Ale jaja!

Wczoraj zniżyłem się do poziomu i zająłem się mendami. Przepraszam, to się więcej nie powtórzy… chyba że znowu nie wytrzymam i popuszczę.

Skoro było o mendach to dzisiaj niech będzie o jajach. Ale nie o tych jajach, po których ciemnych zakamarkach brykają wesoło weszki łonowe, a o zwykłych, od baby ze wsi.

Jak wiadomo po tym jak Pan Bóg stworzył słowo (które stało się ciałem), żarówkę, ziemię, oceany, lądy i topniejące lądolody, rośliny, rybki dinozaury i pieśki, musiał sobie stworzyć babę co by mu to syćko ogarnęła (tak, to baba była pierwsza, ale oczywiście Biblię napisały kłamliwe samce). Jak już gosposia wszystko ogarneła, poprosiła Stwórcę o ulepienie jej kompana, z którym by się mogła okąpać po robocie. Wszechmogący chętnie przystał na ta prośbę, ale że zabrakło mu budulca wrócił się nazad do baby i poprosił ją o jedną z części ciała, z której mógłby jej ulepić towarzysza kąpieli i zabaw pod pierzyną. Kobieta bez dłuższego namysłu chyciła się za krocze i mocnym szarpnięciem urwała sobie dwie jakby kulki w skórzanym worku, które przez cały czas obijały jej się między nogami, przeszkadzały przy sprzątaniu i wywoływały odruch drapieżczy (cały czas chciała sie po nich drapać). Pan Bóg ochoczo zabrał się do pracy. Trudno jednak było babę zadowolić. Strasznie wybredna kobita cały czas do czegoś się doczepiała. A to a to bandzioch za duży a to kranik do sikania za krótki… Aż sie wreszcie Stwórca wkurzył, zaklął pod nosem i postanowił pracować tak długo aż ulepi istotę idealną, piękną, silną i inteligentną, która w jego imieniu zawładnęłaby babą i światem! Tak powstał mężczyzna. W trakcie procesu tworzenia okazało się że materiału do ulepienia tego cudu natury było jednak wystarczająco dużo i Pan nie miał co zrobić z babinymi jajami. Przymocował je więc swemu nowemu cacku dokładnie w tym samym miejscu, w którym uprzednio miała je baba. E voilá! Niestety, nikt (ani pan Bóg, ani baba, ani nawet dinozaury) wtedy nie wiedział jeszcze jaki wpływ na rozumowanie mężczyzny będą miały jaja. Podobnie rzecz się miała z kranikiem z przodu, super innowacją w porównaniu do baby, umożwiającą sikanie na stojąco do celu i na odległość. Umieszczając jajca w pobliżu kranika nasz Dobroczyńca nieumyślnie wprowadził nową funkcję…

No ale ja tu się rozpisuję o rzeczach oczywistych. A Ty już pewnie ziewasz z nudów, szanowny czytelniku. Mógłbym napisać nową, prawdziwą, wersję Świętej Księgi, ale trochę czasu by to zajęło (na pewno tekst nie ukazałby się dzisiaj). Żeby więc szybko streścić co się stało i dlaczego o tym dzisiaj piszę. Żyli sobie chłop (Adaś) z babą (Ewką) u pana Boga za piecem, gotowali mu żarcie, biegali po plażach nudystów, ciurlali się ze sobą i wpieprzali jabłka. Słowem prowadzili żywot sielski anielski. Jednakże od przyjścia na świat Adaś miał straszną chetkę na jajecznicę. Sęk w tym, że kury należały do Pana Boga a ten zabronił Adamowi nawet ich macania, o żarciu jajek nie wspominając. Chodził więc nasz chłopek smutny, że nie może se nawet jajka na twardo ugotować, kiedy pewnego dnia z krzaków wyskoczyli komuniści i agenci SB. Rozrzucili wokół zdezorientowanego Adasia ulotki propagandowe negujące własność prywatną, a w szczególności środków produkcji jaj. Adasiowi aż listek z wrażenia spadł i czym prędzej zapisał do partii siebie i Ewkę. Następnie wpadł do boskiego kurnika, porwał 15 jaj i ugotował je wszystkie na twardo. Kiedy ukontentowany wpieprzał piętnaste jajko, u wejścia stanął Stwórca i wrzasął. ‘No ładnie ładnie! To ja wyprówam sobie żyły, żeby wam zapewnić przyszłość a wy mi tak mi się odwdzięczacie? Psiakrew! Cholera, nie masz prawa żreć moich jajek! Spójrz mi w oczy Adam! Mówię ci to chłopczę, skończysz w rynsztoku!’. Adamowi ze strachu ostatnie jajko stanęło w gardle – stąd każdy mężczyzna rodzi się teraz z jajkiem Adama na pamiątkę.

Od tej pory było już coraz gorzej. W końcu pan Bóg dowiedział się, że Adam i Ewa należą do Partii Komunistycznej i w napadzie gniewu wykopał ich z raju!
(Dlatego system komunistyczny jest zbrodniczy a SB-kom trzeba odebrać emerytury).

Jak właśnie udowodniłem, mężczyźni mają naturalny pociąg do jaj. Nie ma to jak jajecznica na śniadanie. W Seksmisji, pierwszym daniem zjedzonym przez Sztura zaraz po odzyskaniu wolności było jajko na miękko. Jajko jest dla facetów podstawowym elementem diety, tak jak piwo.

Jeszcze w latach 50-tych Brytyjczycy zachęcani byli do jedzenia jednego jajka dziennie (‘go to work on an egg’). Później jednak trafiło ono pod lupę naukowców, którzy orzekli, że jest niezdrowe, ma dużo cholersterolu i od jedzenia w nadmiarze może nas trafić cholera.
Ministerstwa Zdrowia państw cywilizowanych i niektórych państw dzikich, wraz z jajogłowymi, po serii skomplikowanych badań opracowały zalecenia dotyczące konsumpcji jaj. Nie wiem jak w kraju kaczek, ale na Wyspach nie należy konsumować powyżej trzech jajek w tygodniu pod karą chłosty.

Jajko na długie lata stało się dla wielu owocem zakazanym, lub co najmniej przeklętym. Aż tu nagle, jak donosi Daily Tepegraph, chłop (Bruce Griffin) i baba (Juliet Gray) z Surrey University przeprowadzili badania nad szkodliwością spożycia jajek i udowodnili, że wiara w ich szkodliwość to gusła i zabobony. Ilość wszmanych jajek nie ma wpływu na poziom cholersterolu. Prof. Griffin powiada, że ludzie powinni być wręcz zachęcani do konsumpcji większej ilości jaj bo są one jednym z najbardziej odżywczych pokarmów jak nam pan Bóg dał.

Jest to wspaniała wiadomość dla wszystkich kur świata oraz ich właścicieli. Jest to wspaniała wiadomość i dla mnie, bo zawsze w sobotę i w niedzielę spożywam jajka na śniadanko i nie muszę się już matrwić, że mi od tego stanie pikawa.

Po przeczytaniu tego niusa naszła mnie jednak pewna refleksja. Budowa jajka jest prosta – zółtko, białko, skorupka. Przez lata naukowcy twierdzili, że ten prymitywny kurzy produkt może nam zaszkodzić. Rządy z troską pochyliły się nad naszym zdrowiem i wraz z mądrymi głowami przeprowadziły antyjajcarską kampanię. Przez ponad 50 lat panował w świecie naukowym konsensus że jaja są szkodliwe i basta. Mity o szkodliwości jajek obalono dopiero niedawno.

Taki sam konsensus panuje obecnie w świecie naukowym w kwestii ocieplenia klimatu. Naukowcy są zgodni, że to ja jestem winny, a rzady zdzierają ze mnie kasę na walkę z huraganami, deszczami czy upałami. Fundusze zaangażowane w kampanię są nieporównywanie wieksze niż te na walke z jajkiem, bo też nasza planeta jest nieporównywanie wiekszym jajem. W dodatku budowa naszego mega-jaja, krążącego co roku wokół słońca jest troszku bardziej skomplikowana. Naukowcy mogą nam wciskać kit tysiącami lat, bo skoro odkrycie prawdy o kurzych jajkach zajęło 50 lat ile zajmie odkrycie prawdy o ziemi? Jedno jest pewne, mnie już tutaj nie będzie.

Jezu! Ile można pitolić o jajach?! Kończę, żeby nie zanudzać!

Żegnam piosenką na temat: http://www.youtube.com/watch?v=hlqU5aszCJs&feature=related

Advertisements

14 thoughts on “Ale jaja!

  1. “Kraj kaczek”? Jakas aluzja czy co 🙂 ? W kazdym razie – Kanade ta moda na wstrzemiezliwosc jajeczna chyba ominela. Od jakichs 2 lat w TV mozna zobaczyc reklamy zachecajace do jedzenia jednego jajka dziennie… W kazdym (nawet podrzednym) hotelu czy motelu na sniadanie kroluje “Continental breakfast” (co po kanadyjsku oznacza jajecznice ze smazonym i chrupiacym boczkiem, tostem i frytkami (zaprawde nie wiem po co te frytki… – moze zeby bylo zdrowiej?). Danie to jest tak niezgodne ze wszytkimi dietami, ze az nie mozna sie powstrzymac, aby go nie skonsumowac (wiadomo, ze co nie zdrowe, to smaczne). Oczywiscie, nie zamowi tego nowoczesna paniusia, za to prosty l*d wiejski (i nizej podpisany) przy kazdej okazji zamawia taki smakolyk. No i masz… musze jutro kupic troche boczku… 🙂

    Like

    1. Aaaa! A tutaj jeszcze rok temu zabronili re-emisji slynnej reklamowki z 1957 roku ‘go to work on an egg’ – czyli idz do pracy na jaju.Ja co prawda chodze do pracy na bani a nie na jaju bo to zdrowiej i mniej stresu, ale jajo tez dobre i po co odgornie zwalczac? Kanada uber alles! Szczegolnie ta ich ‘putinka’ w Quebecu. Musialem wypic po niej zgrzewke red bulla, zeby rozruszac spowrtoem serce.

      Like

  2. Za kilka lat powinno się też okazać, że papieroski mają zbawienny wpływ na rośnięcie paznokci u stóp, a smażenie na głębokim tłuszczu pozytywnie działa na potencję… Gdzież byśmy byli, gdyby nie nasza wspaniała kadra naukowa? Zapindralibyśmy pewnie nadal za mamutami i kijkiem we włochatej łapie…

    Like

    1. Przypomniała mi się pewna historyjka, wychodzimy na lekcji do higienistki do badania, pomierzyli, poważyli. Wychodzimy potem na przerwę i taka konwersacja się wytworzyła:Ja: Ile masz ciśnienia?Ziomek: 130/80Ja: tyle co ja, palisz?Ziomek: NieJa: ja też nie, Przemasa się chciała uczepić że pali ale miał 120/80. Wychodzi od higienistki ElaJa:O Ela ile masz ciśnienia?Ela: 150/80Ziomek: Palisz?Ela: Nie.Przychodzi Witek: Jutro nie ma majzyZiomek:domyśliłem sięJa:Co się Baśce stało?Ziomek Coś z nerkamiJa: No tak, piwska się nie pije to potem są takie problemy

      Like

    2. Jakiś czas temu na onecie, w temacie ciekawostki, jak byk stało, że jedzenie pizzy jest zdrowe. Uzasadnienei było następujące – przeciętna pizza zawiera przecier pomidorowy a pomidory są dobre na bla bla bla. Jajogłowym nie przyszło o jajo-głowy, że jedzenie pomidorów jest zdrowe a reszty składników już niekoniecznie…

      Like

    3. > Gdzież byśmy byli, gdyby nie nasza wspaniała kadra naukowa? > Zapindralibyśmy pewnie nadal za mamutami i kijkiem we włochatej łapie…>Mysle, ze bylibysmy dalej niz obecnie. Ludziska wymyslaja “zdobycze techniki” z lenistwa a nie z przynaleznosci do grupy zawodowej.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s