Anarch iz back!!!

Ech! Święta święta i po świętach. I spowrotem w naszym europejskim grajdołku. Muszę przyznać, że za każdym razem jak wracam z Kolumbii, czuję się jakbym wracał do domu wariatów. Przez miesiąc nie miałem kontaktu ze światem, nie włączałem telewizji, a na internet wchodziłem ino po to, żeby se sprawdzić maila i czy mój blog jeszcze istnieje…

Okazuje się jednak, że bez Anarcha ludzkość nie może się obejść. Nie ma mnie parę tygodni i jaki burdel się zrobił! Na pięć minut nie można ich zostawić…
Oto wracam sobie zrelaksowany do Anglii, a tu już na Hisroł z lotniskowych ekranów dochodzą mnie wieści, że mieszkańcy Judei i okolic (tzw. Judejczycy) zdradziecko zaszli mieszkanców Moskwy i okolic (tzw. Moskali) od tylca i rzucili się na ichnie Gazy. Gazy te Ruskie bezpardonowo puszczją na Zachód, który za dużo się ich nawdychal i się od nich uzależnił. Tak więc Europa spanikowała. Żeby nie być oskarżoną o antysemityzm obwiniła Rosję i zagroziła karami.
Nie żeby mnie to obchodziło, gazów nie wącham, ale w sobotę, w centrum Londynu, protestujący przeciwko akcji Izraela, splądrowali kawiarnię Starbucks’a. Kurna chata! Może powiniennem się jednak zacząć interesować konfliktami na bliskim i dalekim wschodzie? Jak dotąd zawsze uważałem człowieka przywłaszczającego sobie coś co do niego nie należy za złodzieja… A tu popatrz szanowny czytelniku, wystarczy się drzeć ‘precz z Izraelem’, ‘precz z kapitalizmem’ czy ‘wolność dla Pikusia’, żeby móc sobie kraść jako bojownik o sprawę…
W sumie w waruknach wojennych armia może nam wejść do domu i skonfiskować nasze żarcie, przeznaczyć nasz salon na sztab generalny a świerszczyki schowane za szafą rozdać sierżantom i kapralom w celu podniesienia ich… morale. No to co się dziwić że i bojownicy rekwirują.
Ja też jestem w jakimś stopniu skonfliktowany, pójdę se więc jutro do supermarketu i zaprotestuję zabierając przy tym artykuły spożywcze, napoje alkoholowe tudzież jakieś czipsy, płyn do mycia naczyń, srajtaśmę i co mi się jeszcze nawinie. Tak! Jutro, w samo południe przed supermaketem PROTEST przeciwko Tybetu! Zapraszam wszystkich szanownych czytelników. Takie protesty są bardzo potrzebne, zwłaszcza w dobie kryzysu.

A teraz zupełnie z innej beczki. Przed świętami pisałem m.in. że nierząd brytyjski (ten tolerancyjny, zatroskany i walczący z dyskryminacją) zamierza zaostrzyć przepisy regulujące przyznawanie brytyjskiego obywatelstwa? Przepisy mówią, że na obywatelstwo trzeba sobie będzie zasłużyć. Trzeba będzie m.in. udzielać się w organizacjach charytatywnych czy pracować na rzecz lokalnych społeczności. Wszystko to piękne i szlachetne, nierząd daje wyraźny sygnał – jesteśmy tolerancyjni, nie dyskryminujemy, ale nie będziemy akceptować byle brudasów i darmozjadów, którzy myślą jedynie o pracy na siebie i swoją rodzinę. W związku z tym nasuwa mi się takie pytanie – czy ustawa będzie przewidywać też odbieranie obywatelstwa Bytyjczykom, którzy na nie nie zasługują? Np. przestępcom, bezrobotnym, ludziom na zasiłkach, ludziom kaleczącym mowę ojczystą czy nieznającym historii własnego kraju (cudzoziemiec w takich przypadkach obywatelstwa nie dostanie a może nawet zostać deportowany). I może pan Brown powinien sporządzić jasny system, który pozwiliłby wyliczyć kto i co komu jest winien – np. ile z moich podatków poszło na utrzymanie bezrobotnych, ile dopłaciłem do szkolnictwa wyższego (studia żony, z racji tego że jest spoza UE kosztują dwa razy drożej niż studia Brytyjczyka czy Polaka), kto jest płatnikiem netto a kto jest beneficjentem. Pozwoliłoby to wyliczyć kto jest największym darmozjadem Zjednoczonego Królestwa. Na podstawie tego systemu będzie se można ustalić komu nadać obywatelstwo, a komu odebrać i wydalić z kraju. Obawiam się jednak, że nierząd nigdy takiego systemu nie stworzy a parlament nie przegłosuje. Okazałoby się bowiem, że Pan Brown, jego ministrowie, koalicjanci, opozycjoniści, radni miejscy i wiejscy i cała ta hołota pasożytująca na naszej ciężkiej harówce, z rodziną królewską na czele, musiałaby sobie poszukać innego kraju… Wątpię, żeby ktokolwiek chciałby ich przyjąć i utrzymywać – prawdopodobnie musieliby sobie zbudować bazę na księżycu.
Co więcej, uważam że człowiek powinien udzielać się charytatywnie z dobrego serca a nie dla jakiegoś zysku (co najwyżej satysfakcji że się komuś pomogło). Nie można ludzi zmuszać do pomocy innym, bo będą to robić nieszczerze i na odwal się. Takie podejście niczego nikogo nie nauczy – obcokrajowcy będą walić drzwiami i oknami żeby odbębnić robotę, a dla ludzi z powołaniem nie będzie miejsca. Śmiem twierdzić, że każdy imigrant, niezależnie od intencji, zostanie wrzucony do jednego wora. Nie ważne jak silna będzie jego potrzeba pomocy innym, otoczenie będzie postrzegać go jako cwaniaczka, pomagającego tylko po to, żeby dostać paszport i przywileje.

Przywileje! W kraju walczącym z dyskryminacją. W kraju, w którym za użycie złego sformułowania grożą mi konsekwencje prawne za ‘mowę nienawiści’. W tym samym kraju minister spraw wewnętrznych mówi, że zaostrzą przepisy imigracyjne, żeby to Brytyjczycy, a nie barbarzyńcy pierwsi otrzymali pracę w momencie kiedy kraj zacznie wychodzić z kryzysu. Znowu mamy do czynienia z zasadą ‘co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie’. Ja nie należę do takich, którzy używają słów typu ‘czarnuch’ ale jeśli użyję go w stosunku do Murzyna, to co najwyżej sprawię, że chłopu będzie przykro albo obije mi mordę. Ani nie straci przez to pracy, ani nie deportują go za to do Afryki, ani nawet moje słowa nie spowodują jego gorszej stuacji na rynku pracy i nieruchomości. Natomiast decyzja tolerancyjnego itd. nierządu kulturalnie i tolerancyjnie uderza w miliony czarnych, żółtych, sinych itd. W każdego niebrytyjczyka.
Właściciel knajpy nie może sobie wywiesić tabliczki np. ‘Nur für Deutsche’ bo go zamkną. Nierząd na granicy Zjednoczonego Kurestwa wywiesza tabliczkę ‘nur für Briten’ i uchodzi mu to na sucho.

Ale dobrze. Ja tu i tak nie zamierzam zostać zbyt długo. Nawet nie z powodu głupich pomysłów nierządu, politycy już tacy są, jak karaluchy lub zaraza. Jak się ich wytepi przyjdą inni, zmutowani, jeszcze groźniejsi.
Do życia z politykami trzeba się przyzwyczaić tak jak do sydntromu jelita wrażliwego.
Na wyspach poprostu nie odpowiada mi klimat, no i nie mają dobrej wołowikni (nawet najdroższa, organiczna, nie umywa się do przeciętnej kolumbijskiej (trzy razy tańszej)).
Kumpel mojej piekniejszej połowy skończył magisterkę na LSE, nikt go tutaj nie chciał zatrudnić. Natomiast w Kolumbii i USA się o niego bili. Tylko czekam aż żonka skończy studia – znajdzie sobie pracę w Bogocie a ja zostanę kowbojem. Hurra!  

Na koniec kawałek, który obecnie jest na topie kolumbijskich list przebojów: http://uk.youtube.com/watch?v=Pd-A72BP2xQ

Advertisements

4 thoughts on “Anarch iz back!!!

  1. kurcze! to o tym sie zupelnie nie mowi w Kolumbii (tj. gazy i Gahazy)? Moze rzeczywiscie, taka Kolumbia nie bylaby zlym rozwiazaniem…

    Like

    1. Mowi sie mowi,tylko jak u nas o Zimabwe czy Japonii, gdzies tam pod koniec wiadomosci. Na szczescie przez dluzsza czesc podrozy nie mialem dostepu do TV.

      Like

      1. Na koncu to i tak lepiej… W “cywilizowanym” swiecie jest to codziennie na pierwszych stronach gazet, poczatku wiadomosci … Jedynie ostatnie wiadomosci o tym, co slychac u Baracka Husseina maja pierwszenstwo… Moze napiszesz cos jeszcze o Kolumbi?

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s