Rozważania o psich kupach i zima w Anglii

Ech! Co to się wczoraj działo!!! O 13.00 obudził mnie sms od kumpla: ‘pijemy od godziny a ty się nie zrywasz? Szklanki nie dobywasz?’. Kumpel własnoręcznie udusił królika z dziczyzną. Wypadłem więc z sypialni i wrzasnąłem do wątroby, żeby się zbierała bo idziemy na wyżerkę. Wątroba odpowiedziała kilkoma przekleństwami – po sobotniej nocy powiedziała, że już nigdy do mnie nie wróci. Na szczęście mam przewagę fizyczną więc wziąłem ją gwałtem i co sił w nogach pobieżyłem do kumpla.

Po drodze dopadła mnie śnieżyca! Straszna zawierucha, aż ludzi jurandowych co od Spychowa jechali zasypało! Nie wiedziałem wtedy że był to zwiastun narodowej tragedii – według Federacji Małych Przedsiębiorstw w wyniku opadów śniegu biznes stracił dzisiaj 1,200,000,000 funciaków. Apokalipsa! To prawie tyle samo ile rząd przeznaczył na fundusz pomocy małym przesiębiostwom (1.3mld funtów). Hłe hłe! My się zimy nie boimy!

Króliczek w jarzynach pyszny, winko jeszcze lepsze (odkąd kumpel zmienił pracę inwestuje w trunki z wyższej półki). Kiedy tak piliśmy przy kominku, po cichu, po wielkiemu cichu cała wieś przykryta została warstwą śniegu.
Kiedy wróciłem ostatecznie do domu jakoś tak w pół do pierwszej, nakłoniłem żonę do wyjścia na spacer, który udokumentowałem kilkoma zdjęciami (do obejrzenia pod dzisiejszym fpisem).

Tyle o zimnej zimie – pod wieczór zaczął padać deszcz i zrobiła się ciapa.
Przejdźmy więc do śmierdzącego tematu psich kup.

Jak donosi Dzienny Telegraf, władze miasteczka Volkach w Bawarii (Nemece) tworzą bazę DNA wszystkich 420 psiaków zarejestrowanych w granicach miasteczka. Próbki DNA pobrane od czworonogów pomogą zidentyfikować kupy pozostawione przez owe pieśki na trawnikach.

Już wkrótce po Volkach krążyć będą specjalne oddziały Kupen-SS, które na podstawie dowodów DNA będą wyciągać właścicieli psów z domów, publicznie golić im głowy oraz przykładnie karać za zbrodnie niesprzątania psich odchodów (tzw. zbrodnia zaniechania).

W lutym 20-osobowa rada miasta ma przegłosować nowy przepis. Co prawda Peter Kornell, burmistrz bawarskiej dziury (gdzie psy dupami szczekają), ubolewa, że ‘niemiecka konstytucja nie przewiduje przymusowego rejestrowania psów w bazie DNA, tak więc najprawdopodobniej przystąpienie do bazy będzie dobrowolne’ ale władze miasta i tak zdeterminowane są, żeby wprowadzić wspomniany system. Jak się bowiem okazuje Niemcy, naród zazwyczaj zdyscyplinowany, nagminnie łamie dwa przepisy – zakaz palenia w knajpach i zakaz srania na trawnikach (właściwie ten drugi zakaz łamany jest przez niemieckie psy a nie przez samych Niemców). Władze Volkach pochyliły się z troską nad tym drugim problemem zaciągając się głęboko odorem psich placków.

Stworzenie ‘gównianego rejestru’ kosztować będzie 78,000 funciaków, a ile pochłonie jego utrzymanie tego nie wiadomo. W obliczu tej sumy nawet psia kupa stanowi smaczny kąsek!
 
78,000!!! 78,000!!! Ja tyle w dwa lata nie zarobię a oni to przeznaczają na wąchanie gówien!!! Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie! Ja rozumiem, że wejście w psią minę może człowieka zdenerwować, dlatego za moich czasów mówiło się, że w kupę wchodzi się ‘na szczęście’. Po uświnieniu sobie buta i kilku przekleństwach szło się nadać totka i liczyło się na to, że kupa pozwoli trafić co najmniej trójkę (im większa kupa tym większa wygrana).
W pale mi się nie mieści, że państwo może wogóle przeznaczać środki swoich obywateli na walkę z czymś tak trywialnym. Tak jakby nie było większych zmartwień. Kupa jest biodegradalna – zjedzą ją muszki, żuczki gnojarze, a co pozostanie będzie świetnym nawozem dla zaniedbanego trawnika miejskiego. Ba! uważam że to właśnie dzięki właścicielom psów na krakowskich Błoniach wciąż jeszcze rośnie trawa – przecież po pielgrzymkach papieża czy koncercie Celiny ‘Musztardy’ Dijon, wyglądały jak pola Grunwaldu 16 lipca 1410 roku (czyli dzień po bitwie). Kupa to nie plastikowa butelka, która będzie się walać po świecie przez ileś tam tysięcy lat. Można się jej łatwo i tanio pozbyć – jeśli ktoś szczęśliwie wdepnie, może ZA DARMO wytrzeć buta w kępę trawy i pobieżyć co sił w nogach nadać swój szczęśliwy numerek (odpłatnie). Nie potrzeba do tego państwa!
Cały dyskomfort wynikający z istnienia kupy jest niewspółmierny do środków zaagażowanych żeby z nią walczyć. U nas jest to cenny czas wykwalifikowanego i wszechstronnie uzdolnionego strażnika miejskiego, który zamiast wąchać kupy mógłby napisać drugą trylogię lub nakręcić Krzyżaków (
ech ci strażnicy – mistrzowie w ściganiu właścicieli burków i babć handlującychoscypkami ale ignorujący żuli chlejących przy placach zabaw)!. W Niemczech jest to tworzenie kosztownego systemu oraz specjalnych Einsatzkupen SS.

Hmmm. W zasadzie nie mogę uwierzyć, że ludzie dają się doić w tak trywialnej sprawie (a jak ktoś kiedyś czytał artykuły w Koszernej wie, że nie tylko dają się doić z przyjemnością ale sami zagazowali by właścicieli psów wraz z psami).
Czy naprawdę muszę tracić czas na pisanie rzeczy tak oczywistych?
Czy naprawdę państwo musi zajmować się tym co czworonogom wychodzi spod ogonów?

Na kuniec muzyczka:
http://uk.youtube.com/watch?v=q-qRRvOfbaM&feature=related

i obiecane fotki:

 
  
  

    
Advertisements

2 thoughts on “Rozważania o psich kupach i zima w Anglii

  1. fotki ladne 🙂 Tego sniegu to raczej niewiele… Spodziewalem sie przynajmniej polmetrowych zasp. Jesli kilka centymetrow sniegu powala na kolana potege z grupy G7, to rzeczywiscie – zyjemy w czasach upadku…

    Like

    1. W czasach globalnego ocieplenia kraje cywilizowane przygotowuja sie na upaly w zimie. Jestem pewien ze wladze zapewnily wystarczajace rezerwy filtru UV… Snieg w zimie?! Nieslychane.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s