Godzina dla Ziemii – a co ze mną do k***y nędzy?!

Co roku padam ofiara tego żydo-masońskiego spisku! Gdzieś ucieka mi godzina życia! Budzę się w niedzielę rano, a tu już po południu! Godzina życia stracona, brutalnie wymazana za sprawą jakichś mocy piekielnych. Na domiar złego jakiś świrus zaatakował moją przedpotopową machinę co oczywiście uniemożliwiło mi nadawanie.

Świrus jak to świrus, jakoś se z nim poradziłem, ale masoneria?! Te ich zmiany czasu doprowadzają mnie do szału. Jakim prawem pozbawiają mnie godziny snu?! Dzisiaj na ten przykład mógłbym spokojnie startować w konkursie o nagrodę Darwina (najgłupsze zejście ze świata). Jak zawsze w godzinie lanczu poszedłem se na spacer. Żarcie na dzisiaj przygotowałem sobie prima sorte, kanapki, jabłka, śliwki, gejfrut, i naczos (żeby mieć jakąś przeciwwagę dla całego tego zdrowego świństwa). Kiedy po godzinie zasiadłem z powrotem przy biurku, zacząłem się zastanawiać co ja taki głodny jestem? Cholera, duży lancz, mimry z mimrami, a tu w brzuchu burczy… Siedziałem tak skonfundowany aż przyszedł czas się zbierać i wtedy właśnie, pakując klamoty do plecaka zauważyłem, że lancz nietknięty. Paranoja! A co jakbym umarł z głodu?

Z tych nerwów postanowiłem nie przyłączać się do oficjalnych obchodów godziny dla Ziemi, kiedy to przez godzine trzeba czytać świerszczyki przy świecach od czego się ślepnie (od czytania przy świecach, nie od świerszczyków). Skoro Ziemianie brutalnie wycięli godzinę z mojego rozkładu dnia (a raczej nocy) to niech mnie teraz pocałują i kiszą się w tym swoim globalnym ociepleniu.

Zresztą! Skoro tak im wszystkim zależy na ratowaniu planety i oszczędzaniu energii, dlaczego przestawiają czas w nocy, zdradziecko i tchórzliwie, jak wszyscy śpią i nikt nie patrzy? W nocy i tak nie zużywam energii, mało tego, w weekend wogóle nie jestem produktywny. Idę na spacer, lub siedzę w domu i drapię się po głowie i innych częściach boskiego ciała… no i czytam oczywiście (nie świerszyki!). 
Dlaczego nie zmieną czasu w poniedziałek, z godziny 15.00 na 16.00. Wtedy i ja i Ziemia będziemy zadowoleni – ja, bo będę pracował o godzinę krócej (co jest znacznie zdrowsze od krótszego snu) a Ziemia, bo zaoszczędzimy energię pracując mniej tego dnia.

Pomysł wydaje mi się genialny i to nie dlatego że jest mój (choć to również gra jakąś rolę). Skoro już MUSIMY zmieniać czas róbmy to na naszych zasadach a nie na ichnich! Co wolisz, szanowny czytelniku, krócej spać czy mniej pracować?

Na tym zakończę, muszę jeszcze wysłać ten tekst do central zwązków zawodowych i do Komisji Europejskiej, może uda mi się przekonać ich do wprowadzenia odpowiednich norm zmiany czasu.

Na koniec muzyczka luźno związana z tematem: http://www.youtube.com/watch?v=CTqbT747qqg

Advertisements

One thought on “Godzina dla Ziemii – a co ze mną do k***y nędzy?!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s