Widmo krąży po Europie…

Moje sługi donoszą mi, że Partyk Słejzi pomert! Kaputt i mit dem Hund begraben! Oczywiście każdy, choć trochę zorientowany wie, że gwiazdor brudnego tańca z gazdami nie zmarł śmiercią naturalną a został zamordowany, jak Majkel Dżekson i księżna Dajana. Wielu miał wrogów, którzy czychali na jego życie, żeby wymienić choćby ojca tej panienki, z którą tańczył czy Kaowca z turnusu.

Dzisiaj dowiedziałem się, że Kacper Semeneji z byłej Republiki Południowej Afryki jest hemoroidą, czy jak to się tam teraz nazywa, czyli że ma gonady męskię i żeńskię. Kacperowi grozi odebranie medalów a być może i dyskwalifikacja, a ja w zasadzie nie rozumiem dlaczego. Nie rozumiem podziału w sporcie na kategorie męskie i żeńskie. Skoro mamy równouprawnienie i emancypację kobiet, niech startują razem z męciznami – nie będzie wtedy problemu ze sprawdzaniem czy baba biegnie z jajami czy chłop bez. I niech kwalifikują się najlepsi a nie z klucza partyjnego jak ta panna z toru piątego na mistrzostwach w Bierlinie, bo jak tak dalej pójdzie to wyemigruję na Tuwalu czy inne zadupie, przyprawię sobie cycki jak ten cygan z seksmisji i będą mnie zapraszać na wszstkie mitrzostwa świata i Olimpiady dzięki punktom za pochodzenie.

Dzisiaj krótko, bo szykuję sie do drogi a toboły walają się po przyzbie. Nie mam więc głowy, żeby się skupić na dłużej… chyba że w zaciszu wieczornej toalety. Niejaki Aleksjej Detokewille (czyt. Alexis de Tocqueville) rzekł był kiedyś, że nie ma takiego okrucieństwa i takiej  niestrawności jakiej nie dopuściłby się skądinąd liberany rząd kiedy zabraknie mu piniędzy. O wyczynach płemieła Tuska i jego latającego cyrku nie ma już nawet co wspominać, żebyś szanowny czytelniku nie popadł w depresję (listopad już tuż tuż). Żeby Cię pocieszyć, że nie jesteś sam, informuję, że i nad Tamizą tutejszym Czirokezom bije palma z Ronda Degollasa w Warszawie. Otóż, jak donosi Dzienny Telegraf, niedawno wpadli oni na pomysł karania posiadaczy samochodów za brak ubezpieczenia. I nie chodzi tu o przymusowe ubezpiecznie dla kierowców poruszających się po drogach Jej Stetryczałej Mości. Wg. planów pana Gordona Clowna, kara tysiąca funtów i wpis o karalności (criminal record) grozić będzie właścicielom aut za samo ich posiadanie bez ubezpieczenia (‘pięć lat za posiadanie, dziesięć używanie’). Jeśli na ten przykład trzymasz sobie, szanowny czytelniku, swoje cztery kółka w garażu tylko po to, żeby je od czasu do czasu umyć i pokazać kolegom z pracy czy sąsiadowi, ewentualnie w celach pinga-pinga z żoną lub kochanką (jak w filmach z młodym Travoltą), jesteś potencjalnym kryminalistą. Płać i płacz!
Widmo krąży po Europie – widmo kretynizmu! Ukazuje się ono nie tylko w postaci wyboru Bucka na przewodniczącego Mao Europar-lamentu ale i w coraz to nowszych pomysłach jak nas oskubać.
Każda cywilizacja musi czymś zasłynąć, czymś się wykazać. Faszisten i Komunisten (bekarty z jednego miotu) zabłysnęli innowacyjnymi rozwiązaniami eliminacji i utylizacji zasobów ludzkich, Hindusi, których w cywilizowanej Europie (matce i kochance Faszisten i Komunisten) uważa się za barbarzyńców spoza UE, stworzyli Kama Sutrę – pierwszą książke pornograficzą i jedyną, którą przeczytałem i znam na pamięć, Chińczycy zbudowali Mór Hiński, Rzymianie wespół z Żydami zapoczątkowali Chrześcijanizm (który jest żydowkim spiskiem – otóż Żydzi, naród bardzo mądry, już dawno przewidzieli, że na świecie będzie za mało pieniędzy, więc wymyślili religię, która nakazuje sie dzielić z bliźnimi) a plemiona Ameryki Południowej zasadziły las deszczowy… Teraz kolej na Europę! Nasze pokolenie zasłynie ze sraczki legislacyjnej, państwa superniańki i jej zakazów oraz tysiąca i jendej metody na oskubanie obywatela z ostatniego grosza. Oj będą się z nas śmiały nasze dzieci (a potem spojrzą na rachunek i nas przeklną).

I to by było na tyle, dobranoc pchły na noc!

Na koniec ze specjalną dedykacją dla Mr. Mache z okazji rocznicy i na pocieszenie z powodu ściągnięcia ulubionego serialu z anteny TV Puls.

United Banana Republics of America oraz żarófki-parófki

Oj! Coś źle się zaczął ten tydzień. Jeszcze nie zdążyłem wejść do kibla, żeby zgodnie z zaleceniami brazylijskich ekologów kulturalnie wysikać się pod prysznicem a tu trach! strzeliła żarófka i wywalił Korki. Z zespołem! Przez to wszystko musiałem się nieekologicznie załatwić do zlewu (dobrze, że Włoch jeszcze spał a goryl wyciągnął naczynia). W porze lanczu udałem się do sklepu zakupić nowe źródło światła, które uczyniłoby ze mnie światłego mężczyznę głosującego na Partię Kobiet metodą kalendarza Pirelli.
Tutaj, po raz pierwszy tego dnia uśmiechło się do mnie szczęście, bo postępowe żarófki były w promocji po cenie tych tomaszo-edisonowskich, zacofanych, energochłonnych i ciemnogrodzkich! Kupiłem se na zapas bo i tak, skoro zakazali, wkrótce nie będe miał wyboru. Jak już trzeba pod przymusem to lepiej taniej niź drożej (niech kto inny płaci). Przy okazji zakupów, kiedy pochylałem się z troską nad rachunkiem, przeleciała mnie z nienacka refleksja, że cała ta zafajdana debata czy żarówki energooszczędne sa dobre czy złe i czy wobec tego zakaz jest zasadny, pokazuje jak bardzo udało się państwom zindoktrynować ludzi. Nawet tych, uważających się za wolnościowców. Nie ma sensu wdawać się W ŻADNĄ dyskusję, który produkt jest lepszy – normalny wolny rynek sam by to rozstrzygnął (niestety już dawno złożono go w ofierze złemu mzimu biurokracji). Gdyby nawet jedne żarówki powodowały bezpłodność, impotencję i hemoroidy a drugie podwajały omni-potencję, każdy powinien mieć prawo wyboru i jeśli ktoś chce by mu zwiędła kuśka – prosię bardzo! Nie wolno zakazywać ludziom bycia idiotami (niezależnie od tego co rozumiemy przez idiotyzm – ja na wszelki wypadek zakupiłem oba rodzaje żarówek, więc co najwyżej kwalifukuję się na półgłowka).

Teraz przelećmy Atlantyk i rzućmy się na Obamę. Z góry zaznaczam, że nie będzie płenty, bo Bantustanami Zjednoczonymi nie interesuję się od 1865 roku, kiedy nastapił ich ostateczny upadek. Myślę jednak, że warto przytoczyć troche kłamstw, okropnych kłamstw i statystyk. Ostatnio Narodowo-Socjalistyczny Departament (Amerykański) Pracy (NSD(A)P) poinformował, że bezrobocie w kraju ‘wolności’ i demonkracji wzrosło do 9.7%. Na tą okazję moja ukochana koszerna doniosła, że jest to wynik gorszy od oczekiwanego przez ekonomomistów, natomiast Fajnanszjal Tajms (jeden z kochanków, z którymi zdradzam wybiórczą) podał, że wynik jest lepszy niż przewidywali ekonomiści. I komu tu wierzyć? I kim są ci ekonomiści, że tak wróżą na dwoje jak babka? W sumie to ja też tak moge poprzewidywać – jutro WIG20 pójdzie w górę… albo w dół, a Ty, szanowny Czytelniku, trafisz szóstkę w totka, albo nie trafisz. Moje prognozy sprawdzają się co najmniej w 50% (choć jak WIG20 najpierw pójdzie w górę a potem spadnie będę miał 100% skuteczność) więc proszę o zatrudnienie na 40-tym piętrze w międzynarodowej korporacji z widokiem na Fallusa im. Józefa Stalina i Plac Deliriad, oraz wypłatę bonusu w orzechach laskowych, którymi zapełnię dziury Bałca i Rostkowskiego.
‘Jaki kryzys takie bezrobocie’ pomyślałem, 9.7% w okresie ‘prosperity AWS-u’ i rządów Bucka (najlepszego premiera wg polskiej gawiedzi, która nagrodziła go stolcem w Europar-lamencie) było niedoścignionym marzeniem (dla tych co zapomnieli, lub nie było ich jeszcze na świecie – pan Bucek wraz z pięknym Mańkiem und gance ferajne zafundowali nam na odchodne 20% bezrobocia), więc niech tam Obama nie pitoli, że ma krajzis i że trzeba drukować piniądze.
Dzisiaj jednak wpadł mi w pazerne łapska Finanszjal Tajms Dojczland, nieślubny bękart mojego nieprawego związku z Finanszjal Tajmsem, z którego dowiedziałem się, że to 9.7% to taka statystyczna sztuczka, żeby ładnie wyglądało. Niemiaszki w pieknie brzmącej rubryce ‘Das Kapital’ podają, że sytuacja w baraku Baraka jest tragiczna a ostatnie wzrosty na tamtejszej giełdzie nie mają żadnego pokrycia w gospodarce. Według naszych zachodnich sąsiadów, prawdziwe bezrobocie (wliczając ludzi niezarejestrowanych jako bezrobotni i pracowników dorywczych, niemogących znaleźć roboty na pełny etat) wynosi 17% podczas gdy akcje na amerykańskiej giełdzie stoja jak gdyby w U$A zaczynał się okres rozkwitu. Na dodatek dziura Obamy jest nieporównywalnie wieksza od dziur Bałca i Rostworowskiego razem wziętych, zgodnie ze stereotypem o Afroamerymkanach, i nawet mój bonus w orzechach laskowych (ba! w midgałach nawet!) by jej nie zapełnił. Czarny rezydent Białego Domu przedłużył sobie deficyt do 1,506,000,000,000 centym… znaczy dolarów i nie za bardzo ma go kto spłacać, bo jak podają dyspozycyjni dziennikarze Angeli Merkel, tylko 30% zatrudnionych w Absurdystanach Zjednoczonych pracuje poza sektorem państwowym i zdrowotnym (który wbrew stereotypowi o jego prywatności jest silnie wspierany i chroniony przez państwo). Hier is der Hund begraben! I tu jest ta płenta, której miało nie być – co to kurna za gospodarka, w której 30% pracuje na 70% mniejszych lub większych pasożytów?! Toż to chyba nawet u nas za głębokiej komuny tak nie było, bo pełne zatrudnienie w sektorze państwowym było fikcją a większość dorabiała coś na boku, prywatnie, żeby było na mięcho, telewizor czy srajtaśmę. Tyle, że to była komuna a my tu dyskutujemy o kraju, który w rankingu wolności gospodarczej za rok 2009 zajmuje szóstą pozycję na świecie.

W związku z powyższym postanowiłem zadać Ci, szanowny Czytelniku pytanie, które zamieściłem na moim video-blogu. Czekam na odpowiedzi w fermentarzach!

Dobranoc!

Iberzecung oder erklerung und świńskie zdjęcia penisów

Nuuuuda! Nic się ostatnio ciekawego nie dzieje, no może oprócz pewnego nieszczęśnika, któren przebrał się był za penisa za co prokurwatura postawiła mu zarzut obrazy głowy państwa obcego, Władimira Putina. Dziwna to zacz sprawa, najwyraźniej tęgie głowy w prokurze uznały, że Federacja Rosyjska myśli, za przeproszeniem, fiutem, lub że się z własnym chujem na głowy pozamieniała. Chujem bez czapki zresztą i proszę mi nie zarzucać wulgaryzmów bo już jeden łódzki chuj bez czapki na urzędzie zrugał publicznie drugiego chuja w mundurze i prokuratuta-prostytuta uznała, że nie załszła żadna obraza majestatu (ba! kij tam z prokuraturą – sam mundurowy członek bez czapki nie raczył na miejscu zbrodni wystawić prezydentowi Kropiwdupskiemu mandatu za mowę rynsztokową, więc skoro elyta może to ja tyż). Tak więc ‘chuj’ jest od dzisiaj słowem dopuszczalnym a słowo ‘penis’ już nie. Ciekawe co te ciule jeszcze wymyślą.
No, ale zboczyłem jak jakiś piętnastotysięcznik. Płemieł Putain nie jest oficjalnie głową państwa więc nie wiem czego się czepiają w tej prokurwaturze. Będąc premierem jest natomiast szefem rządu, czyli też jego najważniejszym i największym członkiem, a żeby być członkiem trzeba być penisem, bo każdy penis to członek. Głową (zresztą pustą) jest Mjedjedjedjew. Dżizus Krajst! Czy ja muszę rozwiązywać takie pierdoły?

  

No dobra! Kij w oko Putainowi i prokuraturze. Kostium penisa do dupy (o la la!). Przejdźmy do fpisu z pierwszego września.

Nie wiem co we mnie wstapiło. Nic nie pamiętam. Podobno obudziłem się w środku nocy zlany potem, pejsy dziwnie zaczesane na bok (odgórnie ukośnie, tak że z czubka głowy opadały mi na czoło), wąs mi zczerniał i wrzeszczałem coś w niezrozumiałym dla mojej piękniejszej połowy języku (ale nie po Polsku) gestykulując żywo z błyskiem w oku. Podobno nie słyszałem co się do mnie mówi. Kiedy stanąłem w oknie z farfałowskim pozdrowieniem krzycząc ‘angrajfen angrajfen! forwerts!’, żona zdzieliła mnie patelnią przez łeb cobym nie pobudził sąsiadów. To podobno trochę pomogło, uspokoiłem się, zasiadłem przed komputrem i zacząłem pisać…

Dopiero drugiego września wróciła mi pełnia świadomości. Nie wiem co popisałem, bo po niemiecku nie szprecham już od 2003 roku, ale pamiętam, że byłem strasznie zdenerwowany na najnowsze pomysły wprowadzenia ordnunga w moim rodzinnym mieście. W sumie dobrze się stało, że opętał mnie demon i przemówił do włodarzy i dziennkarzy w innym języku bo po polsku do nich nie dociera. Nie rozumieją jeden z drugim że grupka ludzi nie może administracyjnie nakazywać innym co jest estetyczne i piekne a co jest kiczem. To trochę jak z tym Ferdydurkiem, gdzie nauczyciel wmawiał uczniowi że dzieła poety muszą mu się podobać bo to wielki poeta był. Teraz absurdy opisane przez Gąbkowicza wprowadzane będą przez firera Majchrowskiego i jego ferajnę, która zadecyduje co jest ładne i co wolno a co jest brzydkie i ‘won na wieś’. Niech jeszcze wprowadzą nakaz chodzenia po Rynku w garniaku i wypastowanych trzewikach, żebyśmy nie tylko gonili, ale i przegonili Ełropę. Najłatwiej rozporządzać cudzą własnością.

Chcą mieć dzielnicę banków i McDonaldsów na Starówce, to będą mieli, bo taka będzie konsekwencja wprowadzania ordnungu jak za okupacji – drobny biznes nie będzie widoczny – będzie miał mniej klientów, mniej klientów oznacza mniejsze zarobki, mniejsze zarobki spowodują zamykanie sklepów a kto tam będzie cokolwiek otwierał jak nie będzie mógł się wypromować fikusnym szyldem czy żywą reklamą. Zresztą, za rogiem pierdyknęli Galerię Krakowską (coś jakoś w moim rodzinnym mieście nie są zbytnio kreatywni, tylko galerie, hotele, zakazy i nakazy), która i tak skutecznie podbiera rzeszę klientów, co nie jest złe w normalnych warunkach wolnego handlu (ale w Polsce taki zwierz nie występuje nawet w zoo). Najlepiej wyjdą na tym urzędnicy – będa mieli nowy problem, nad którym będą się musieli pochylić i w pocie czoła rozwiązać.

No dobra, tyle razy im to powtarzałem po polskiemu i raz nawet po niemieckiemu, a i tak wątpię, żeby to do nich dotarło. Nie ma sęsu rzucać pereł we wieprze i strzelać do much z harmat, których sześć jeno miała i wciąż dymią i świecą.

Tak na marginesie – w zacytowanym artykule powoływano się, między innemi, na przykład Porto. Noestety gazetka w ramach dziennikarskiej obiektywności nie zamieściła żadnych zdjęć z tego cywilizowanego miasta, prezentując postępowej gawiedzi jedynie ‘ochydne’ szyldy krakowskie:

 

Ponieważ byłem ostatnio w tym świętym mieście, które nawet swą nazwą czci Opoja, w ramach nierzetelności blogowej zamieszczę fotkę z handlowej ulicy portowskiego starego miasta:

  

Niestety dochodził wieczór więc nie widać wielu ‘ochydnych’ szyldów (za bazarem były na przykład jebitne okulary reklamujące optyka).

I tym południowym akcentem oraz muzyczną dedykacją dla włodarzy i pisarczyków z grodu S(k)raka oraz administracji państwej en bloc i in flagranti, zakączam.

BEKANNTMACHUNG

Ordnung muss sein!

In Krakau, unser beliebte Führer, herr Majchrowski, zusammen do kupy mit seine Diensbote und die Kosher Allgemeine Zeitung, führen eine neue Ordnung ein. Adolf Hitler Platz und die Altstadt werden eine neue Verfassung bekommen um die Reinheit unserer arich urdeutche Stadt zu schützen.

Die Kosher Allgemeine Zeitung (KAZ) informiert:

‘Zakaz wywieszania reklam piwa i handlu na ulicach. Stop dyliżansom i fikuśnym dorożkom. Zaostrzenie przepisów budowlanych. Krakowskie Stare Miasto jako jedno z pierwszych w Polsce będzie ochronione jednocześnie zapisami parku kulturowego i planu miejscowego (…) kwestie estetyczne i porządkowe, związane m.in., z reklamą czy ulicznym handlem, ureguluje projekt parku kulturowego. Z ulic znikną m.in. reklamy piwa. Właściciele punktów usługowych będą mogli wywiesić jedynie szyld z nazwą sklepu – jeden dla firmy, uzgodniony z plastykiem miejskim i konserwatorem. Nie będzie na Starym Mieście miejsca dla większości ulicznych handlarzy. Nowe prawo nałoży też ograniczenia na właścicieli ogródków gastronomicznych. Na całym obszarze objętym parkiem obowiązywać ma zakaz reklamowania piwa na parasolkach i umieszczania znaków firmowych browarów na lamberkinach, a na Drodze Królewskiej (także w części biegnącej przez Rynek) w ogóle ma nie być parasoli. Nowe prawo ma ponadto wyprowadzić ze Starego Miasta tzw. żywere klamy i “stójkowych”, trzymających w ręku szpetne transparenty z reklamami restauracji (…) Regulacje dotyczyć będą także wszelkich dziwnych pojazdów poruszających się ulicami Starego Miasta – zapewniała wczoraj stanowczo dyrektor Jaśkiewicz. W projekcie planu zabrakło zapisów, które miałyby ochronić centrum przed wyludnieniem (nakaz zachowania równowagi między lokalami komercyjnymi i mieszkaniami). – Może warto raz jeszcze się nad nim pochylić – zaproponował Grzegorz Stawowy, przewodniczący komisji planowania.’


Jedes faschistische Herz freut sich an diese Neuigkeiten! Endlich können wir die Jude… pardon… das Schmutz
des polnischen Handels ausräumen und wieder im Ordnung leben. Danke! Danke Herr Führer!

Es gibt aber ein Problem – Anarch kein Herz hat (kein faschistisches Herz jedenfalls), und wird nie mit solche Ordnung zustimmen. Anarch unterstützt die Freiheit und ist für die Initiative und die Findigkeit des Menchen. Ja ja! Anarch ist gegen unser beliebte Führer und die Ideen von der KAZ seit etwa zwanzig Jahren gefördert.

Warum, Herr Majchrowski, Frau Jaśkiewicz, Herr Stawowy, KAZ und Consorten?  Glauben Sie, dass Sie klüger als uns sind? Glauben sie dass Seine ästhetische Gefühle besser sind? Dass sie ein ästhetische Übermensch sind und deshalb müssen Sie unsere Geschmäcker gesetzlich regulieren? Das der Handel eine Sünde ist? Verduften Sie sich, bitte!

Heute, als die ganze Europa der Tag der Europäische Vereinigung (oder eines Versuches um Europa zu erobern und danach vereinigen) feiert, kommt der Geist Adolf Hitlers nach Krakau zurück und vergiftet die schwache Köpfe unserer Politiker und Journalisten. Vor siebzig Jahren hat die siegreiche Wehrmacht die Ideen Hitlers nach uns mitgebracht. Heute brauchen wir keine Wehrmacht, heute es ist der freie Wille unserer Regierung um Krakau wieder die ‘urdeutsche Stradt’ nur für ästhetische Übermensche zu machen. Denn Ordnung muss sein!

  

A jeśli ktoś, jak ja, nie dorósł do Europy, i nie w smak mu taki Ordnung, niech wykopie z lasu karabin dziadka i niech się gotuje.

PS. Wo sind Sie, Euer Majestät? Hilfe! Wann werden wir mal wieder eine Provinz in Österreich-Ungarn sein?