Złapał Kozak Karadzicia

Uffff! Co za dzień, od kilku dni czasowo pełnię funkcję zarządcy w firmie, więc zarządzam. Ale ludzie mnie nie słuchają. Wysyłam ich do pobliskich kamieniołomów po budulec a oni pytają po co? Mówię im, że postawimy przed budynkiem firmy wysoką kolumnę, a na niej mój pomnik, a oni pukają się w głowę. Mówię Ci, szanowny czytelniku, ludzie nie wiedzą co piękne i ponadczasowe. Bo co tak naprawdę przetrwa dłużej – informacja udzielona klientowi, raport na jakiś nudny temat, czy kolumna z moim pomnikiem? Jasne, że kolumna. Klient o informacji zapomni a raportem podetrze sobie… brodę po lanczu. A kolumna może stać się atrakcją turystyczną i zapewnić ludziom godny zarobek. A przy okazji polepszyć moje sampoczucie! Ale nie! Oczywiście to ja jestem stuknięty, to ja mam głupie pomysły! Grrr! Jeszcze im kiedyś pokażę.

Ale to w niedalekiej przyszłości. Na razie wszyscy debatują nad złapaniem niejakiego Karadzicia. Wszystkie media pokazują przy tym fotki świętego Mikołaja. Nie rozumiem jak można tak robić ludzi w balona i ich ogłupiać. W każdym razie nie ze mną te numery! Ja swoje wiem i zaprawdę powiadam Ci, czytelniku, szóstego grudnia nie będzie prezentów pod choinką, będzie za to, wielokrotnie już na łamach tego bloga wpominany, płacz i zgrzytanie zębów.

Załóżmy jednak, że jakimś cudem to ja nie mam racji i święty Mikołaj naprawdę jest Karadziciem. Jeśli tak, to zostanie on poddany osądowi przez międzynarodowy trybunał i skazany za zbrodnię ludobójstwa (tak się dziwnie składa, że mam co do tego pewność mimo starego zabobonu, że człowiek jest niewinny dopóki nie udowodni mu się winy). Bójstwo ludu jest jedną z najgorszych zbrodni jakich może się dopuścić człek. Chodzi w niej o zabijanie ludzi w hurtowych ilościach. Zazwyczaj wiąże się ona z pogardą i uznawaniem zabijanych za jakiś podgatunek, który można wybić jak wybija się foki w Kanadzie.

Kiedyś za ludobójstwo, tak samo jak za morderstwo (czyli zabijanie ludzi w ilościach detalicznych) człowiekowi groził stryczek. Obecnie człowiekowi grozi co najwyżej pobyt w zamknętym osiedlu (teraz moda na zamknięte osiędla), bez prawa wyjścia poza ogrodzenie (a kto by chciał wyłazić – na zewnątrz niebezpiecznie).
Jak pisze Le Figaro, pan Karadzić po osadzeniu w Scheveningen będzie sobie mieszkał całkiem całkiem. Do jego dyspozycji będzie pojedyńcza cela (15m2), łóżko (nie prycza – porządne łóżko!), biurko, telewizor (z programami w języku Serbskim), kibel, interkom do kontaktu ze strażnikami (gdzie te czasy kiedy waliło się kubkiem w kraty wrzeszcząc ‘klawisz!’?).
Pokoje zamykane są na noc, ale w dzień pensjonariusze mogą chodzić sobie po piętrze a na polu czekają ich rózne zajęcia rekreacyjne, siłownia, lekcje angielskiego, kursy komputerowe, piłkarzyki, a nawet zajęcia z garncarstwa (sic!). Nie wspomnę już o przyjęciach urodzinowych i innych świętach oraz celi z widokiem na morze, bo tego byłoby już za dużo i pewnie byś mnie, szanowny czytelniku, okrzykną
ł podłym kłamcą.

Wychodzi na to, że babinie sprzedającej ‘nielegalnie’ oscypki w Zakopanem grozi gorsza kara niż ludobójcy osadzonemu w Hadze (co prawda Karadzić jest dopiero podejrzany, ale w Scheveningen siedzą już i tacy chłopcy radarowcy, którym udowodniono winę i odczytano wyroki).
Jeśli tak mają wyglądać warunki w jakich przetrzymuje się zbrodniarzy, to ja już wolę, żeby ich nie łapano. Zaoszczędzimy kosztów i hipokryzji.

Obecnie jedni ludobójcy zapraszani są na salony tzw. cywilizowanego świata (dupeczki, rauty wódeczka, i gadka szmatka o ostatecznym rozwiązaniu kwestii czeczeńskiej (czy kurdyjskiej, irackiej, burskiej czy jakiej tam chcesz, szanowny czytelniku)), a inni potępiani, ścigani listami gończymi, poszukiwani latami, a jak już się ich złapie – osadza się ich w luksusowych warunkach. Ja za moją kanciapę płacę 500 ciężko zapracowanych funtów i nie mam zajęć z garncarstwa!!! Co prawda mam siłownię, ale siłownia to umartwianie ciała a ja nie mam powodu żeby się umartwiać… natomiast garcarstwem zawsze się pasjonowałem… no, może nie zawsze, ale od czasu przeczytania omawianego artykułu.

Ech, zajechało dzisiaj demagogią. Ale cóż zrobić? Człowiek mordował się od dawien dawna, i od dawien dawna jednych się za to gloryfikowało (zazwyczaj zwycięzców) a drugich potępiano i karciło (zazwyczaj przegranych). Bardzo dobrze podsumował do pewnien dzielny wojak z ‘sensu życia wg Mothy Pythona’ po bitwie z Zulusami – ‘zabiłem 14 tych skurwieli – w domu by mnie powiesili a tu dadzą mi kurwa medal’. Różnica między dzisiejszymi czasami a przeszłością jest taka, że w dawnych czasach ci przegrani ludobójcy dyndali na stryczkach (ewentualnie, w rzadkich przypadkach, gnili w lochu) i tak, przynajmniej częściowo, sprawiedliwości stawało się za dość. Obecnie nagradza się ich dożywotnim utrzymaniem i kursami z garnarstwa czy zajęciami rekreacyjnymi. Można by powiedzieć – zbrodniarz to ma klawe życie.

Howgh!

A na koniec Jugosłowiańki hit: http://www.youtube.com/watch?v=C_rb40S5M9Y&feature=related

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s