Nielegalni imigranci II

Cóż za niespodzianka! Wchodzę sobie w czasie przerwy na lancz na bolga, żeby sprawdzić jak sprawy stoją a tu taka zażarta dyskusja. Aż się zadławiłem kanapką. Szkoda, że nic mi się nie stało, bo mógłbym pozwać szefową za wypadek przy pracy. Dziekuję za komentarze!

Temat o Chińczykach, który przygotowuję, może trochę poczekać… Skoro nielegalni imigranci wzbudzili takie zaintersowanie, pozwolę sobie powałkować jeszcze trochę ten temat.

Pewien angielski filozof i ekonomista, John Stuart Mill, rzekł był kiedyś: ‘Geniusz ludzki może oddychać swobodnie tylko w atmosferze wolności’. Ludzka inwencja jest nieograi zapanowała wolność. Oczywiście jest to niemożliwe, ale nie znaczy to, że nie należy do tego dążyć. Szczególnie, że od nadmiaru wolności nic złego nie może się stać.

Nie urodziłem się po to, aby ktoś mnie zniewalał! Zauważ, szanowny czytelniku, że w obecnych czasach nie tylko ktoś za nas decyduje o tym gdzie możemy, ale i to tym gdzie nie możamy pojechać. Jeśli nasze ukochane państwo nie wyrobi nam paszportu, to nie wyjedziemy poza jego granice (choć na szczęscie do podróżowania po krajach WE wystarczy już tylko dowód osobisty). Tak więc swoboda podróżowania jest ograniczona z dwóch stron (państwa docelowego, i państwa własnego). Jasne, że obecnie otrzymanie paszportu to formaność, ale chodzi o zasadę (zresztąnie masz gwarancji, że historia się nie powtórzy i dostanie paszportu znów będzie nie lada problemem). Jeśli jutro zapragniesz wyjechać np. do USA czy do matuszki Rosji, to bez paszportu ani rusz. A jak już sobie wyrobisz paszport, to stań w kolejce po wizę. Czy to jest wolność? Czy system wizowy zapobiegł obecności milionów ‘nielegalnych’ imigrantów w WE i USA? Czy superkontrole i środki bezpieczeństwa zapobiegły zamachom terrorystycznym? Nie! System wizowy i ograniczenia wolności uderzają we mnie i w Ciebie, czytelniku. W uczciwych ludzi, bez złych zamiarów. Bandzior zawsze znajdzie sposób, podrobi paszport, zmieni tożsamość. A Tobie, poczciwcu, zrobią rewizję osobistą na granicy.

Oczywiście orędownicy zachowania tożsamości narodowej mogą się cieszyć – im więcej Polaków zostanie w Polsce, tym lepiej. Problem w tym, że dla mnie termin ‘tożsamość narodowa’ jest terminem czysto politycznym, wytrychem, używanym do przeróżnych celów. Naukowcy nie potrafią nawet zdefiniować pojęcia ‘naród’ a co dopiero ‘tożsamość narodowa’. Z tożsamością to trochę jak z dupą – każdy ma swoją. Jeśli ktoś się boi, że sąsiedztwo kilku murzynów zniszczy jego tożsamość narodową to ma większy problem, niż ‘nielegalna imigracja’. Ja na ten przykład nie uważam, żebym zatracił swoją tożsamość przebywając za granicą. Nie uważam, żeby sąsiad Pakistańczyk, czy kolga z roboty (Hindus) w jakiś sposób naruszali moją tożsamość (nawet tą narodową). Mało tego, czy jestem w Polsce, czy w Anglii, czy we Fracji, czy gdziekoliwej indziej, czasem czuję się jakbym był z innej planety. W Anglii, czy Francji to może zrozumiałe, ale w Polsce??? W kraju moich przodków (i mam nadzieję – moich tyłków)!? To jaką ja mam tożsamość narodową? Czy Ty, szanowny Czytelniku, nie czujesz się czasem jak obcy? Czy nie patrzysz na sąsiada jak na ufoka, z innej planety? No więc nie dyskutujmy, czy fakt, że ten sąsiad jest czarny czy zielony ma jakieś znaczenie.

Wracając do sedna sprawy. Jako wolnościowiec, jestem przeciwny rabowaniu ludzi przez państwo i nie rozumiem pojęcia ‘redystrybucja dochodów’. W moim idealnym świecie, który opisywałem w poprzenim poście, każdy byłby odpowiedzialny za siebie. Jeśli 10,000,000 obcokrajowców przyjechałoby do Polski to te 10,000,000 obcokrajowców musiałoby sobie znaleść jakieś zajęcie, żeby się utrzymać. Dla gospodarki byłoby to 10,000,000 pracowników i 10,000,000 konsumentów. Ponieważ nierząd nie miałby prawa wtrącać się w gospodarkę (a także wiele innych dziedzin ludzkiego życia – oczywiście, czy nierząd wogóle byłby potrzebny to temat na inną dyskusję) owoce pracy tych ludzi zaspokajałyby nasze potrzeby (to jest podstawowa zasada biznesu – zarobić na zaspokajaniu potrzeb konsumenta) czyli przynosiliby nam korzyści, tym samym przyczyniając się do zwiększenia naszego (i swojego) bogactwa. Jeśli nie mogliby się utrzymać, przenieśli by się gdzieś indziej.

Liczby potencjalnych imigrantów też nie są przerażające. Jeśi weźmiemy liczbę uchodźców na świecie (podaną przez ONZ na koniec 2007) to stanowi ona zalednie 2% populacji WE, a przecież nie samą WE człowiek żyje. Uchodźcy, to ludzie, którzy raczej nie mają wiele do gadania. Muszą brać nogi za pas, albo spotkają ich pewne nieprzyjemności. Natomiast emigracja ekonomiczna, to kwestia wyboru, i jej rozmiary są mniejsze, Zresztą, nie każdy biedak po otwarciu granic i rynków wsiądzie w samolot i przyleci do naszej krainy szczęśliwości. Jak to się mówi, lepsze piekło, które znamy, od nieznajego raju. Więc nie ma się co bać, że nagle wszyscy Chińczycy dają dyla do Polski, pozostawiając za sobą tylko członków partii komunistycznej ChRL.

Na koniec – Stany Zjednoczone, kiedy jeszcze były wolnym krajem konkurowały o imigrantów (wraz z innymi wolnymi wtedy krajami – Brazylią i Argentyną). Był to okres najszybszego rozwoju i podstwawa potęgi tego kraju, Potęgę zbudowali na wolności.
Teraz tylko kapitalizują wcześniejsze zyski.

I tradycyjnie kawałek muzyczny: Journey – Separate Ways (klasyka roka)

http://www.youtube.com/watch?v=9QKJygQBpVM&feature=related

Advertisements

7 thoughts on “Nielegalni imigranci II

  1. Kolego miły. Pragnę Ci uświadomić (jeżeli jeszcze tego nie zauważyłeś), że Twój blog (a ściślej poprzedni post) jest polecany na pierwszej stronie kategorii “polityka” na witrynie blogów onetu. To powinno dość jasno tłumaczyć wysyp komentarzy do poprzedniego wpisu. Pozdrawiam! 😉

    Like

    1. Szkoda tylko że poziom komentarzy taki niski. Ale to charakterystyczne dla netu.A propos liczby imigrantów którą Anarchu podawałeś wg danych ONZ: jest to oczywiście czysta statystyka. Na dobrą sprawę na świecie mamy 6 mld potencjalnych imigrantów i ja nie widzę w tym żadnego problemu, choćby wszyscy Polacy wyemigrowali do Rosji a Rosjanie do Polski. Ci którzy się tak boją o własną tożsamość to muszą być jednak straszne d.py wołowe.

      Like

  2. Zauważyłem dopiero po spłodzeniu tego tekstu. Niestety moja żona nie toleruje anarchii i przejęła władzę nad komputerem, w związku z jej pracą. Tak więc chwilowo musiałem usunąć się w cień! Ale już żem jest na zad!Pozdr.

    Like

  3. W kwestii kontroli przebywania osób na konkretnym terytorium pojawia się problem objęcia obcokrajowców przebywających w danym kraju ochroną (np. policyjną). Można to rozwiązać przykładowo płatnymi wizami sprzedawanymi na granicy, które byłyby odpowiednikiem podatków osobistych płaconych przez obywateli danego kraju. Inną sprawą jest kontrola osób wyjeżdżających z kraju. Pojawia się np. problem osób poszukiwanych przez policję. Ja skłaniam się w takim kierunku, żeby osób wyjeżdżających nie kontrolować w ogóle. Nie można dla kilku przypadków patologicznych paraliżować tysięcy osób i obarczać ich dodatkowymi kosztami, ale wiele osób – także w kręgach wolnościowych – ma inne zdanie.Pozdrawiam=======================================http://libertarian.blog.onet.plP.S. Dziękuję za wizytę na moim blogu. Wymiana linków chyba doszła do skutku 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s