Dobra rada dla Polaków w bLondynie

Należę do tych szczęściarzy, którzy na ścieżce życia wciąganej nosem, natrafiają w większości na dobrych i uczciwych ludzi. Dlatego często nie mogę uwierzyć w donosy mediów o tym jacy to straszni są ci Polacy na łobczyźnie. Nie bede wierzył i basta!

Przypadkowo poznani rodacy bezinteresownie pomagali mi na początku mojego obczyźnianego żywota i ja też staram się pomagać, jeśli mam po temu okazję. Takie wewnętrzne poczucie, że trzeba coś dać w zamian… nie pieniądze, ale coś. Dlatego postanowiłem podzielić się pewną moją obserwacją a kto wie, może i dobrą radą.

Moja firma od czasu do czasu wysyła mnie na walne zgromadzenia akcjonariuszy. Zgromadzenia te uczęszczane są głównie przez emerytów, którzy mają czas i mogą sobie pomarudzić. Wielkie korporacje głosują elektronicznie lub pocztą (przez pośredników), więc rzadko kiedy przedstawiciel korporacjonującej korporacji uczestniczy w takich spoktaniach.
Spółki akcyjne, w celu zmiękczenia charakteru wojowniczych dziadków oferują często jakąś wyżerkę i wypitkę (w zależności od wielkości firmy mogą to być orzeszki, kanapki soczki, a może to być całkiem obfity lancz i alkohol – pamiętam, na jednym ze zgromadzeń jakiś starzec zabrał głos, i ku uciesze i aplauzie gawiedzi, zaczął zrzędzić, że ‘taka wielka firma a nawet dobrych kanapek nie podają’). Ileż to razy widziałem emerytowanych akcjonariuszy obładowanych smakołykami lub zataczających się po spożyciu ‘płynnej dywidendy’. Wszystkie te cuda nie widy mogą być Twoje, szanowny czytelniku, za cenę akcji, uprawniających Cię do uczestnictwa w zgromadzeniu.

Akcje brytyjskich firm są tanie. Często jest to wydatek kilkudziesięciu (a nawet kilku) pensów za akcję. Kup sobie, szanowny Rodaku, po jednej akcji każdej większej firmy notowanej na londyńskiej giełdzie a między marcem a czerwcem będzisz miał darmową ucztę. No prawie darmową, ale wydatek kilkudziesięciu pensów za akcję zwróci Ci się w jeden dzień (chyba, że jesteś akurat na diecie). Jak akcje firmy wzrosną, zarabiasz podwójnie, a jak firma padnie – 20 pensiaków to nie fortuna 😉

Gdybym mieszkał w bLondynie sam bym tak uczynił. Niestety mieszkam nawsi i nic nie jadam, nic nie pijam, czasem jak przebigam przez rzeczkęto łyknę wody kapeczke… i zapalę traweczkę 😉

My płacimy za ratowanie szanownych tyłków panów bankierów, najedzmy się przynajmniej na ich koszt!!!

Panowie! Do sztućców!!! Wyżerkę czas zacząć!

Aaaaaaatttttaaaaaaacccccckkkkkk!!!!!

Na kuniec dwie piosnki, które dedykuję bankierom: http://www.youtube.com/watch?v=ewiXA_he6VQ&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=dE-LDfroa1w

Miłego słuchania.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s