Ci straszliwi rodzice i ich okropne narzędzia tortur

Czytałem kiedyś reportaż z podróży po Korei Północej… chyba w wybiórczej, ale nie pomnę. Autor reportażu opowiadał jak Kim Dzong Il (I’m so ronery, so ronery…) reguluje stosunki między rodzicami i ich dziećmi. Było tam o odbierniu dzicka rodzicom, którzy mają prawo odwiedzin raz w tygodniu, było też o karach, jakie może nałożyć państwo na rodzinę jeśli wychowa małego urwisa, który nie daj Boże coś zbroi (np. może przymusowo i natychmiastowo rozwieść rodziców,  nakazać wykonanie jakieś bezsensownej pracy czy wysłać do obozu koncenr… to znaczy oczywiście na rodzinne wakacje – zazwyczaj dożywotnie).

Ostatnio zauważyłem, że nasza cywilizacja zaczyna podążać drogą pionierów doktryny dżucze. Ponieważ jednak kraje zachodnie lubią nazywać się ‘wolnym światem’, idee Kim Dzong Ila wprowadzają wolno.

Co wspólne dla Korei Północnej i ‘wolnego świata’ (czyt. Zachodu – ile ja mam zachodu z tym Zachodem), to podejście do rodzica. Rodzic jest dla państwa złem koniecznym. Niestety (tzn. dla nas stety a dla państwa niestety) nie osiągnęliśmy jeszcze takiego rozwoju technologicznego, żeby człowieka masowo produkować w fabrykach, dlatego bez rodziców się nie obejdzie.

Jednakże, mój Boże, taki rodzic może sprowadzić dziecko na złe tory, sprawić że pójdzie w ślady ojca stolarza a nie zostanie magistrem czy inżynierem. Może też wychować dziecko na rasistę (bo np. nie będzie mu smakować curry czy nazwie Afro-polaka ‘Murzynem’). Rodzic niewątpliwie ogranicza wolność własnego dziecka, a co najgorsze, dyskryminuje inne dzieci kosztem swego (np. posyła na korepetycje czy dodatkowe kursy, zeby było lepsze od innych, albo uczy grać na pianinie nie mając litości dla malutkich paluszków męczonego dziecka). Tak, rodzice potrafią być okrutni dla swoich dzieci. Co tam rodzice! Cała rodzinna poddaje biedne dziecko presji otoczenia, nie dając mu się rozwijać tak jakby chciało. Dlatego państwo musi zmuszać tych wsteczniaków do oddawania dziecka do obowiązkowej nauki, gdzie nauczyciele oprócz wpajania użyteczniej wiedzy (z programu układanego przez państwo, ma się rozumieć) odkęcają zabobony wyniesione z domu. Np. taki zabobon, że należy słuchać rodziców.

Oczywiście nauka nauką, okręcanie zabobonów, odkręcaniem, ale rodzice dysponują wobec bezbronnego dziecka najokrutniejszym z okrutnych narzędzi tortur – ręką!
Ręka to bardzo mądre narzędzie. Np. potrafi umyć drugą rękę (stąd powiedzonko ‘ręka rękę myje’), potrafi wyciągnąć wosk z ucha czy wyd
łubać cokolwiek co nam przeszkadza w nosie. W rękach dorastającego chłopaka ręka może być substytutem kochanki (albo kochanka).
W rękach rodzica ręka jest narzędziem poniżenia, psychicznych i fizycznych cierpień i wogóle wszyskiej nędzy, niedoli i udręki. Ha! Właśnie dokonałem wiekopomnego odkrycia – udęka pochodzi od ręki – ud-ręka!  Cierpienia zadawane dzieciom przez rodziców za pomocą ręki są udręką. Tak – ręka rodzica = klaps! Klaps = cierpienie, poniżenie, p
łacz i zgrzytanie zębów. Przynajmniej w oczach państwa.

Dlatego też wiele państw zachodnich zakazało stosowania tej okrutnej metody wychowawczej. Jeśli o mnie chodzi ni mnie to ziębi ni chłodzi co się wyrabia w innych krajach, ale ostatnio nasz płemieł przyznał się że niczym gestapowiec torturował swojego biednego synka klapsami i dlatego chce ich zakazać. W sumie nie ma się co dziwić, skoro miał babcię w Luftwaffe to mógł klapsać syna, wszak niedaleko pada jabłko od jabłonki (oj! miałam ci jabłonkę!). Ja się tylko zastanawiam na jakiego zwyrodnialca musiał wyrosnąć syn płemieła skoro ten doszedł do wniosku że źle go wychował i postanowił zakazać wszystkim, na terenie całego kraju, stosowania podobnych metod.

Kolejny liberalny pomysł partii uchodzącej za liberalną?

Pewnego dnia chciałbym usiąść sobie przed domem, wystawić kości do słońca i popijając żimne piwko u boku żony obserwować gromadkę wesołych dziatków bawiących się z moim owczarkiem niemieckim (z Wehrmachtu?). Moich dziatków oczywiście! Nie wiem czy będę dobrym rodzicem, nie wiem jak dobrze wychować dziecko – nie znalazłem żadnej instrukcji ani w internecie ani w księgozbiorach biblioteki Jagiellońskiej. Rzeczywistość może spłatać różne figle tak więc trzeba przewidywać różne metody wychowawcze. Nie wiem czy będę musiał kiedyś wymierzyć klapsa czy nie. Natomiast nie życzę sobie, żeby pan Tusk ani żaden inny polityk czy urzędnik państwowy mówił mi jak wychować moje dzieci. Skoro Tusk bił swojego syna, znaczy to, że nawet najważniejsi ludzie (ba! elyta!) mojego kraju nie potrafia się obejść bez zastosowania kar cielesnych. A co dopiero taki prosty człek z gminu jak ja?
Różne mądre głowy wypisują głupoty, że klaps to porażka rodzica, dowód na jego bezsilnośc (a co? czy młody człowiek nie ma prawa być bezsilnym?), że klaps to poniżenie i uraz psychiczny (nie wiem dla kogo, chyba dla psychola).
Państwo wmawia nam, że dziecko musi cieszyć się takimi samymi prawami jak dorosły, że jak uderzę dorosłego to też będę podlegał odpowiedzialności karnej. To akurat jest dowód na to, że to dorosłych trakuje się jak dzieci. Czasem nawet dorośli ludzie muszą dać sobie ‘po razie’. Zdarzyło mi się to dwa razy w życiu i świat się od tego nie zawalił i nikt policji nie wzywał. Zresztą jeśli ktoś zachowywałby się obraźliwie w stosunku do moich najbliższych to zarobiłby ode mnie fangę w nos i basta!

Jeśli państwo chce traktować dzieci jak dorosłego człowieka, to musi uznać pełną zdolność dziecka do czynności cywilno-prawnych. Nie może mu zabraniać kupna papierosów, alkoholu, zawrzeć umowy o pracę czy zaciągnięcia pożyczki w banku. Jeśli tego nie uznaje, poniża w ten sposób młodego człowieka, uznając, że nie jest on zdolny decydować za siebie.

Dlaczego tylko państwo może stosować metody poniżające i bolesne? Jesli np. kibice demolują stadion czy miasto, państwo nie wysyła na nich psychologów, którzy będą starali się dotrzeć do rozwydrzonej młodzieży, tylko oddziały prewencji, które leją na potęgę (a przecież wśród kiboli są często 12-14 letnie dzieci!) Dlaczego państwo może się zachowywać jak ‘zwyrodnialec’ a ja w trosce o moje dziecko nie mógłbym klpasnąć (nawet jeśli będzie to moment mojej bezsilności). Przecież klaps na pupę jest jednak mniej bolesny i poniżający niż policyjna pała na łbie. I ja się nie pomylę i nie będę strzelał do mojego dziecka z ostrej amunicji (jak się zdarzyło policji w trakcie pacyfikacji łódzkich juwenaliów, kiedy to rozstrzelała kilku studenciaków). Zawsze też mogę przeprosić za niesłusznego klapsa – państwo do błędów się nie przyznaje (trzeba kierować sprawy do Strasburga).

Czemu o tym piszę? Dzisiaj w koszernej był artykuł o parze imigrantów z Polski, której odebrano dzieci, bo chłopak powiedział w szkole, że czasem rodzice dają mu klapsy. Jak ktoś jedzie do takiego kraju to sam sobie winien (jedyne co mogę poradzić to odbicie dzieci i ucieczkę na teren ambasady polskiej, lub jakiegoś normalnego kraju i prośba o azyl), ale jak chore przepisy wprowadzane są w ojczyźnie moich przodków to zaczynam nabierać obaw, że nie będzie już ona ojczyzną moich tyłków.

Zastanów się chwilę, szanowny czytelniku, czy dostałeś kiedyś klapsa od rodziców? Czy w zwiażku z tym uważasz, że państwo powinno Cię było zabrać z domu i wsadzić do sierocińca, wzlędnie do rodziny zastępczej? Byłbyś szczęśliwy? Chciałbyś tego tylko dlatego że dostałeś klapsa? Czy twoi rodzice mimo niektórych błędów nie starali się Ciebie wychować jak najlepiej?

Ja wiem jedno, jeśli ktoś będzie mi chciał odebrać dzieci pod jakimkolwiek pozorem, bedę do niego walił z ostrej amunicji.

Na koniec, płemiełowi ku rozwadze cytat z Jasienicy:

‘Nieustannie wszak snują się po tym padole przejęci pogardą dla jego nielogicznych urządzeń teoretycy, posiadacze nieomylnych recept zbawienia. Ta właśnie skłonność ludzka – zabawna, dopóki się przejawia w piwiaraniach lub w klubach towarzyskich, w czytelniach bibliotek, niekiedy irytująca – staje się śmiertelnie niebezpieczna, gdy kapryśny zaiste bieg dziejów chociażby przypadkiem odda prorokowi lub całej grupie wizjonerów – władzę. Najpierw służy ona do narzucania programu przemocą, w krótkim czasie zajmuje po prostu jego miejsce. Człowiek bywa najczęściej bezbronny wobec własnego przywileju. Nie może być przywileju wiekszego niż moc absolutnego podporządkowywania sobie innych ludzi, zadawania im cierpień.
Wybityny rosyjski mąż stanu, hrabia Sergiusz Witte, napisał w pamiętniku, że każdemu politycznemu nieukowi wszystko zawsze się wydaje proste i jasne. Niebezpieczeństwo przymusowego zbawiania jest tym większe im kultura niższa. Zapoznaje ona przecież z pojęciem względności spraw ludzkich.’

I tradycyjnie muzyczka – Deep Purple – Dziecko w Czasie 😛
http://youtube.com/watch?v=FDskym_V1GI

Advertisements

2 thoughts on “Ci straszliwi rodzice i ich okropne narzędzia tortur

    1. Wiem o jaki kraj chodzi ,bo tez czytalam ten artykul.Niestety prawda jest ,ze bardzo trudno jest potem ta sytuacje odwrocic i takie dziecko(czasami nastolatka-byl taki przypadek) nawet jak powie potem ,ze klamalo z checi dokuczenia rodzicom to i tak juz nie da sie nic zrobic ,jak machina urzednicza ruszyla.Z kolei bicie dzieci chyba jednak powinno byc zakazane.Bo to jest wykorzystywanie przewagi fizycznej przez doroslego.Sa inne sposoby ukarania dziecka.Natomiast skrajnosci tego rodzaju jak w artykule ,sa nie do przyjecia,ale faktycznie maja miejsce.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s