Socjalizm albo śmierdź czyli osły siedzące na worku złota

Siedziałem dzisiaj w robocie przeglądając poranną prasę. Me czerwone od przepicia oczy przyciągnęła wiadomość o wydarzeniach w Boliwii. Poczytałem poklikałem na artykuły związane z tematem (czyli o panu Ciawezie i jego strachach na lachach). Następnie udałem się w wiadome miejsce rozmyslań.

Mamy na świecie ludzi, którzy nie mogą się obejść bez jakiegos wroga. Waldemary Pawlaki miały swoich Karguli, Pitera ma Kłopotek, górale maja warkocze góralki, o które się biją (na szczęście góralka ma dwa to się podzielita), Homer ma Neda Flandersa, Elmer królika Bagsa… Każdy ma jakiegoś bzika – Rydzyk ma Senyszyn – Senyszyn ma Rydzyka.

Mister Ciawez w poczie czoła buduje boliwariański socjalizm w Wenezueli, señor Morelas gołymy ręcamy wprowadza wenezueliański socjalizm w Boliwii, patronuje im niestrudzony Fidel, który przez 50-lat prowadzilł na swojej pięknej wyspie Rewolucję (ostatnio przekazał stery swojemu młodszemu bratu, żeby ten tchnął młodego 77-letniego ducha w żagle Rewolucji. Młodosc idzie! Hej!).
Jeśli ktoś obserwuje tamtejszą scenę gejo-polityczną zauważy, że dużo w tym wszystkim gadania, napinania muskułów, wrzasków i gróźb, ale kraje Ciaweza, Morelasa i Fidelasa z roku na rok stają sie coraz biedniejsze. Kubę jeszcze mogę zrozumieć bo źle zahandlowali – wzięli rakiety od Ruskich i embargo od Jankesów, potem Ruscy zabrali rakiety ale embargo zostało i nie da się go nikomu opchnąć. Ale Wenezuela i Boliwia siedzą na worku złota i mimo to klepią biedę (oprócz rządzących oczywiście, którzy poklepują się po plecach).

Gdyby tego było mało, panowie Czawez i Kastro wspierają różnych bandziorów ganiających po dżungli i destabilizujących sąsiednie kraje a za biedę swoich obywateli oskarżają mister Busza i ‘dziankis de mjerda’ (gównianych jankesów).

Szczerze pisząc nie rozumiem tego szaleństwa – przecież Wenezuela siedzi na ropie, Boliwia na gazie – zamiast się zbroić, finansować oszołomów, rozwalać państwo i wtrącając ludzi w jeszcze większą biedę, żeby łatwiej było nimi manipulować i umocnić swoją władzę, mogliby zrobić ze swoich krajów drugą Norwegię czy Emiraty (jak już bez socjalizma się obejść nie potrafią). Handlować z sąsiadami w myśl zasady ‘zgoda buduje, niezgoda rujnuje’.

Ja wiem, że andrenalina przy tym za bardzo by im nie podskoczyła, ale w rządzeniu nie chodzi o andrenalinę (jak kto chce podniety może se skakać na bandżi). Zamiast wojować z dziankis de mjerda, panowie Czawez i Morelas powinni wziąć sobie poniżsżą radę pewnego poskiego szlachcica do serca:

Robota kmiotków to dochód albo intrata najwiętsza w Polsce wszędy,którą robotę gospodarz tak ma szafować, coby kmiotków nie zubożył, a ku więtszemu pożytku co rok przywodził…


Na razie wyżej wymienieni panowie kierują robotą ‘kmiotków’ tak, że jak jeszcze parę lat temu moja żona pracowała dla firmy kolumbijskiej mającej rynek zbytu w Wenezueli, biznes się kręcił bo Wenezuelczycy nie wiedzieli co robić z forsą a teraz ‘kmiotki’ muszą coraz bardziej kompinować kompinować, żeby mieć co do garka włożyć. Lepiej o tym pisze Tierralatina na swoim blogu.

Swego czasu pewien wegetarianin napisał bardzo dobry tekst o socjalnych wolnościowcach. Otóż dawno dawno temu, za górami i za lasami (ale jeszcze w zaborowej Polsce) żyli sobie socjaliści, którzy domagali się zmniejszenia roli państwa w życiu obywatela. Ustrój socjalistyczny miał być budowany na zasadach dobrowolności – tzn. z tego co zrozumiałem, przynależność do ZUS-u czy innych zdobyczy systemu o czerwonym zabarwieniu miała być dobrowolna. Niestety świat ich nie posłuchał i wprowadzał ten system pod przymusem, przelewając krew niewiniątek. Jak widać nadal niczego się nie nauczył.

I tym czerwonym acentem zakończę dzisiejszy krótki wątek, na koniec jak zwykle muzyczka: http://www.youtube.com/watch?v=po09lcDxXIA&feature=related

PS. Ostatnio Boliwijczycy pobili sie o gazy. Japroponowalbym każdemu po puszce fasoli. Zamiast się bic, każdy będziedysponował swoim gazem. Jakby co to ja mogę przesyłac osobiścieprezydentowi Morelasowi moją nadprodukcję.

Advertisements

One thought on “Socjalizm albo śmierdź czyli osły siedzące na worku złota

  1. co do Norwegii, to ja nie wiem… ich wersja socjalizmu, owszem, jakoś tak bogaciej u nich i to sporo, ale głupi są te trolle od tego, jak, nie przymierzając, pale w dnie Morza Bałtyckiego, na których ich platformy wiertnicze stoją… wiesz, Szwagrze /tak Cię nazwałem, bo dmuchamy obaj niejaką panią Free z domu Wolną, która jako ta góralka, ma z tyłu, z przodu i nie tylko, więc jest się czym dzielić :))/, ja jednak wolę być głodnym wilkiem, niż sytym psem z obrożą na szyi… dobra, dobra… świetnie wiem, że najlepiej jest być sytym wilkiem, tego już mi nie tłumacz… ciekawe, czy Chavez jest syty, czy już się uzależnił od swojej sytości… chyba to drugie, co oznacza, ze działki mu podskoczyły… ergo, może jest wilkiem, ale chyba nie-wolnym… ale to tylko taka hipoteza moja… serdecznie pozdrawiam :))

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s