Admirał Nelson i globalne ocieplenie

‘Do stu piorunów’ zakrzyknąl Admirał Nelson! ‘Już ja im dam popalić! Cholerni ekolodzy! Niech ich dunder świśnie!’. Admirał rzucał bluzgami na prawo i lewo. Jego majtki pierzchały przed nim pod pokład a majtkowie i oficerowie starali się wypełniać obowiązki jak najdalej od Admirała.

Struchałe wilki morskie bardziej przypominały przerażone kociaki niż starych wyjadaczy. Siedzieliśmy podkuleni pod naszymi kojami, kiedy przeżarte grogiem struny głosowe bosmana zagrały charkotliwie ‘Wszyscy na Pokład!’. Wiedzieliśmy co się święci, ale jak prawdziwi mężczyźni, zmieniwszy portki na te koloru brązowego, wyszliśmy na zbiórkę (na Vicotrii, statku flagowym naszej floty mieliśmy następujące zwyczaje – admirał i oficerowie walczyli w czerwonych koszulach, dzięki czemu nie było widać, kiedy odnosili rany, a my odwdzięczaliśmy się oficerom nosząc brązowe portki, żeby nie było widać jak… zresztą, zapewne sam się domyślisz, szanowny czytelniku).

Ustawiliśmy się w dwuszeregu. Nelson zwyzywał nas od szczurów lądowych, kanalii, nikczemników i łotrów. Powiedział, że wszyscy jesteśmy podejrzani! ‘Jak śmiecie mi wykręcać taki numer przed najważniejszą bitwą w historii naszego imperium!? Poczekajcie no tylko już ja wam pokażę!’ krzyknął, po czym udał się do swojej kwatery, pozostawiając nas pod komendą pierwszego.

Pierwszy wyjaśnił nam, że admirał jest wściekły, bo wg. ekologów jesteśmy odpowiedzialni za stopienie lodowca, co podniosło poziom wody w Atlantyku. Największy żeglarz Imperium chciał zaskoczyć flotę Napoleona, odcinając straż tylną i centrum wroga, co w obecnej sytuacji okazalo się niemożliwe. Wyższy poziom wód oznaczał, że statki francuskie i hiszpańskie, znajdujące się teraz wyżej, miały większe pole widzenia, w związku z czym manewry naszych jednostek musiały być dla nich widoczne jak na dłoni.

Poczułem, że kilku z nas zdążyło już zrobić użytek z brązowych spodni, jednak coś mi tutaj nie grało. Mimo że byłem tylko zwykłym majtkiem od szorowania pokładu i obierania ziemniorów postanowiłem zaryzykować przeciągnięcie pod kilem za niesubordynację i zabrać głos – ‘Ależ szefie, niech szef powie panu kierownikowi, że przecież my też musimy być wyżej więc musimy widzieć więcej…’

‘Nie nazywaj mnie ‘panem kierownikiem’!!!’ krzyknął Lord Nelson z głębi swojej kabiny. Były to ostatnie słowa jakie usłyszałem, z głębi kwatery głównej umieszczonej na pięknie zdobionej rufie statku wyleciała busola, której lot koszący zakończył się na mojej głowie. Ostatnie co pamiętam to tunel ze światełkiem na końcu. O wyniku bitwy nigdy się nie dowiedziałem…

Obudziłem się o 6.30 rano. Około 15 minut zajęło mi dojście do tego kim jestem i gdzie się znajduję. Nagle usłyszałem dziwnie znajomy głos – ‘kochanie, znowu spóźnisz się do pracy’. Zerwałem się z łóżka w poszukiwaniu brązowych spodni. Nie ma! Hmmm… Znowu musiałem odbyć podróż duchową do jednego z moich poprzednich wcieleń…
Przeszłość płata mi różne figle, prześladując mnie od czasu do czasu.

Do pracy się nie spóźniłem. Zdążyłem sobie nawet przeczytać gazetkę do porannej herbatki.
Przeszłość znów mnie nawiedziła…
Oto jak pisze Daily Telegraph, dzienniki pokładowe Lorda Nelsona i Kapitana Cooka kwestionują teorie nt. wpływu człowieka na ocieplenie klimatu. Lord Nelson, ekolodzy, bitwa, busola… poczułem, że kręci mi się we łbie… Ale skąd ten kapitan Cook? Postanowiłem czytać dalej – naukowcy odkryli skarb w postaci informacji meteorologicznych zawartych w dziennikach pokładowych statków królewskiej floty (m.in. właśnie Victorii Lorda Nelsona i Endavour kapitana Cooka).
Każdy statek pod banderą imerium brytyjskiego miał swój dziennik pokładowy, a w nim szczegółowe informacjie m.in. na temat warunków atmosferycznych takich jak ciśnienie powietrza, siła wiatru, temperatura powietrza i wody oraz zaburzenia pogody.
Mądre głowy dokopały się do dzienników pokładowych poczynając od 1600 roku i przestudiowały treść około 6000 z nich, kreśląc dzięki temu długoterminowy obraz zmian klimatu. Jak podaje gazeta, wyniki badań kwestionują współczesne teorie nt. wpływu człeka na zmiany klimatu. Okazuje się, że w epoce tzw. małej epoki lodowcowej między rokiem 1600 a 1850 doświadczaliśmy takich samych anomalii pogodowych jak teraz. Wtedy to właśnie Europę nawiedzały burze, orkany, i inne takie. Wtedy też nastapiło gwałtowne ocieplenie klimatu.
Ponieważ zanieczyszczenie środowiska było wtedy znikome, zmiany te musiały być naturalne. A skoro naturalne i podobne do obecnych – znaczy obecne też powinny być naturalne i basta. Mr Wheeler, geograf z Uniwesytetu Sunderland podsumował te wyniki mówiąc, że zmiany klimatu są tematem bardzo złożonym i błędem jest wiązanie konkretnych zjawisk z emisją dwutlenku węgla do atmosfery.

Hmmm… Czyli co? Skoro środowisko naukowe nie jest zgodne co do przyczyn ocieplenia klimatu, to może środowisko polityczne zrezygnuje z ‘zielonych’ podatków? Może umożliwi mi tańsze loty do Polski, żebym mógł częściej odwiedzać rodzinkę a tym samym być szczęśliwszym i mniej marudzić na tym blogu??? O nie! Marzenia ściętej głowy! Jak polityk zwęszy kasę to nie odpuści. Polityk jest trochę jak komar, który wypatrzy ofiarę na odległość trzech kilometrów i nie da za wygraną dopóki nie dziabnie. Ugryzienie komara przynajmniej swędzi i wiemy, kiedy nas kujnął. Gdyby tak samo swędziała nas każda złotówka, jaką polityk wyciąga nam z kieszeni, anarchia zapanowałaby w ciągu kilku dni, bo ludzie pozbyliby się tej politycznej szarańczy.

Zawsze powtarzałem że politycy wraz z wybranymi naukowcami (oczywiście tylko z tymi ‘poważnymi’ ma się rozumieć, nie z oszołomami) mogą nas łatwo ogłupić w celu wyciągnięcia od nas pieniędzy. Jak lud był prosty i głupi, można go było nabierać na czarownice i sprzedawanie odpustów. Dzisiaj elita straszy nas apokalipsą w postaci globalnego ocieplenia.

Takie jest moje zdanie, jak będzie naprawdę dowiemy się dopiero w następnych wcieleniach. Z tymże jak będę pilotował statek Anarch – 4 na Alpha Centauri lub będę Hare-krysznowcem zbierającym datki przed terminalem przylotów międzygalaktycznego portu na Marsie to mało mnie będą obchodzić XXI-wieczne zabobony.

Na koniec dwa kawałki:

1. To śpiewaliśmy na pokładzie Statku Jego Królewskiej Mości ‘Victoria’:
http://www.youtube.com/watch?v=8K_C94HHVIc

2. A to deszczowy klasyk z lat 70-tych ze specjalną dedykacją dla czytelników w średnim wieku:
http://www.youtube.com/watch?v=MJeMF_b8yQs&feature=related

  

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s