AIG – każdy ma swojego potwora z Loch Ness

W poniedziałek byłem w Szkocji a dokładniej w Edynburgu. Co prawda wycieczka nie była z natury naturystycznej więc nie miałem zbyt dużo czasu żeby pozwiedzać. To co zobaczyłem podczas trzygodzinnego spacerku po mieście wywarło na mnie ogromne wrażenie. Trza się będzie tu wybrać w przyszłości w celach naturystycznych. Najlepiej w lecie bo obecnie pogoda nie sprzyja naturyzmowi… no chyba że się jest Kaczorem. Ale o co chodzi domyśl się, szanowny czytelniku sam, ja nie mam zamiaru ryzykować trzech lat w dybach jak ten programista co to podłączył stronę prezia pod hasło z tematyki krawieckiej (Kutas – w XVII-XVIII-wiecznej Polsce chwost na końcu sznura, przypinanego do pasa jako element dekoracyjny, także do szlafmycy) lub podróżniczej (Kutas – miejscowość na Węgrzech w komitacie Somogy (widziałem też kiedyś zdjęcie z Węgier z miejscowością ‘Nagy Kutas’)). Podobno prokuratura stwierdziła, że prezio nie ma ani tematyki krawieckiej (i nie kraje jak mu materia staje) ani podróżniczej i że go to obraża, a skoro nie ma nic wspólnego to nie może mu w zimnej wodzie jak zdrowemu kaczorowi… i wogóle. Lepij nie Rydzykować.

Kiedy tak przechadzałem się po Edynburgu, podziwiając miasto i myśląc o kutasach na drodze mi stanął… Wielki Stawonóg z epoki Paleolitu! Potwór z Loch Ness! Wlepił we mnie swoje przekrwione ślepia i spytał: ‘masz może czypińdziesiont?’.
‘Cholera potworze!’ wrzasnąłem ‘czy ja wyglądam na szefa FED-u?! Nie mam piniędzy i nic ci nie dam!’
‘To może dwapińdziesiont’ nalegał potwór.
Wtedy się wkurzyłem, chciałem skopać mu tyłek ale wiater podwiał mi szkocką spódniczkę, zawstydziłem się i uciekłem.

Z perspektywy czasu analizując to zajście doszedłem do wniosku, że tak jak każdy ma swoje Kilimandżaro, na które musi wytoczyć swój głaz, tak i każdy ma swojego potwora z Loch Ness. Potwór z Edynburga był wyjątkowo niegroźny. Tak naprawdę prosił o niewielką sumę, którą i tak wydałby na obrządek ku czci Opoja, więc w celach pożytecznych. Na świecie niestety roi się od potworów o wiele groźniejszych. Po latach badań odkryłem, że ich wylęgarnie mieszczą się zazwyczaj w ośrodkach finansowych i stolicach państw. Potwory róźnią się rozmiarem, długością, walorami krawieckimi i podróżniczymi (których nie ma nasz prezio), ale jedna rzecz je łączy – zapotrzebowanie na nasze ciężko zapracowane piniądze, żeby wydać je w zdrożnych celach.

Aby dłużej nie owijać w bibułkę, dzisiaj chciałbym konkretnie zapalić do AIG, potwora, któremu ‘zaufało miliony Polaków’, w związku z czym jest ‘za duży żeby upaść’.
Kiedy potwór popadł w tarapaty, wlepił swoje przekrwione ślepia w prezesa FED-u i zapytał ‘masz może osiemdziesiątpięć?’. Szef FED-u różni się ode mnie tym, że ma maszynkę do drukowania pieniążków i wydrukował potworowi 85,000,000,000 dolarów takich ładnych hamerykańskich. Zresztą, szef Fedu też jest potworem z Loch Ness bo przecież nie drukuje swoich pieniędzy więc mu wisi a przecież kruk krukowi oka nie wykole a co dopiero potwór potworowi?
Dzięki zastrzykowi gotówki potworek mógł sobie pozwolić na opłacenie tygodniowego wyjazdu do eksluzywnego resortu w Kaliforni dla swoich agentów ubezpieczeniowych. za sumę, bagatelka, 440,000 dolarów! Na nieszczęście dla AIG sprawa ujrzała światło dzienne, ludzie zaczęli się burzyć więc potwór z Loch Ness oświadczył że ‘wyjazd był zaplanowany na długo przed dotacją od podatników i że ze 100 agentów było na nim jedynie 10 pracowników AIG. Całą resztę stanowili niezależni agenci ubezpieczeniowi’. Tak więc kij ci w oko podaniku! Ha ha ha!

Nie minął miesiąc a potwór z AIG znowu znalazł się w kłopotach. Ponownie wlepił więc swoje czerwone gały w swojego krewnego z Fedu z pytaniem ‘masz może czydzieścisiedemosiemset?’. Tym razem nie czekał nawet na odpowiedź – będąc pewnym, że Fedzio-Pedzio pieniążki wydrukuje, udał się swoim prywatnym dżetem wraz z grupą kierowników najwyższego szczebla do Anglii na polowanie. Ponieważ cała zabawa kosztowała zaledwie 86,000 zielonych, Fedzio nie wahal się z dodrukowaniem 37,500,000,000 dolarów żeby wspomóc ‘za dużego żeby upaść’ i ‘za wygodnego, żeby zrezygnować z wyjazdów do spa i na polowanie’. Znowu, sprawa wypłyneła na światło dzienne i podatnik się wkurzył. Ja dowiedziałem się o tym od pani z WallStrip, która wyrażała się o panach z AIG w bardzo niecenzuralnych słowach.

Potwory z Loch Ness istniały od wieków i od wieków doiły dobrych ludzi, takich jak ja, czy Ty, szanowny czytelniku. Jak jeszcze chcą czypińdziesiont można to wytrzymać i dać im ‘na odwal się’ dla świętego spokoju. Jednak w ostatnich czasach potwory tak się rozbuchały i rozbisurmaniły, że drukują sobie pieniążków ile wlezie licząc że potem my za wszystko zapłacimy. Jeżdżą sobie przy tym rauty i na polowania. Czy nie nadszedł czas, żeby myśliwy stał się zwierzyną?

Z tą myślą zostawiam Cię, szanowny czytelniku, na weekend. Adios!

Na koniec piosenka o bankach z Marry Poppins, która kończy się klasycznym runem na bank: http://uk.youtube.com/watch?v=jt9JpYRulSk

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s