Historia pewnego ciastka.

Ale najpierw – jeśli rzeczywiście potwierdzą się informacje o zabiciu rodaka z grodu Kraka, uczcijmy go minutą ciszy…

A że z mojego rodzinnego miasta to proszę bardzo: http://www.youtube.com/watch?v=WVQbxXvyG7A&feature=related

We czwartek wpadł mi w łapy Dzienny Telegraf. Tam na stronach finansowych zaintrygował mnie nagłówek: ‘M&S wygrał 13-letni spór o ciasteczka z poborcą podatkowym’. Co prawda nic mnie już nie zaskoczy, urzędnicy są głupi jak zombie z ‘nocy żywych trupów’ a co za tym idzie wymyślają nam coraz to nowe absurdy, z którymi musimy się mierzyć. Tak więc sprawa jakiegoś tam ciastka to żadne zaskoczenie, jadnak postanowiłem zadedykować ten tekst ku pokrzepieniu serc szanownych czytelników, pozostających pod okupacją tzw. trzeciej erpe, codziennie bombardowanych przez prasę wiadomościami o tym jak ‘u nas źle’ a jak w ‘cywilizowanych krajach super’.

Marks & Spencer to taki supermarket dla wyższych stref. Jego klientami w normalnych czasach były snoby, które nie chciały się bratać z parobkami kupującymi w Tesco czy Sainsburys. Generalnie moim zdaniem żarcie to samo tylko ładniej zapakowane no i oczywiście droższe. W czasach prosperity na kredyt do klientelli M&S dołączyły parobki, które wreszcie mogły się zadłużyć i zakosztować życia na wyższym szczeblu łańcucha pokarmowego. Anarch kupował tam od święta dla szpanu, ale przestał.

Jednym z produktów M&S jest owo nieszczęsne tytułowe ciasteczko.

  


Zgodnie z brytyjskimi przepisami VAT – ciastka nie podlegają opodatkowaniu w przeciwieństwie do biszkoptów pokrytych czekoladą, od których należy się poborcy pełny VAT. 
Brytyjski ustawodawca stwierdził bowiem, że syćko pokryte czekoladą jest dobrem… luksusowym, i dlatego kupowanym głównie przez bogate trutnie i nieroby. Dlaczego z tych cholernych karaluchów nie zedrzeć trochę VATu na biednych i uciśnionych?

Dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, szybko okazało się, że prawo cywilizowanego, zachodniego kraju doprowadziło do absurdalnych sytuacji, w których producenci sądzili się z państwem o czekoladowe płatki owsiane czy czipsy w czekoladzie (błe!).

Jak się łatwo domyślić M&S zakwalifikował swój produkt jako ciastko a poborca podatkowy uznał je za herbatnik w czekoladzie. Sprawa skończyła się w sądzie, który w 1994 roku zawyrokował na korzyść supermarketu. Od tego momentu M&S domagał się od brytyjskiego urzędu skarbowego zwrotu zapłaconego VATu za okres od 1973 roku, kiedy to wprowadzono ten zbrodniczy podatek w Zjednocznym Kurestwie. Państwo oczywiście nie chciało zwrócić zagrabionych pieniędzy, argumentując, że tak naprawdę VAT zapłacili klienci M&S więc supermarket nic na tym nie stracił.
Tak na marginesie – wychodzi tu typowe martwicowo-mózgowe rozumowanie urzędnika. Nie pomieści mu się w baniaku
, że jeśli do ceny produktu doliczy się VAT, to albo producent będzie musiał zredukować cenę tego produktu (tak żeby po doliczeniu VAT-u pozostała na tym samym poziomie i żeby nie odbiło się to na kliencie) i tym samym mniej zarobić (a co za tym idzie mniej zapłacić swoim pracownikom), albo doliczyć VAT do ceny i stracić część klienteli. O nie! To dla urzędnika jest już wyższa szkoła jazdy bez trzymanki.

Tak więc państwo orzekło ‘nie oddam’ i sprawa ciągnęła się dalej. Panowie z Marksa i Engel… znaczy Spencersa chodzili od Annasza do Kajfasza, zatrudnili najlepszych prawników od spraw podatkowych, ośmiokrotnie ganiali do brytyjskich sądów aż w końcu odwołali się do, tfu tfu, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który orzekł, że brytyjski zdzierca podatków musi zwrócić co zagrabił. We środę Lordowie prawni z Izby Lordów potwierdzili wyrok Trybunału co milczkiem opróżniał rondel, i zarządzili pełny zwrot VATu i kosztów sądowych.

Sam podatek zapłacony przez M&S za to nieszczęsne ciasteczko wyniósł 3 i pół miliona funtów. Koszty prawników nie są jeszcze znane ale ekspeci szacują, że panowie wzięli około 2 milionów funciaków.

Za wszystko zapłaci oczywiście kto? Podanik. Niezależnie czy był klientem M&S czy kiedykolwiek jadł to nieszczęsne ciasteczko czy nie. Nie ma znaczenia czy jest lordem popijającym teraz łyski w swoim zamczysku, czy Polakiem wpieprzającym z dziesięcioma współlokatorami gulasz angielski z puszki. Sprawiedliwie społecznie zapłaci za państwową fuszerkę, jak to robi od pokoleń.

Kowal zawinił Cygana powiesili.

Ciekawe ile jeszcze będziemy pozwalać, żeby rządy prowadziły wobec nas tą ‘politykę miłości’, sprowadzającą się do tego, że państwo rżnie nas na wszystkim bez wazeliny…

Dwie muzyczki na koniec. Jedna to przes
łanie nadziei: http://www.youtube.com/watch?v=bNNfAuMq-M0

Druga to dedykacja dla wszystkich przedstawicieli państwa (już niedługo drodzy panowie, już niedługo):
http://www.youtube.com/watch?v=dh_GuisJh1M&feature=related

Miłego weekendu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s