Dyskryminacja w kroku na każdym kroku

Eh! Franca eleganca, jak to mówią. Wino lało się strumieniami, śmierdzący ser śmierdział, kiełbacha się kiełbasiła, a ja żarłem, żarłem i jeszcze raz żarłem… i piłem, ma się rozumieć. W związku z tym w pięć dni znacząco przybrałem na wadze… ewentualnie zaszedłem w ciążę.

Sarkozy’ego oczywiście nie zastałem – gdzieś wyjechał z Carlą. Na szczęście zawsze mogę liczyć na przyjaciół, więc wskoczyliśmy z żoną do TGV i sru do Vendome.
Niestety, jak się człowiek dobrze bawi to czas mu szybko leci. Znów żem jest nazad, ale wciąż w nastroju wakacyjnym, co odbija się na jakości mojej ciężkiej pracy i denerwuje szefa. Ale kij mu w oko! Bezwstydny wyzyskiwacz! Jak długo udaje, że mi płaci, tak długo ja będę udawał, że pracuję.

Przez te pięć dni nie wszedłem ani razu na żadne serwisy informacyjne a telewizor włączałem tylko do gry na Nintendo Wii. Dobrze jest se czasem odpocząć od wszystkiego i pozabijać kilka pozostałych szarych komórek hektolitrami dobrej jakości wina (trzeba korzystać zanim zakażą picia alkoholu- na marginesie, nie wierzcie smakoszom win, mówiącym że nie można kupić dobrego wina za mniej niż 30 złotych).

Wracając do rzeczywistości, na stacji Eurostaru, sięgłem po Le Figaro i przeżyłem swego rodzaju szok kulturowy. Ile to absurdów może wymyślić człowiek przez pięć dni? A Le Figaro nie jest przecież obszerną gazetą. Pewnie nieskonczoną ilość w myśl zasady że ludzka głupota i wszechświat są nieskończone, choć w kwestii wszechświata nie ma zgody w środowisku naukowym.

Tematów na wpisy znów w brud ale ponieważ mózg wciąż działa na zwolnionych obrotach, przybrawszy czerwony odcień lokalnego wina oraz swojski smrodek koziego sera pleśniowego, proponuję zająć się tematem lekkim, łatwym, przyjemnym a zarazem krotochwilnym.

Jedziemy!
Pani Cynthia Good, redaktorka pewnego magazynu dla kobiet (PINK Magazine) poczuła się strasznie dyskryminowana znakami ‘men at work’ i ‘men working ahead’ (tłumacząc dosłownie ‘mężczyźni w pracy’ i ‘mężczyźni pracują na drodze’ czyli po prostu ‘roboty drogowe’). Otóż wg. pani Good to, że ‘mężczyźni pracują’ obraża kobiety. Wystąpiła więc do władz Atlanty o zmianę znaków na ‘workers ahead’ (czyli ‘robotnicy/robotnice na drodze’). Oczywiście władze Atlanty ze zrozumeniem pochyliły się nad niedolą kobiet i postanowiły zmienić znaki na niedyskryminujące. Koszt wymiany takiego znaku szacuje się na $22 w przypadku przemalowania i $144 w przypadku kupna nowego znaku (ciekaw jestem co się bardziej władzom opłaci – czyt. która opcja bardziej nabije im kabzy). Pani Good zapowiedziała, że następnym krokiem jest rozszerzenie kampanii na całe Stany Zjednoczone.
Zatrwożyłem się strasznie, bo nie zdawałem sobie sprawy że taka błahostka może aż tak bardzo razić przedstawicielki płci pięknej. Ba, zawsze myślałem, że jak faceci pracują to dobrze. Ja się zawsze cieszę jak ktoś na mnie (lub za mnie) pracuje a ja odnoszę z tego korzyść. Robotnik na drodze, piekarz w piekarni, masarz w masarni, krawiec co to kraje jak mu staje, pracują przecież, żeby zaspokoić moje potrzeby a nie żeby mnie perfidnie dyskryminować. Przynajmniej tak mi się zawsze wydawało.

Cóż. Ja mam mentalność troglodyty – zawsze myślałem, że jak kupię żonie zmywarkę to raczej jej pomogę niż ją zdyskryminuję. Nie zdawałem sobie sprawy, że kiedy używam pralki, dyskryminuję miliony praczek na świecie a kiedy zapalam światło w nocy, szydzę sobię z ciężkiej pracy robaczków świętojańskich. Bo tak właśnie rozumiem istotę problemu. Jeśli panią Good dyskryminuje znak oznajmiający jej, że faceci pracują na drodze, żeby w przyszłości nie wpadła w dziurę swoim Chryslerem, czy co tam ona ma, to w takim razie wszystko co robimy w jakiś sposób kogoś dyskryminuje. Weźmy na ten przykład moją podróż do Francji – jak na prymitywa przystało stwierdziłem, że moja żona jest ode mnie słabsza i targałem przez całą drogę torbę z naszymi rzeczami. Czyli facet (ja) pracował (dźwigał torbę). Dobrze, że żona też ma reakcyjną mentalność, bo nie oburzyła się na ten jawny przejaw dyskryminacji… Na tą brutalną demonstrację prymitywnej męskiej siły. Uznała rzecz za najnormalniejszą w świecie. Bogu niech będą dzięki, że nie było tam pani Good, która w imię równouprawnienia kazałaby mojej żonie dźwigać torbę przez pół drogi.

Ja sam ostatnio zorientowałem się, że dyskryminują mnie producenci szamponów do włosów. Nie dość, że ich produkty są dla mnie bezużyteczne, to jeszcze ich reklamy przedstawiają postaci z bujnymi grzywami, puszystymi włosami, wywijającymi kudłami na prawo i lewo. Dla osoby o lekko cofniętej lini włosów (czyli dla łysego, jak bez ogródek określa mnie moja żona) jest to poniżające i bolesne doświadczenie. Płaczę w duchu za każdym razem jak mi oznajmiają jakie to właściwości ma Head & Shoulders czy Vidal Sasun łosz end goł! I co ja biedny mam zrobić?

Człowiek człowiekowi dyskryminatorem. Światła na skrzyżowaniach i znaki drogowe w Szwecji dyskryminują kobiety bo wydaje im się, że przedstawiają tylko mężczyzn (tak jakby kobieta nie mogłaby nosić spodni), brytyjski rząd wprowadza prawo, na podstawie którego biali mężczyźni mogą być dyskryminowani przez pracodawców w celu ‘zdywersyfikowania’ płciowego i etnicznego siły roboczej, piosenka ‘iść ciągle iść w stronę słońca’ dyskryminuje ludzi na wózkach inwalidzkich a znaki ‘roboty drogowe’ dyskryminują ludzkość, bo przecież robot to nie człowiek! Apokalipsa!

Tylko czekać kiedy w ślad za panią Good raban podniosą bezrobotni. Wszak na drogach widuje się nie tylko robotników czy robotniczki ale także bezrobotnych (no chyba że w Atlancie bezrobotnych ni ma – ale jakby nie było to trzeba by wprowadzić, w celu zdywersyfikowania struktury społecznej i zatrudnienia). Znak ‘robotnicy/robotnice na drodze’ może ich bardzo zranić, poniżyć i upodlić. To tylko kwestia czasu kiedy rząd pochyli się z troską nad ich niedolą.
 
Zawsze znajdzie się jakiś idiota, którego urazi byle co – daltonista, którego urazi natura ze swoją zielonością, inwalida, którego urazi stwierdzenie ‘dał bym sobie rękę uciąć’ (autentyczny przypadek z Wlk. Brytanii!), czy taka pani Good.

Zwykły człowiek o takich rzeczach dowiaduje się za późno (bo mało kto interesuje się idiotami) a rząd wykorzystuje sytuację, żeby się pochylić z troską i zedrzeć z nas więcej pieniędzy na walkę z niedolą, dyskryminacją, płaczem i zgrzytaniem zębów. Dyskryminacja była, jest i będzie, tak długo jak istnieje życie na ziemi. Sama natura dyskryminuje słabsze jednostki nie mając dla nich żadnej litości. Walka z dyskryminacją to kopalnia złota dla wszelkiej maści polityków. Ale w każdej kopalni zdarzają sie od czasu do czasu katastrofy. Mam nadzieję, że szyb tej zawali się lada chwila zasypując politycznych pasożytów i ich pożytecznych idiotów i idiotki. Może na jakiś czas wrócimy do normalności.

Na koniec – dla wszystkich Pań czytających tego bloga ze specjalną dedykacją -Men at work: http://youtube.com/watch?v=DNT7uZf7lew

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s