Poles not geese and their tongue have – oraz – Wegetarianie vs. ekologia!

Uffff! Upał upał! A na upał najlepsza cebiche, czyli ryba ‘gotowana’ w kwasie cytrynowym. Nie trzeba się pocić nad piekarnikiem czy garami tylku chlus! Zalewamy rybkę sokiem z limonki czy cytrynki, odstawiamy do lodówki i po dwóch godzinach można wszamać na zimno (oczywiście Mistrzu dodaje sobie czili żeby rybka nabrała ikry i dała kopa z szacowną dupencję). Ale nie o cebiche będzie dziś mowa a, częściowo, o pulpetach. Szukałem bowiem w robocie przepisów na to tradycyjne brytyjskie danie, coby zarobić se parę punktów do obywatelstwa (patrz tekst poprzedni), kiedy nagle mój paluch z zaskoczenia, bez konsultacji z bazą, kliknął na linka ‘15,000 for a faggot‘… ‘Fiu fiu’ pomyślała baza. ‘15,000 za klopsa brzmi astronomicznie. Może można by jakiś geszeft…’. Niestety, znów dałem się zrobić w bambuko.  To nie o klopsa chodziło jeno o tego nieszczęsnego ‘pedała’. Faggot oprócz potrawy mięsnej może również służyć jako obraźliwe określenie wesołków.

Gazeta, której czytanie zalicza mnie do elitarnej klasy inteligenckiej, postanowiła pomóc Polakom na obczyźnie, z których śmieje się ‘cały cywilizowany świat’. Ukryty homoseksualizm naszych pierzastych elit, a co za tym idzie, kompleksy i przesadne gnębienie wesołków znany jest w ‘całej cywilizowanej Ełropie’ co powoduje poczucie wstydu każdego postępowego Polaka, który musi tłumaczyć się na dywaniku niemieckim turystom z naszego zacofania i homofobii wyssanej z mlekiem matki. Moja kochana gazetka postanowiła więc dać w ręce wstydzących się postępowców oręż w postaci artykułu po angolsku, dowodzącego czarno na białym, że już nie jesteśmy ciemniakami i że przykładnie karamy mowę nienawiści. Każdy szanujący się Polak może teraz rzucić artykułem w twarz brytyjskich ignoranotów udowadniając że w Polsce pulpety też są zakazane i że łi ar alsoł siwilajzd pipol, i że łi fak homofołbs in de ars! Szkoda jedynie, że nie przesłali tego artykułu kolegom z Guardiana, któzy by to jakoś poprawnie przetłumaczyli, bo oczki bolą od czytania. No nic! Faggots czy nie faggots wszystko i tak kończy się na spotted dicku.

Okej! Pora ratować Planetę. Okazuje się, że sandalarze z dredami kochający wiewiórki i wołki zbożowe postanowili zaczaić się na moje życie. Ogłosili wszem i wobec ludu pracującemu Ma-Ryjo de Żanejro, i Sao Pało w Brazylii, że należy sikać pod prysznicem. Ratowanie Gaji jest oczywiście przykrywką. Od razu wyczaiłem żydomasoński spisek na moje życie. Będąc lowelasem, kochającym lasy, oszczędność wody i tym podobne duperele są dla mnie sprawami nadrzędnymi. To mój słaby punkt i stąd pomysł spiskowców, żeby nakazać ograniczenie sikania tylko do prysznica. Gdybym jednak chciał posłuchać tzw. ‘ekologów’ (a w rzeczywistości agentów Mossadu, którzy bezustannie dybią na życie wybitnych jednostek wywodzących się spoza narodu wybranego w demokratycznych wyborach przez Boga (to oni zamordowali księżną Dajanę i Majkela Dżeksona)) niechybnie umarłbym z powody pęknięcia pęcherza, bo jeszcze nikt nie utrzymał moczu przez tydzień. Inna sprawa, że nawet gdyby udało mi się ograniczyć sikanie do niedzielnego prysznica to biorąc pod uwagę, że myję się rano sikałbym sobie na twarz przez co wyglądałbym jak Chińczyk i byłbym dyskryminowany na rynku pracy i mieszkaniowym! Nie ze mną te numery Brunnerbaum! Na szczęście jestem człowiekiem wysoce kurtularnym i żeby się wyjszczać chodzę do sracza! Nie zrobią ze mnie dzikusa! Ja obracam się w wysokich strefach – ą, ę, bezy, żabie łódka i womitoria! Jak Jolanta Kwaśniewwska.
Gdyby ktoś miał wątpliwości co do mojej troski o matuszkę Ziemię prezentuję wideo przedstawiające mój unikatowy pomysł na oszczędnośc wody – pranie klamotów podczas kąpieli. A co się tyczy sikania, pozostanę przy zlewie.

Przejdźmy teraz do spraw wielkiego kapitalizma i globalizacji. Pamiętasz, szanowny czytelniku, jak opowiadałem Ci o męczeństwie walecznych kurczaków w Tesco. Oto okazuje się, że ta zbrodnicza firma tym razem wymyśliła sobie coś znacznie gorszego. Nie chodzi już zamęczanie swoich małych ptaszków w przyciasnych klatkeczkach. Tą razą oprawcy z Tesco wzięli się za rogaciznę. Oto jak donosi Dzienny Telegraf brytyjski supermarché przedsięwziąl się utylizować niesprzedane mięcho przerabiając je na energię elektryczną. Zaplute karły reakcji stwierdziły, że nie ma sensu przerabiać daty ważności na opakowaniach, i że zamiast wyrzucać przeterminowane części trupów krowich, świńskich, baranich i innych sympatycznych zwierzątek, na śmietnik, lepiej produkować z nich prąd. Obecnie Tesco przesyła około 500 ton zepsutego mięcha na przemiał, co pozwala na zaopatrzenie w prąd około 600 chałup rocznie. Firma chwali się swoim podejściem do spraw ekologii – czerwone mięso przerabiane jest na zieloną energię. Praktyki te oburzyły jednak wegetarian, którzy okrzyknęli je makabrycznym risajklingiem. Nasi bliźni o słabej wierze uważają, że pozyskiwanie energii z trupów zwierzątek jest nieetyczne i że większośc ludzi nie zgodziła by się na to by ich energia pochodziła z rzeźni. Przeciwnicy konsumpcji krówek, świnek i innych sympatycznych stworzonek woleliby, żeby zabijano mniej zwierzątek zamiast kombinować jco by tu zrobić z niesprzedanym mięsem.

Mili warzywożercy nie wiedzą jednak, że w  biznesie trudno jest dokładnie trafić w potrzeby klientów. Szczególnie w przemyśle żywieniowym. Jeśli wyprokukujemy za mało mięsa, ceny pójdą w górę, jeśli pójdą w górę, będzie to zachęta dla ludzi, żeby zainwestować w produkkcję bo przy takich cenach można lepiej zarobić. W ten sposób powstaje nadwyżka na rynku, ceny idą w dół a niesprzedane mięso się marnuje. Tak to już bywa, szczególnie w rolnictwie i hodowli bydła, gdzie nie da się z dnia na dzień zmniejszyć czy zwiekszyć (czy wstrzymać) produkcję. Nie jest to wyższa szkoła jazdy, nauczali mnie tego na pierwszym roku studiów co było stratą czasu, bo takie rzeczy wie większośc piątoklasistów co jest ostatecznym dowodem na to, że wegetarianie (z pewnymi wyjątkami promowanymi przeze mnie po lewej stronie bloga) nie są mądrzejsi od piątoklasisty. Ideologia potrafi ludziom przesłonić rozum – przerabianie zepsutych krówek na energię to nie przerabianie ludzi na mydło. Czy trawożercy woleliby, żeby mięsko trafiło na smietnik? Marnotrawstwo jest grzechem nawet dla wyznawców Opoja. Celem jedzenia (i picia) jest dostarczenie nam energii, jeśli nie w postaci kalorii to niech przyjnajmniej elektrycznej.

Orajt! Pojedlim, popilim, popisalim, metan uwolniony do atmosfery, czas walnąć strudzone kości do barłogu!

Dobranoc! Pchły na noc! Na koniec nagranie z ukrytej kamery przedstwiajęce spiskowców Mossadu (tych samych, którzy pochlastali Korwina nożem) przedwcześnie świętujących zgładzenie mojej zacnej osoby. Ha! I tak nie będę sikał pod prysznicem!

PS. Moja akcja ‘Wszyscy jesteśmy pedałem’ spotkała się z fenomelnalnym odzewem! Nie tylko w Polsce ale na całym świecie o 10.30 wieczorem większość ludzi zapaliła światło w swoich mieszkaniach. Brawo! Dziękuję za poparcie!

Advertisements

2 thoughts on “Poles not geese and their tongue have – oraz – Wegetarianie vs. ekologia!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s