Podatki podatki – jak zedrzeć z Ciebie ostatnie gatki…

…i jak uwalić w miarę sensowny pomysł…

Dziś jestem zły! Rozpoczął się kolejny tydzień więc nerwy mam jak postronki. Z tej postronki i z tamtej postronki wszystko mnie irytuje. Jak to w poniedziałek. Dlatego sięgnąwszy dzisiaj po Daily Telegraph postanowiłem przeglądnąć jedynie rubrykę plotkarską coby się dowiedzieć jak tam życe się osobiście gwiazom i gwiazdeczkom. Już miałem otworzyć gazetkę na odpowiedniej stonce gdy nagle tzw. ‘nieubłagany palec’ kujnął mnie w oko. ‘Ożesz ty’ pomyślałem, ‘czyżby moja ręka znowu stała się zła?’. Już miałem przystąpić do pacyfikacji niesubordynowanej kończyny, kiedy nagle doznałem oświecenia (a może odrodzenia, baroku lub rokokoko?) – przecież Anarch nie plotkuje! Uffff! O mały włos!
Co tu począć? Trudna rada! Wydarłem plotkarskie stony i wywaliłem do śmieci, żeby mnie nie kusiły i zwróciłem me zmęczone gały ku wieściom z kraju i zagranicy.

Moją uwagę przykuła pewna wiadomość dotycząca opłat za korzystanie z dróg. Na początku chcę jeszcze raz zaznaczyć (jeśli jest to pierwszy tekst na tym blogu, jaki masz nieszczęście, szanowny czytelniku, czytać), że nienawidzę podatków wszelkiej maści i przeznaczenia. Uważam że jest to przymusowe zdzierstwo. Może kiedyś rozwinę temat mojej zwierzęcej nienawiści do danin na rzecz państwa oraz moje teorie na temat alternatywnych rozwiązań, ale na pewno nie teraz (w tej kwestii jeszcze nie doznałem wystarczającego oświecenia – za krótki staż na klozecie). Natomiast uważam, że moje pieniądze mogą być marnowane mniej lub bardziej racjonalnie. Mogą na ten przykład iść na PKP i górników (a także dolinników i równinników), jak w kraju przodków, a mogą iść na Eurostar i TGV, jak na Wyspach i we Francji (z centrum Lądka du Paryża w 2 i pół godziny i z Paryża 200km do Vendome w 40 minet). Tak więc można marnować moją kasę tak, żebym i ja miał z tego korzyść i przyjemność, a nie tylko pewne grupy interesu (dlaczego interes pana górnika czy pana kolejorza ma być większy od mojego? Wszak sajz dazynt meter!).

No nie ważne, przejdźmy do rzeczy. NieRząd brytyjski, jeszcze za czasów miłościwie nam wtedy panującego Toniego Blaira wymyślił że kierowcy powinni wnosić opłaty drogowe w zależności od przejechanych kilometrów. Pomysł moim zdaniem całkiem sensowny. Wiecej użytkujesz, więcej płacisz. Z takiego założenia wychodzi każdy normalnie myślący człek, a nawet taki troglodyta jak ja. Jeśli piję więcej wódki, płacę panu monopolowemu więcej niż abstynent, który nie płaci nic czy ktoś kto pije tylko od święta. Tak więc logicznym wydaje się pomysł, żeby tchórzliwi kierowcy (czy jak to się teraz politycznie poprawnie mówi: nie-dzielni kierowcy), którzy jeżdzą tylko w niedzielę płacili mniej od kierowców, którzy nawet do wychodka jadą samochodem.
Obecnie w ośmiu hrabstwach Anglii rząd przeprowadza testy systemu. W samochodach zamontowane są ‘czarne skrzynki’ a system satelitarny namierza i oblicza na bieżąco ilość przejechanych mil.
Pomysłowi sprzeciwiają się konserwatyści, którzy wychodzą z bardzo konserwatywnego założenia, że każdy powinien płacić po równo. Tak na marginesie – nie sprzeciwiają się zapewne dla idei tylko dla głosów. Kiedy bowiem Blair wpadł na pomysł wprowadzenia tego systemu 1.8 miliona obywateli i obywatelek zebrało się w kupę i podpisało petycję sprzeciwiającą się zamiarom nierządu. Tak więc to nie w trosce o nas Torysi tak się sprzeciwiają a w trosce o nasze kreski… no, nie moje bo ja jako barbarzyńca, jak dzieci i ryby, głosu nie mam.
No, ale kij tam z Torysami, niech ich gęś kopnie, wróćmy do tych co u władzy.
NieRząd jak to nierząd wszystko potrafi spektakularnie spartolić. Tak oto spece z Ministerstwa Transportu wyliczyli, że w nowym systemie opłata od mili może wynieśc nawet 1.3 funtów z wizerunkiem Elżbiety II (a być może za niedługo z wizerunkiem Karola??? Jezu! Apokalipsa! Takich pieniędzy do rąk nie wezmę, będą mi musieli płacić wodą ognistą i paciorkami).
Obecnie podatek drogowy (oprócz podatku w cenie benzyny) wynosi maksymalnie 400 funtów (a jeśli samochód emituje odpowiednią ilośc dwutlenku wyngla, podatek może wynieść Ziobro funtów). Czyli od 0 do 400… i podobno są to jedne z najwyższych podatków w Europie. Tak sobie wyliczyłem w pamięci (więc mogę się mylić) ale w nowym systemie osoba przejeżdżająca 10,000 mil (około 16,000km) rocznie, zapłaci 13,000 funtów szterlingów!!! Jesus Maria y José!!! Niezły przeskok.
W artykule piszą, że z pomysłu wprowadzenia nowego systemu bardziej cieszy się Ministerstwo Finansów (Treasury) od Ministerstwa Transportu. Ciekawe czemu? Idę też o zakład, że obecne podatki w cenie benzyny tudzież wszytek innek nie zostaną zniesione.
Tak więc wjedzie nam nowa opłata, która zabije nasze portfele i zapewni terrorystom więcej mięcha do wysadzenia w transporcie publicznym. Tak w
łaśnie niszczy się w oczach ludu pracującego racjonalne rozwiązania – wprowadza się sensowny pomysł a wykonuje się go w sposób tragiczny w skutkach.

Ja tam i tak samochodu na razie nie kupuję, a jak przyjdzie co do czego, mogę do pracy dojeżdżać konno. Dla mnie będzie to frajda bo na kuniu jeździć lubię a tak będę miał pretekst to zakupu zwierza (na razie żona się buntuje bo nie mamy go niby gdzie trzymać)
. Wymuszę na pracodawcy zamianę mojego miejsca parkingowego na mini stajnię i wio koniku! Tak rząd wprowadzając nowy system funduje nam powrót do przeszłości. Arriba arriba andele andele!!! Tak se będę jeździł do roboty: http://www.youtube.com/watch?v=GOTiyfDM2hs

Adios amigos!

A skoro już jesteśmy przy koniach to proszę bardzo na koniec muzyczka: http://www.youtube.com/watch?v=8ex-Md6oU9o

Advertisements

13 thoughts on “Podatki podatki – jak zedrzeć z Ciebie ostatnie gatki…

    1. Progresja podatkowa oznacza tyle, że jedni płacą więcej, a inni mniej tak? No więc można powiedzieć że ci, co płacą mniej, mają ulgi.

      Like

      1. Niekoniecznie. Podatek liniowy też oznacza, że jedni płacą więcej a inni mniej. Mało tego, nawet potatek regresywny (zależnie od regresji) może oznaczać, że ci w niższym przedziale podatkowym i tak będą płacić więcej od tych w wyższym.

        Like

  1. Absolutnie się nie zgadzam na taki system, niezależnie od wysokości stawki. Szpiegowanie obywateli przy pomocy satelitarnych “czarnych skrzynek” jest bandyckim zamachem na prywatność obywateli oraz kolejnym krokiem w stronę “Roku 1984”. Jeśli ktoś wymyśli jak wprowadzić opłaty za przejechany dystans BEZ tego typu “efektów ubocznych”, będę za. Ale na coś takiego absolutnie się zgodzić nie można.

    Like

    1. Ale obywatele nie są w tym wypadku szpiegowani. Szpiegowane są samochody. państwo nie wie kto siedzi w środku. Mogę być to ja, moja żona, kumpel czy emancypowany kurczak. Tego państwo się nie dowie z tego systemu. Już więcej informacji o nas wyciąga się przy okazji płatności kartą.

      Like

      1. tym bardziej, ze “skrzynka” nie rejstruje tras tylko kilometry. Owszem, mozna “zmusic” ja do rejestrowania trasy/godziny itp 🙂 ale takie sledzienie jest mozliwe i bez tego systemu.

        Like

    2. Tez mi sie wydaje,ze czarne skrzynki to kolejny krok zblizajacy nas do Wielkiego Brata.Juz sa zdjecia,odciski palcow na lotniskach,biometryczne paszporty ,a teraz czarne skrzynki w miescie.Nastepny krok to czipy wszczepiane pod .Chyba przyjdzie nam zaszyc sie w dzungli i zaczac sie zywic korzonkami.

      Like

  2. Witaj anarch, ja się podarkom nie sprzeciwiam. skro to one umożliwiły wyjście z jaskiń, podział pracy, to są jak najbardziej wskazane. Ktoś drogi tez musi utrzymywać w dobrym stanie, i słuszne jest, żeby głównie ci, co jeżdżą. Coś, co będzie sprzyjać komunikacji zbiorowej też jest dobre, bo oznacza oszczędność energii.Ważne tylko, żeby podatki były nakładane mądrze.Tekst niezależnie, czy się zgadzam z tobą, czy nie, przeczytałam z przyjemnością, bardzo lubię taka ironiczną formę.Pozdrawiam

    Like

    1. “oszczednosc energii” ale moze strate czasu. Bilans jest wiec nie jest prosty – pozniej wrocisz – wlaczysz swiatlo, pozniej sie polozysz (tez swiatlo) itp. Malo tego – panstwo/gmina musi utrzymywac autobusy w godzinach nocnych, ktore sa prawie puste lub takie ktore docieraja na “skraj miasta/osiedla”. Nie zawsze komunikacja zbiorowa jest lepsza tj. bardziej oszczedna energetycznie.

      Like

    2. Ależ to nie podatki umożliwiły wyjście z jaskiń. Śmiem twierdzić, że podatki spowalniają dalszy rozwój naszego gatunku. Kierują nasze wysiłki w kierunki kombinowania jak tu związać koniec z końcem, względnie jak wyciągnąć z budżetu nasze ciężko zarobione pieniądze. Rząd zawsze sobie powód, żeby wyciągnąć od nas kasę. Pamiętam jak rok temu na Wyspach rząd alarmował, że ceny mieszkań są za wysokie i tworzył programy, żeby umożliwić ludziom dostep do tanich mieszkań. Obecnie ceny lecą w dół. Rząd biadoli, że upadną firmy developerskie i tworzy programy pomocowe. A ja na to wszystko pracuję. Acha. Wg ekonomistów piszących do mojej porannej gazetki (Daily Telegraph), gdyby rząd nie utopił miliardów funtów publicznych pieniędzy w Northern Rock (jeden z pierwszych banków, który popadł w tarapaty), pozostałe banki byłyby ostrożniejsze i obecnie nie musielibyśmy trząśc portkami przed recesją. Książkę bym mógł napisać… Ale nie mam czasu. Dzięki i pozdrawiam!

      Like

      1. Zdecydowanie sie z Toba zgadzam.Banki zarabiaja nie na pozyczaniu wlasnych pieniedzy ,bo ich tyle nie maja,ale na dawaniu gwarancji ,ze klient splaci dlug i za to gwarancje pobieraja odsetki+prowizje.Jak sie staly zbyt pazerne i dawaly gwarancje niewiarygodnemu klientowi ,to teraz powinny za to poniesc kare.Ratowanie takich bankow ,to okradanie obywateli w bialy dzien,bo skad niby te pieniadze sie maja wziac.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s