Kaleki gorsze od psów!!!

Kanada to pikny kraj. Maja tam szare wiewiórki, Montreal, faceta z Quebecu (co rzekł do robaka ‘robeku’), Vancouer, Celine Dijon (tą od Dijońskiej musztardy) i syrop klonowy.

Kanadyjczycy uważają się za bardzo postępowych i tolerancyjnych. Pamiętam kiedy nie tak dawno okazało się, że za zabicie Indianina nadal można liczyć na nagrodę w złocie, Kanadyjczycy natychmiast rozpoczęli (w pocie czoła oczywiście) prace nad anulowaniem tego dyskryminującego prawa (no bo niby dlaczego nagodę można dostać tylko za Indianina? A co jak się usieknie na przykład Francuza? Gorszy taki żabojad od czerwonej twarzy? Nie!).

Żeby utrzymać postęp postępu i tolerancji, Kanadyjczycy uczeni są, że nie można obrażać ludzi o innym pochodzeniu, nie można klapsać dzieci czy nie można kupić alkoholu po 23 (nawet super-mega-hiper markecie).
Maluczcy nie mogą też dyskryminować m.in kobiet i kaleków. Za niedostosowanie zakładu pracy do potrzeb osoby niepełnosprawnej taki maluczki zapłaci karę i zostanie potępiony.

Oczywiście w ramach polityki ‘co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie’ władze tego pięknego kraju nie przejmują się tymi przepisami. Od czasu do czasu zabiją sobie Polaka na lotnisku, czy Murzyna w samochodzie, czasem wyślą swojego obywatela do Syrii (sponsored by jU eS of Ej & ‘dziu ar e donki’ Mr. Bush), żeby tam sprawdzono, czy nie jest terrorystą z Ali Gajdy. Oczywiście w Syrii każdy się przyzna. Nawet ja (znałem kiedyś jedną Gajdę, co prawda nie Alę, ale związek jest).

Dlatego nie za bardzo się zdziwiłem, kiedy przeczytałem dzisiejszą wiadomość w Daily Telegraph o tym, że władze Kanady traktują osobę kaleką gorzej od psa.

Oto pewna brytyjska rodzina w 2005 roku postanowiła się przenieść do Kanady. Sprzedali swój dom, zakupili chałpę w Nowej Szkocji i zaczęli zbieranie papierków, które umożliwiłyby im stały pobyt w Kanadzie. Lokalne władze Nowej Szkocji nawet wspierały rodzinkę w kolekcjonowaniu tych papierków tak więc proces zakończył się szybkim sukcesem. Niedawno rodzina załadowała toboły do samolotu i wyruszyła w poszukiwaniu szczęścia po drugiej stronie Atlantyku.
Kiedy jednak po 6-godzinnym locie państwo Chapmanowie pokazali strażnikowi granicznemu swoje paszporty (takie książeczki pozwalające człowiekowi legalnie istnieć za granicą), ten powiedział ‘wynocha!’. Tzn. najpierw poudawał, że sprawdza papiery, wizy, zezwolenia itd. itp., potem powiedział, że coś jest nie w porządku. Kiedy rodzinka powiedziała, że załatwili przecież wszystkie papiery co do joty, że mają wszystkie pieczątki, nawet paszport dla psa (Jezus Maria! w dzisiejszych czasach nawet pies potrzebuje paszportu!) i żeby jeszcze raz wszystko sprawdził, funkcjonariusz wskazał palcem na ich niepełnosprawną córkę i spytał ‘po co żeście ją ze sobą zabrali?’. Urzędnik państwowy wyjaśnił zaskoczonym Chapmanom, że ich latorośl ‘nigdy nie wjedzie do Kanady’. Siedmioletnia Lucy cierpi bowiem na jakiś rzadki defekt genetyczny (syndrom Angelmana), który sprawia, że jej ciało rozwija się prawidłowo ale jej umysł pozostaje na poziomie noworodka. Takich ludzi Kanada nie potrzebuje!!! Nie żeby musieli być ‘utrzymywani przez państwo’. Lucy nie potrzebuje opieki medycznej a jej przewidywany czas życia nie jest zbyt długi (lekarze określają go jako średni), Tak więc ‘Kanada’ nie musiałaby się z nią zbyt długo męczyć. Niestety, urzędnik państwa co to z troską się pochyla i troszczy, ma to głęboko gdzieś. ‘Niedorozwojom wstęp wzbroniony’ mówi, ‘ale piesiek (Labradorek) może wejść’.

Sytuację rozwiązano następująco – po pięciogodzinnym pobycie na lotnisku i wykłócaniu się ze strażnikiem granicznym, rodzina została wpuszczona na terytorium cywilizowanego kraju, ale ich paszporty zostały zatrzymane. Po 18 dniach dostali nakaz opuszczenia kraju wolności i tolerancji, gdzie politycy ‘pochylają się z troską’.

Jak się okazało niewinny człowiek znów padł ofiarą bezdusznej biurokracji. Kiedy Champanowie starali się o papiery, prawo Kanady nie zezwalało na imigrację niedorozwiniętych i kaleków (czyli poprostu traktowano ich jak podludzi). Tak więc ich córeczka dostała dożywotniego ‘bana’, pomimo faktu, że kilka miesięcy później Najwyższy Sąd obalił ten przepis. Prawo nie działa wstecz i zakaz pozostał w mocy.

Muszę Ci się zwierzyć, szanowny czytelniku, że wpierw czytając, a teraz pisząc ten tekst muszę powstrzymywać się od wykrzykiwania i wypisywania grubiaństw. Znasz już moją opinię (z tekstów o nielegalnych imigrantach) o wszystkich wizach, pozwoleniach, kontrolach, itd. Jeśli jeszcze mogę spróbować zrozumieć to, że ludzie stworzyli cały ten system, ze strachu, lenistwa czy pieniędzy, to nie rozumiem jak można człowieka traktować jak kupę gnoju tylko dlatego, że jest w jakimś stopniu niepełnosprawny (nie ‘zabierze’ nikomu pracy, nie zaciuka nikogo, niie ‘zarazi’ niepełnosprawnością, a rodzina go utrzyma). Jak można ludziom mówić w twarz, że sprawni członkowie rodziny mogą wejść, nawet pies może wejśc, ale ‘niedorozwoje’ zostaja za bramą? Ktoś kto takie prawo uchwalił a potem go przestrzegał sam musi mieć coś z głową. Coś gorszego niż chorobę  umysłową (bo ludzie niedorozwinięci nie są groźni, a tacy idioci u władzy już tak). Taka prawda o wszystkich którzy ‘bezinteresownie’ się o nas ‘troszczą’. Taki właśnie mają szacunek do człowieka i jego godności.

Na koniec naszła mnie taka myśl – może Lucy jest szczęśliwsza od nas wszystkich, bo przynajmniej nie jest świadoma tego całego kretyństwa jakie ją otacza? Nie przeczyta gazety i nie trafi jej szlag, jak mnie dzisiaj trafił.

Ufff! Na tym skończę, nie jest to mój najlepszy tekst ale pisałem go pod wpływem emocji i pewnego napoju bogów. W weekend postaram Ci się to zrekompensować, szanowny czytelniku, kontynuacją moich wspomnień z Kolumbii.

A tutaj Canadian Idiot:
http://www.youtube.com/watch?v=gWZZ-NdZheQ&feature=related

PS.
Acha, Kanadyjczycy jako ludzie (nie politycy i nie urzednicy) są superowi. Pędzą bimber, imprezują na potęgę i, przynajmniej ci, których poznałem, mieli gdzieś głupie przepisy uchwalane przez polityków.

Advertisements

2 thoughts on “Kaleki gorsze od psów!!!

  1. Co, znowu nie mozna klapsac? Przeciez to zmieniono jakies 2-3 lata temu… Klapsac juz bylo mozna… (chyba 🙂 ). Nie wolno bic….A jesli chodzi o alkohol w super-mega markecie, to tylko w Albercie (moze i Quebec). W innych prowincjach jest koncesja dla 1 lub dwoch sieci sklepow i tylko tam mozna kupic alkohol. Tak – tylko do 22, ale jak sie mieszka w dobrym miejscu, to mozna jechac do Stanow lub do Quebecu, gdzie sprzedaje sie go dluzej.

    Like

    1. Nie jestem super na biezaco. W Kanadzie bylem w 2004 i od tego czasu nie za bardzo uaktualnialem wiedze. Oczywiscie alkohol zawsze mozna dostac tylko po co to cale kombinowanie? Jechac do stanow albo gdzies tam? Ja w Kanadzie jak nie bylo gdzie kupic alkoholu pilem piwo warzone przez znajomych.A co do bicia dzieci, wszystko zalezy od interpretacji, ale owszem, troche juz odpuscili z klapsaniem po kilku incydentach kiedy klapsniecie okazywalo sie zdroworozsadkowe a rodzicow i tak aresztowali.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s