‘No dogs, no Blacks, no Muslims!’

No i stało się! Moje wysiłki zostały docenione i zwieńczone pluszową nagrodą Misia Carlosa. Dziekuję niniejszym kapitule konkursu, żiri i akademii, radzie kahału i rabinowi wszechrusi, a także niewiernemu Tomaszowi, Mechmedowi Wielkiemu i surogatce! Zdjęcia z rozdania nagród zamieszczę tutaj niebawem, a na razie, będąc laureatem, sam chciałbym podarować kilka nagród.
Pierwsza, złote świadectwo z paskiem na dupie wędruje do pani Katarzyny Nowak-Woźnej za artykuł ‘Guma – rzuć czy nie rzuć‘, który pojawił się na pierwszej stronie internetowej Wybiórczej 30 Lipca 2009. W zasadzie artykułu nie czytałem, ale tytuł zbił mnie z pantałyku… Co prawda po jakiejś godzince ktoś tam się w gazecie yntelygentów połapał i poprawił, ale czujny Anarch pamięta i nigdy nie zapomni… Słowa uznania dla pani Kasi za odwagę i łamanie konwenasów. Bycie homo jest pasé, teraz trzeba szokować w inny sposób, i pani Nowak-Woźna przywaliła łebkiem w samo sedno! Bravo!

Druga, platynowa prostata, należy się en bloc polskim mediom ze szczególnym wyróżnieniem הבחירות העיתון za całokształt, a konkretnie samonakręcanie się w kontekście sprawy części zamiennych, za które pewna baba durgiej babie zapłacić musi 15,000 zeta. Oto pani Sz. nazwała publicznie panią Ryszard Giersz pedałem, nastepnie poczęła rozpowiadać że pani Ryszard sprowadza sobie kochanków i uprawia z nimi bezeceństwa w zaciszu sypialni. Mało tego, regularnie wydzwaniała po państwowych drabów, policyjantów różnych, dzielnicowych, konstabów, skarżąc się na pani Giersz za wyimaginowane libacje… Pani Ryszard w końcu sie za przeproszeniem wkurwiła i podała panią Sz. do sądu, któren to reprezentowany przez panią UChmielewską orzekł, że pani Sz. naruszyła dobra odobiste pani Ryszard i nakazała zapłatę 15,000 złociszy odszkodowania. Sprawa najzwyklejsza w świecie, ktoś komuś po chamsku robi oborę i ponosi tego konsekwencję. Akszyn-reakszyn. Gdyby mój sąsiad na prawo i lewo rozpowiadał o moim życiu intymnym i nasyłał na mnie policję dostałby takie manto, że do końca marnego żywota moczyłby się w nocy. Tak to załatwiają dżentelmeni… Gdybym trafił na chamską sąsiadkę sprawa  byłby trudniejsza, ale też do załatwienia. Mój umysł ma nieograniczoną pojemność, jeśli chodzi o głupie pomysły i psikusy. Sąsiadka poniosłaby surowe konsekwencje. Sądu był jednak nie nagażował bo odrazę do państwa mam zbyt wielką.
Tak więc nihil novi sub sole ale że sezon ogórkowy, pani Anna Łukaszuk łup! pierdyknęła tytuł:

Precedensowy wyrok: 15 tysięcy zł za “pedała” – Homoseksualisty nie można nazwać pedałem

No i mamy sensację powtarzaną przez der Dziennik, inferię, onanet (na którym, wstyd się przyznać, bloguję). Tyle, że sensacja jest grubymi nićmi szyta, bo prawda jest taka, że każdego można naznać pedałem. Ba! jak się jest Kropiwnickim, można nawet strażnika wiejskiego okrzyknąć ‘chujem bez czapki’. Chamstwo to chamstwo, wynosi się z domu i co najwyżej można za nie zarobic po parszywej mordzie. Natomiast za uprzykrzanie komuś życia, nagminne szykanowanie, można (choć nie trzeba) zostać ukaranym sądem.  Prawda zresztą jest taka, że wszyscy łącznie z panią Łuczak i panią Chmielewską sa pedałem. Pedałem jest też pan prezydent i pan premier i pan były premier, i ja i nawet Ty, szanowny czytelniku. Dziś wszyscy jesteśmy pedałami, pokażmy, naszą siłę. Cała Polska jest pedałem. We środę o 10.30 wieczorem organizuję ogólnopolski kaming ałt. Ktokolwiek czuje się pedałem niech o wskazanej godzinie zapali światło w mieszkaniu (ewentualnie w lodówce, jeśli jest malutkim pedałkem). Jeśli wszyscy będziemy pedałem to co nam zrobią za wyzywanie się od pedałów? A jeśli rzeczywiście dziennikarze mają racje i 15,000 przyznano za słowo ‘pedał’ to wiszę Wam, szanowni rodzacy 15 koła. 600mld powinno załatać dziurę w budżecie 😛
W każdym bądż razie, wolałbym dać małpie brzytwę, niż dziennikarzowi pióro.

Przez szacunek dla Narodu Wybranego, przestanę chwilowo nazywać koszerną ‘koszerną’. Muszę się zadowolić ‘Wybiórczą’.

No dobra, znowu za bardzo zboczyłem. Miało być o ‘psach, Czarnuchach, i muzułmanach’. No to jazda.
Wczoraj w robocie obijając się w kuchni, chwyciłem brudymi łapami za ‘wybiórczą in inglisz’, czyli Guardiana. Tam, na stronie, bodjaże trzeciej, Opiekun rozpisał sie o nowych planach rządu Gordona Clowna dotyczących nadawania obywatelstwa, tzw. brytyjskiego. Pan minister od imigracji, Phil Woolas, zamienił się rozumem ze śwątecznym indykiem i postanowił wprowadzić system punktowy, rodem z promocji kakakoli. Imigranci spoza Mumii Europejskiej, poddani będą testom na obywatela – już o tym kiedyś pisałem – będą musieli udowodnić, że są przydatni dla społeczeństwa, m.in. pracując na wolontariacie, czy udzielając się lokalnej społeczności itd. Panu Łulasowi to jednak nie starczy, imigranci będą mogli zostać przymusuwo wysłani na kursy orientacyjne (cokolwiek znaczy ‘orientation days’) gdzie uczyć się będą brytyjskich wartości, obyczajów i norm. Mało tego, jeśli kandydat na obywatela będzie ‘aktywnie lekce sobie ważył brytyjskie wartości’ punkty będą mu odbierane. Co pan Kulas rozumie przez ‘aktywne lekceważenie brytyjskich wartości’ pozstaje na razie tajemnicą, ale wspieraniem brytyjskich wartości i demonkracji (za którymi kryją się dodatkowe punkty) będzie udział w kampaniach partii politycznych (zapewne z wyłączeniem faszystowskiej BNP, co prawdopodobnie zaliczyłoby się do ‘aktywnego lekceważenia’… kto wie, być może wspieranie każdej partii, poza New Labour oczywiście, będzie ‘aktywnym…’ itd.).
Punkty zależne też będą od możliwości zarobkowych kandydata, czyli tego ile z jego pieniędzy pójdzie na pensję pana Kootasa… przepraszam, Woolasa.
Jak już wpomniałem, program, zgodnie z zasadami ‘równości i nie-dyskryminacji’ obejmuje jedynie dzikusów spoza Mumii i ma oczywiście na celu polepszenie kontroli nad imigracja i ochronę Brytanii przed niechcianym elementem, czyli bisurmanami, którzy nie piją alkoholu przez co oblewają test z brytyjskich wartości (zwanymi binge drinking – piciem na umór), czarnymi piratami z Somalii, żyjącymi w gettach i strzelającymi do przypadkowo napotkanych polskich pielęgniarek (zamiast zgodnie z brytyjskim zwyczajem dźgać je kindżałami), przed Ghurkami z Nepalu, którzy przelewali krew za królową po czym pan Clown wypiął na nich swoje owłosione pośladki (batalię z Ghurkami na szczęście przegrał). Brytania wraca do wartości z lat 60-tych – ‘No dogs, no Irish, no Blacks’ trochę zmienionych, żeby iść z duchem czasu.
Hitler przegrał wojnę w polu ale jego idee żyją i zatruwają umysły europejskich urzędasów.

Żeby za długo nie przynudzać – obywatel Woolas, głoszący kazania o przydatności dla społeczeństwa, za rok 2007/08 wyciągnał z budżetu £149,048 na wydatki związane z pełnieniem funkcji ministra, w tym £23 na buty damskie, £5.75 na lakier do paznokci, £5 na kobiecy sweter, komiks, £3.77 na lakier do włosów, £20,410 na podróże. Cioolas opłacał też z wydatków sprzątaczkę (£70 tygodniowo) oraz spłacał hipotekę (£1,020/m-c). No panie Sroolas, tu brytyjskie wartości niczym nie różnią się od polskich czy światowych – polityk kradnie, takie są odwieczne prawa natury. 

No! koniec narzekania, czas uderzyć w kimono. Tradycyjnie na kuniec muzyczka i siusiu, paciorek i spać!

Advertisements

8 thoughts on “‘No dogs, no Blacks, no Muslims!’

  1. Zanim zabierzesz się do pisania i obrażania ludzi, sprawdź najpierw informacje na temat których się wypowiadasz, bo ktoś może się kiedyś wkurzyć i wytoczyć Ci proces o zniesławienie. Jest również zasadnicza różnica między osobą, która pisze artykuł, a tą, która go redaguje i publikuje.

    Like

  2. Żarty żartami, ale nieograniczona i nielimitowana w żaden sposób imigracja może wyjść bokiem, o czym się Zachodnia Europa przekonuje i gdzie postępowe kobiety będą za jedno pokolenie zapieprzać w burkach i czytać Koran;) Jeśli już państwa mają istnieć, to obrona przed zagrożeniami z zewnątrz i wewnątrz powinna być ich zadaniem. Urzędasy jak widać i tak co mogą, to spieprzą i zrobią jakieś dziwne testy, ale obecnie idea kontroli imigracji jest niestety dla krajów wysoko rozwiniętych smutną koniecznością…

    Like

    1. Zachodnia Europa nigdy nie pozwoliła sobie na nieograniczoną imigrację. Nie wiemy więc czym może się ona skończyć. Do pewnego stropnia nieograniczona imigracja mogła istnieć między krajami wielonarodowych państw typu Austro-Węgier… Albo między sfederowanymi Stanami Ameryki Północnej. Europa zawsze wydawała koncesje, licencje, sproawdzała sobie gastarbeiterów do wykonania konkretnej roboty, nie dając im wolności zatrudnienia – wiza na pracę na budowie a kiedy Murzyn zrobi swoje Murzyn może odejść. Idę o zakład, że nieograniczona niczym imigracja i wolność gospodarcza pozwoliłaby imigrantom spoza UE na realizowanie swoich celów i budowania bogactwa. Klasa średnia jest zazwyczaj umiarkowana i nawet gdyby w 100% wywodziła się z krajów muzułmańskich, nie za bardzo uśmiechałoby się jej ograniczenie swobód. Inaczej kiedy człowiek mieszka na nielegalu w piwnicy albo jedyne co może zrobić to wegetować na zasiłku (jak np we Francji, gdzie moja dobra przyjaciółka (niemuzułmanka) nie miała prawa pracy ale przysługiwało jej to, tamto czy siamto). Jak człowieka zmuszają, żeby siedział bezczynnie na czterech literach to mu przychodzą do głowy głupie pomysły. Wolni ludzie łatwiej się dogadają od niewolników walczących o okruchy z państwowego stołu.

      Like

      1. “Zachodnia Europa nigdy nie pozwoliła sobie na nieograniczoną imigrację.”To fakt i można dodać “całe szczęście”. Wolność polega też na tym, że można decydować kogo chce się do swojego domu wpuścić, a kogo nie.”Nie wiemy więc czym może się ona skończyć.”To zależy z jakiego kręgu cywilizacyjnego. Jeśli by to był krąg krajów arabskich to skutki da się przewidzieć ;)”Idę o zakład, że nieograniczona niczym imigracja i wolność gospodarcza pozwoliłaby imigrantom spoza UE na realizowanie swoich celów i budowania bogactwa. Klasa średnia jest zazwyczaj umiarkowana i nawet gdyby w 100% wywodziła się z krajów muzułmańskich, nie za bardzo uśmiechałoby się jej ograniczenie swobód.”Elity muzułmańskie być może byłyby jeszcze do strawienia, ale większość, która ani myśli się asymilować w swoich nowych ojczyznach(w ogóle tych krajów nie uznaje za ojczyznę) wcale tolerancyjna i uznająca swobód by być nie musi. Niestety pewnych różnic cywilizacyjnych się nie przeskoczy. Islam w arabskiej wersji nie ma zbyt wiele wspólnego ze swobodami i tolerancją. W połączeniu z europejską demokracją i polityczną poprawnością mamy prostą drogę do wojen domowych i kalifatów… “Inaczej kiedy człowiek mieszka na nielegalu w piwnicy albo jedyne co może zrobić to wegetować na zasiłku (jak np we Francji, gdzie moja dobra przyjaciółka (niemuzułmanka) nie miała prawa pracy ale przysługiwało jej to, tamto czy siamto). Jak człowieka zmuszają, żeby siedział bezczynnie na czterech literach to mu przychodzą do głowy głupie pomysły.”Tego najbardziej nie rozumiem – przyjmować do swojego kraju imigrantów, po to by pasożytowali na kraju gospodarza i przy okazji jeszcze bardziej się degenerowali. O tą samobójczą strategie trzebaby zapytać francuskie władze. Np. obecnego pierwszego małego faszystę Republiki Francuskiej, czyli jej aktualnego prezia 😉

        Like

      2. > To fakt i można dodać “całe szczęście”. Wolność polega też> na tym, że można decydować kogo chce się do swojego domu> wpuścić, a kogo nie.Do swojego domu owszem, ale panstwo nie jest domem tylko tworem administracyjnym ograniczajacym wolnosc. Wezmy np. Wlochy, za zatrudnienie i wpuszczenie ‘do domu’ (poprzez wynajem) imigranta niezatwierdzonego przez odpowiedni urzad (czyli w oczach urzednika ‘nielegalnego’) mozna trafic do lochu. Czy nie powinno byc moja decyzja kogo zatrudniam i komu udowstepniam swoja wlasnosc? Problem polega na tym, ze wszelka panstwowa regulacja powoduje ze ludzie kombinuja. Nie przyjezdza kto chce, a komu sie uda wkrecic. Zamiast, powiedzmy, Meksykanow czy Kanadyjczykow, ktorzy musza przejsc przez procedury wizowe i nie moga za bardzo ubiegac sie o azyl (bo z jakich powodow) mamy np. azylantow z Sudanu, ktorych potem administracyjnie spycha sie na margines, uniemozliwiajac normalny zywot.> Elity muzułmańskie być może byłyby jeszcze do strawienia,> ale większość, która ani myśli się asymilować w swoich> nowych ojczyznach(w ogóle tych krajów nie uznaje za> ojczyznę) wcale tolerancyjna i uznająca swobód by być nie> musi. Niestety pewnych różnic cywilizacyjnych się nie> przeskoczy. Islam w arabskiej wersji nie ma zbyt wiele> wspólnego ze swobodami i tolerancją. W połączeniu z> europejską demokracją i polityczną poprawnością mamy> prostą drogę do wojen domowych i kalifatów…Niekoniecznie. Tak samo kiedys w USA kiedy jeszcze byly krajem w miare wolnym, argumentowano przeciwko np. papistom, zydom, bisurmanom z Turcji czy Balakanow, dzikusom z poludniowych Wloch, czy krajow slowianskich a problemy maja glowownie z potomkami imigrantow sciaganych do kraju pod przymusem z Czarnego Ladu (ze niby byli potrzebni do pracy).> Tego najbardziej nie rozumiem – przyjmować do swojego> kraju imigrantów, po to by pasożytowali na kraju> gospodarza i przy okazji jeszcze bardziej się> degenerowali. O tą samobójczą strategie trzebaby zapytać> francuskie władze. Np. obecnego pierwszego małego faszystę> Republiki Francuskiej, czyli jej aktualnego prezia ;)Polityka. Imigrant pobierajacy zasilki to chwytliwe haslo dla polityka, pasozyt, nie integruje sie, mieszka po 10-ciu w popielniczce itd. Rzucasz ochlapy i ‘walczysz’. Gorzej jakby taki imigrant ‘zabral prace’ lokalsowi, ktory wyrazilby swoje oburzenie w nastepnych wyborach.

        Like

      3. “Do swojego domu owszem, ale panstwo nie jest domem tylko tworem administracyjnym ograniczajacym wolnosc.”Na swoim minimalnym, przynajmniej minarchistycznym, poziomie państwo jest niestety niezbędne do istnienia, by chociaż bronić przed zagrożeniami z zewnątrz i wewnątrz, ustalać pewne reguły gry i pilnować ich przestrzegania. Problemem staje się, gdy to państwo zaczyna się interesować zbyt wieloma obszarami ludzkiej aktywności. Tak długo, jak długo zajmuje się tylko tym, co konieczne, jest OK. Sam kiedyś przywoływałeś przykład pewnej kolumbijskiej prowincji, gdzie mieszkańcy jak się ktoś im nie spodobał, to potrafili sprawę załatwiać sami. Niestety nie w każdym rejonie tubylcy mają takie cojones i z reguły sprawniej zapobiegać tego typu historiom może powołany przez nich do tego organ ;)”Wezmy np. Wlochy, za zatrudnienie i wpuszczenie ‘do domu’ (poprzez wynajem) imigranta niezatwierdzonego przez odpowiedni urzad (czyli w oczach urzednika ‘nielegalnego’) mozna trafic do lochu. Czy nie powinno byc moja decyzja kogo zatrudniam i komu udowstepniam swoja wlasnosc? Problem polega na tym, ze wszelka panstwowa regulacja powoduje ze ludzie kombinuja. Nie przyjezdza kto chce, a komu sie uda wkrecic. Zamiast, powiedzmy, Meksykanow czy Kanadyjczykow, ktorzy musza przejsc przez procedury wizowe i nie moga za bardzo ubiegac sie o azyl (bo z jakich powodow) mamy np. azylantow z Sudanu, ktorych potem administracyjnie spycha sie na margines, uniemozliwiajac normalny zywot.”Nie mówię, że polityka imigracyjna tego czy innego państwa jest dobra(pomijając już kwestie socjalne). Mówię, że w pewnych przypadkach jest ona potrzebna i konieczna. Możesz mnie nazwać ksenofobem – uważam, że taki czy inny bogaty kraj zachodni, jeśli jego mieszkańcy mają z pewnych względów taki kaprys, może limitować to, kogo chce do siebie przyjąć. Czy to mądre i dobre to inna kwestia. Jednak każdy ma prawo sobie szkodzić, nieprawdaż? “Niekoniecznie. Tak samo kiedys w USA kiedy jeszcze byly krajem w miare wolnym, argumentowano przeciwko np. papistom, zydom, bisurmanom z Turcji czy Balakanow, dzikusom z poludniowych Wloch, czy krajow slowianskich a problemy maja glowownie z potomkami imigrantow sciaganych do kraju pod przymusem z Czarnego Ladu (ze niby byli potrzebni do pracy).” Takie są niestety smutne realia – czym innym jest ściągnanie do siebie ludzi ze swojego kręgu kulturowego, czym innym właśnie ludzi z “Czarnego Lądu” ;)”Polityka. Imigrant pobierajacy zasilki to chwytliwe haslo dla polityka, pasozyt, nie integruje sie, mieszka po 10-ciu w popielniczce itd. Rzucasz ochlapy i ‘walczysz’. Gorzej jakby taki imigrant ‘zabral prace’ lokalsowi, ktory wyrazilby swoje oburzenie w nastepnych wyborach.”No tak jak coś zostało spieprzone, to możemy być pewni, że za rogiem czai się polityka 😉 Kraje zachodniej Europy wzięły sobie na plecy ciężki bagaż z imigrantami z krajów muzułmańskich, głównie dlatego, że przy naszym modelu życia nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować demograficznie(nawet jakby się Europejczycy ponownie zaczęli rozmnażać)a teraz już jest za późno na zmiany – zobaczymy co będzie za pokolenie – dwa, gdy w Europie muzułmanie będą stanowić większość. Oby i oni byli równie tolerancyjni i otwarci, jak my jesteśmy, jednak to jest wysoce niepewne założenie…

        Like

      4. > Na swoim minimalnym, przynajmniej minarchistycznym,> poziomie państwo jest niestety niezbędne do istnienia, by> chociaż bronić przed zagrożeniami z zewnątrz i wewnątrz,> ustalać pewne reguły gry i pilnować ich przestrzegania.> Problemem staje się, gdy to państwo zaczyna się> interesować zbyt wieloma obszarami ludzkiej aktywności.> Tak długo, jak długo zajmuje się tylko tym, co konieczne,> jest OK.Ha! Temat na zupełnie nową dyskusję, z jednej strony się zgadzam, z drugiej nie, prawdopodnobnie kwestia definicji. Jeśli w państwie sprawowałbym władzę JA, i miałbym prawo składu to podpiduje się obiema ręcamy. > Nie mówię, że polityka imigracyjna tego czy innego państwa> jest dobra(pomijając już kwestie socjalne). Mówię, że w> pewnych przypadkach jest ona potrzebna i konieczna. Możesz> mnie nazwać ksenofobem – uważam, że taki czy inny bogaty> kraj zachodni, jeśli jego mieszkańcy mają z pewnych> względów taki kaprys, może limitować to, kogo chce do> siebie przyjąć. Czy to mądre i dobre to inna kwestia.> Jednak każdy ma prawo sobie szkodzić, nieprawdaż?Każdy ma prawo szkodzić sobie. Problem z demokracją i państwem jest taki, że pod róznymi pozorami reprezentanci większości szkadzą mi i gów*o z tym moge zrobić. Moim zdaniem najlepszą polityką imigracyjną jest jej brak a to dlatego, że wprowadza się ja do walki z problemami, których NIGDY nie uda sie wyeliminować a tworzy się bariery dla uczciwych ludzi. Wielu ludzi, którzy w normalnych warunkach uczciwie by pracowali, wpada w łapska mafii czy oszustów, i kończy marnie bo z jednej strony mafia a z drugiej państwo, które ich nie uznaje za legalsów. > No tak jak coś zostało spieprzone, to możemy być pewni, że> za rogiem czai się polityka 😉 Kraje zachodniej Europy> wzięły sobie na plecy ciężki bagaż z imigrantami z krajów> muzułmańskich, głównie dlatego, że przy naszym modelu> życia nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować> demograficznie(nawet jakby się Europejczycy ponownie> zaczęli rozmnażać)a teraz już jest za późno na zmiany -> zobaczymy co będzie za pokolenie – dwa, gdy w Europie> muzułmanie będą stanowić większość. Oby i oni byli równie> tolerancyjni i otwarci, jak my jesteśmy, jednak to jest> wysoce niepewne założenie…Oczywiście należy zlikwidować socjał i przestać regulowac ludziom życie. Niech każdy orze jak może a nie jak mu urzednik pozwoli. Co do muzułmanów, w swoim krótkim zywocie mieszkałem z uciekinierami w Iraku, Iranu, Syrii i innych państw muzułmańkich. Było to w pewnym Wiedeńskim Kolpingu. Jedni byli zatwardziałymi bisurmanami, inni chrześcijanami, w pokoju mieszkałem z Irakijczykiem, któremu kraj wolności zbombardował restaurację i na pamiątkę zasadził odłamek w bebechy. Muszę przyznać że na początku miałem pełne gacie, ale okazało się, że dogaduję się z nimi lepiej niż z cywilizowanym zachodnim światem. Mentalnością było mi do nich bliżej niż do Europejczyków, wykastrowanych z poglądów przez polityczną poprawność czy medialną sieczkę. Mimo, że nie miałem z kim pić!!! Moje obserwacje powtórzyły się w Kanadzie, gdzie moja piekniejsza połówka studiowała a ja poznałem amerykanko-libańską parę… Znowu z Libańczykiem nie miałem żadnego problemu a amerykanka doszukiwała sie podtekstów we wszystkim co mówię. W bLondynie na krótki czas przewaliłem się przez rynsztok, niziny społeczne. Znowuż miałem kontakt z innowiercami, tym razem z Kuwejtu i Palestyny. Chłopaki chciały uczciwie pracować ale nie mieli odpowiedniej pieczątki. Klawi kolesie, ponieważ pracowałem na nocki i w dzień spałem, za dnia modlili sie tak, żeby mnie nie obudzić za to nad ranem i wieczorem modlili sie normalnie a ja siedziałem cicho, żeby im nie przeszkadzać.Wszystko byłoby super-duper, gdyby nie fakt, że ja miałem szansę wygramolic sie na wyższy stopień drabiny społeczno-ekonomicznej, wybrac sobie kraj pobytu, podczas gdy w moich śniadych kolegach i współokatorach z dnia na dzień narastała frustracja, że nic nie mogą ze soba zrobić. Tzn. mieli wybór między kiłą a cholerą. Nawet jakby chcieli nie mogli się integrować. A jak człowieka na siłę się sprowadza do poziomu, ten nie może się nawet napić, żeby się odstresować, to potem dochodzi do wyłądowań atmosferycznych.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s