Brony i glany

Pewnego razu udaliśmy się wraz z moją mądrzejszą połówkę i młodszym braciszkiem na podkrakowską strzelnicę, żeby se trochę postrzelać. Sam Brus Łilis dosłatałby wściku dupy widząc nasz arsenał – rewolwer Laki Luka, beretta Dżona Maklejna ze Szklanej Podpaski, szot gan z feralnych łódzkich juwenaliów w 2004, bazuka z Dooma! Czego tam nie było!? Zabrakło tylko pepeszy (nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy, jak pisał Poeta) i Prezesa Polsatu (Waltera) PPK. W każdym bądź razie, pomny haseł o śmiercionośności broni, które tyle razy słyszałem w postępowej (a czasem i w zacofanej, zależnie od osoby prezesa) TV, i rozochocony połówką żołądkowej gorzkiej, skonsumownej przed wyprawą na strzelnicę (po pijaku lepiej prowdzę – mniejszy stres) postawiłem przed sobą słynnego Kowlaskiego & Wessona i czekałem co się stanie. Zgodnie z obowiązującą teorią powiniennem był zginąć. Broń przecież zabija! Tak powiadają uczone głowy i elity! Czekałem i czekałem aż wreszcie stwierdziłem, że ani Kowalski, ani Wesson nie mają nic przeciwko mnie.

Czyżby, wbrew temu, co przez lata wpajano mi w pustą przestrzeń pomiędzy uszami – broń nie zabijała? ‘To kto w takim razie pozbawia życia Polaków na kanadyjskich lotniskach i Brazylijczyków w bLondyńskim metrze? Kto zabija Indianinów w Peruwiańskiej dżungli i morduje masowo Polaków na Białorusi?. Skoro broń nie jest kilerem to kto strzela?’ pomyślałem ‘człowiek strzela, proszem Paniom! Człowiek strzela!’.

Zastanówmy się więc wspólnie, szanowny czytelniku, kim jest ten strzelający człowiek. W dzisiejszych czasach są to najczęściej żołnierze lub funkcjonariusze (jawni i tajni) na usługach państw i partyzantek oraz gangsterzy. Zwykły obywatel, jeśli broń posiada (w Polsce trzeba dać w łapę, ale są jeszcze kraje, które dostepu do broni chronią w konstytutach – prostytutach, a nawet takie, które nakazują osobnikom płci męskich trzymać karabin u siebie w domu) zazwyczaj używa jej od święta, żeby palnąć sobie w łeb (jak np. pani Blida) ewentualnie trzy razy w brzuch, raz nie trafiając (jak np. pan Sekuła). Zazwyczaj jednak broń trzymana jest z daleka od dziatków, w miejscu znanym tylko głowie rodziny, i używana jest co najwyżej na strzelnicy lub w obronie przed gwałtem (serio!), zaborem mienia lub utratą życia. Najczęściej kończy się na pogrożeniu bronią jak w tym przypadku.


Ostatnio dowiedziałem się, że na świecie żyją takie oszołomy, które nie chcą mieć dostępu do broni i chciałyby zakazać dostępu bliźnim. Świry owe powiadają, że dać człowiekowi broń to tak jakby dać małpie brzytwę. Jednakże podobno wszyscy pochodzimy od małpy. Małpy, która wzięła brzytwę i zgoliła futro (oprócz rejonów głowy i krocza). Jakoś nic sobie nie zrobiła. Appallachoamerykanie w amerykańskich programach satyrycznych ukazywani są jako głupsi od Polaków, a jakoś żyją, uzbrojeni po zęby nie wybili się jeszcze do ostatniego spieczonego karku. 

Na ironię zakrawa fuckt, że dostęp do broni oraz możliwości jej użycia reguluje państwo – banda nieodpowiedzialnych polityków i skostniałych instytucji, która zawsze wie lepiej. To właśnie państwo obchodzi się z bronią jak wyżej wspomniana małpa z brzytwą. Gdyby jeszcze samo zrobiło sobie nią krzywdę (np. poseł Walikot wyskoczyłby na mównicę, zasadził słynny wibrator Marszałkowi Komarowskiemu i zaczął strzelać do kolegów z sejmu) wszystkim nam by to wyszło na zdrowie! Ale niestety zazwyczaj to do nas, cywilów strzelają różnej maści urzędnicy państwowi. Morderstwo często uchodzi im na sucho, jeśli jest ‘zgodne z procedurami’ (np. istnieje podejrzenie, że Brazylijczyk może być islamskim terrorystą, lub, że kilku gówniarzy w samochodzie rodziców może okazać się super groźną komórką mafii kalabryjskiej, lub nawet Pruszkowa!).
Ty, szanowny czytelniku, jeśli zostaniesz zaatakowany, musisz dostosować środki obrony do zagrożenia, bo inaczej za kraty! Państwo, jeśli tylko paru turbaniarzy sterroryzuje kozikiem załogę samolotu i wypieprzy nim w biurowiec (lub dwa), potafi odpowiedzieć atakiem na kilka obcych państw,
powieszeniem niedemokratycznych władz, wybiciem paręnastu tysięcy cywili, i zamknięciem reszty w uzdrowiskach typu Guantanamo czy Abu Ghraib gdzie z uporem maniaka, latami, bez wyroku sądowego robi im dupy jesień średniowiecza do czasu aż się przyznają do terroryzmu (ja bym się przyznał jeszcze zanim moja dupa osiągnęłaby stadium wiosny renesansu).
W przeciwieństwie do państwa, ja czy Ty, szanowny czytelniku, wzięlibyśmy przykład z Komando lub Van Dama, i gdyby ktoś nam zrobił ziazi zemścilibyśmy się na sprawcy, a nie na całej dzielnicy, w której mieszka. Nieprawdaż? Zabijanie niewinnych sąsiadów, choć przyjemne, byłoby moralnie naganne.   

Sami pozwoliliśmy na to, żeby instytucjonalna małpa, wzięła do ręki insytucjonalną brzytwę. Pozbawiliśmy się jakichkolwiek możliwości obrony, bo w sumie nawet maczeta, którą trzymam pod poduszką, może mnie wpędzić do kryminału, nawet za samo jej posiadanie, nie wspominając już użyciu jej przeciwko kobiecej drużynie siatkówki, na wypadek gdyby chciała mnie zgwałcić (drużyna, nie siatkówka). No bo w sumie co ja moge zrobić kiedy uzbrojone po zęby państwo depta moją Wolność? Zakapować do dzielnicowego? Wybrać sobie nowego pana? Dupa zbita!

Ale nie smuć się, szanowny czytelniku, jest nadzieja, że nawet jak nas zamienią w krowy (o ile już nas nie zamienili) nie wszystko stracone. Nawet dla krów jest nadzieja!

I tym optymistycznym akcentem zamykam dyskusję i rozwiewam resztki wątpliwości. Dobranoc pchły na noc karaluchy pod poduchy a purchawki do ruchawki. 


   

Wędzone żabie udka

Przy okazji kampanii przeciwko miłośnikom dymka przy piwku, rozkręconej na nowo w Polsce przypomniał mi się artykuł przeczytany dawno temu w LeeeeeeeFigarofigarofigaro!!! Traktował on o tarasach dla palaczy, które z powodu zimna oszklono i ocieplono. W ten sposób palacze odgrodzeni od ulicy ale i od gości w kawiarni, czy restauracji, w ciepełku zaciągać się mogą rytualną rośliną rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, wraz z czteroma (Alicjami) Tysiącami związków chemicznych w tym czterdziestoma substancjami rakotwórczymi.

Niby wszyscy powinni być zadowoleni. Przechodnie na ulicy z tego, że nikt im nie dmucha takim koktailem zdrowia jak wracają z biura do domu, niepalący klienci restauracji z tego, że palacze wychodzą sobie na zewnątrz, ale dym nie unosi się przy wejściu do niej, pani Roselyne Bachelot-Narquin, minister zdrowia und sportu, z tego że nikt jej nie truje postronnych niewoln… o przepraszam, obywateli.

Ale nie! Jak mówi przysłowie – gdzie piskuła traktorem nie zaorze tam baba gracą skamle. Nie wiem co ono oznacza i jak ono się ma do tematu, ale postanowiłem je wstawić, bo fajnie brzmi. Zresztą, przysłowia są mądrością narodów, które innej mądrości nie mają. W każdym bądź razie zawsze znajdzie się jakis oszołom, któremu coś sie będzie niepodobać. I tak grupa bojowników z organizacji Droits des non-fumeurs (DNF – Prawa Niepalących, w skrócie PraNie) rozpoczeła ofensywę wzywając właścicieli lokalów przed patrona z trybunału za łamanie prawa antynikotynowego. Franie z PraNie, twierdzą, że tarasy są pomieszczeniami zamkniętymi i w związku z czym palenie w nich jest nielegalne. Organizacja wspierana, finansowo przez Generalny Dyrektoriat Zdrowia (tak se to będę tłumaczył bo to mój blog!) oraz Panstwowy Instytut Raqa (tak se będę tłumaczył żeby baba gracą skamlała!) uważa, że dym z tarasów przedostaje się do środka i morduje oświeconych Francuzów, którzy nie życzą sobie, żeby dym uniemożliwiał im delektowanie się zapachem niemytych stóp, jaki wydzielają tamtejsze sery.

Problem polega na tym, że Francuzi to naród palaczy. Kopci się tam na potęgę i restauracje, kawiarnie tudzież inne lokale, starają się obchodzic prawo jak mogą (ewentualnie go nie przestrzegają) i nikomu, oprócz oszołomów, to nie przeszkadza. Tarasy są źródłem, niezłego zarobku a ich liczba, od czasu wprowadzenia zakazu palenia wzrosła z 30,000 to 45,000 czyli o 50%. Francuski rząd chyba o tym wie, bo jak pisze gazeta, grzywna jaka grozi lokalom nieprzestrzegającym prawa wynosi €750. Jeśli to nie pomyłka to suma jest śmieszna! Tyle to ja zarabiałem w godzinę, kiedy tańczyłem w czipenddejlsach!

I choćby się pan Gerard Audureau za przeproszeniem zesrał, jak pisał jednoroczny ochotnik Marek, nie zmieni faktu, że lepiej gdy palacze oddzieleni są od ogółu na ulicy niż od klientów lokalu – bo do lokalu wchodzi się na własne życzenie a na ulicy jest się niejako z natury rzeczy. Chcąc niechcąc wyjść czasem trzeba, do roboty czy pobiegać na golasa. DNF chciałoby, żeby wszyscy truli się dymem (bo przecież klient lokalu, po wyjściu z niego musiałby się nawdychać dymu z tarasu.

A tak już na totalnym marginesie, zakaz palenia sam w sobie jest absurdem, ale o tym pisałem już dawno dawno temu i nie będę się powtarzał. Zainteresowanych odsyłam tutej.

A na koniec hołd dla mojegu ulubionego palacza.

Seksizm antyseksistów oraz jak babo-chłop w ciążę zaszedł

Ludziom to się czasem przewraca w głowach. A szczególnie kobietom, kiedy trzeba podążać za modą. Moda, jak wiadomo dyktowana jest przez spedalo… znaczy się shomo-genizowanych dyktatorów tejże, w sposób niedemokratyczny. Dziwię się, że kraj wolności wraz ze swoim wiernym pieskiem, jeszcze nie wypowiedziały wojny światu mody, żeby zaprowadzić w nim najlepszy ustrój (a może rozstrój?). No bo czemu Saddama powiesili a taki Pierdziordżio Armani chodzi se po ulicach Merdiolanu? Wystarczy obejrzeć jeden odcinek Amerikan Next Top Model, żeby przekonać się co to za okrutnicy, ci dyktatorzy. Nie mają sumienia dla kobiet, bo przecież i tak wolą chłopców. A kobiety się głodzą i umierają na anoreksję! 

Było tylko kwestią czasu, żeby dyktatorzy zaprowadzili modę na to straszne zło – homoseksualizm. Oto, to na co dawniej nie zwracało się uwagi, zaczęto eksponowac. Ludzie słabsi duchem, którym nie udało się wstąpić w szeregi nowej elity, musieli się zadowolić przechwałkami, że mają znajomych ‘z towarzystwa’. W kręgach yntelektualnej elyty warsiafki czy krakófka, żeby być ą i ę, trzeba było zaprosić na imprezkę jakiegoś geja, który oczywiście był gwoździem programu… Kobiety, były z góry na straconych pozycjach bo przecież gejami zostać z natury nie mogły.
Dla chcącego jednak, nic trudnego a jak przyjdzie ochota to i pies kota wyłomota (a potem zgodnie z nowym polskiem ‘prawem’, wyeksmitują go z jego własnej budy za przemoc domową – bez wyroku sądowego!). Tak oto pewnego razu dwie panie postanowiły pojść z duchem czasu i zostać gejami. Zmieniły więc sobie płcie, i zostały homosekstalistami! Dwoma, grubymi homoseksualistami. Z których jeden ostatnio zaszedł w ciążę, i gazety zaczęły o nim pisać. ‘Mężczyzna w ciąży’ zakrzyknał Telegraf i tak Anarch się o tym dowiedział. Zawsze muszę spojrzeć na coś czego nie powiniennem czytać. Są rzeczy, o których się naszym fizolom nie śniło, ale proszę mi nie wciskać kitu, że kobieta z częściami zamiennymi faceta ale z organami kobiety jest meżczyzną bo mimo zakazu sprzedaży broni palnej wyjdę na ulicę i zacznę strzelać jak do królików z Berlina. Jest to kpina, skadal i potwarz wymierzona we wszystkie kobiety z brodą we wszystkich cyrkach świata, co czyni twierdzenia Telegrafu rasizmem wymierzonym w Cyganów.

Inna sprawa, że nie rozumiem po co kobieta zmienia płeć, żeby móc sypiać z facetem…

No ale ja tu się turbulecjuję a to w sumie za niedługo będzie normą. Technika idzie do przodu. W sumie skoro mózg Adolfa Hitlera mogli w Argentynie podłączyć do maszyny, tak za niedługo PRAWDZIWY mężczyzna będzie mógł zajść w ciążę. Płód będzie nosił w mosznie i tylko ciemnogrodzianin uzna to za nienormalne.

No! Wystarczy seksizmu i homofobii. Wysztko to napisane po to, żeby Gazeta Wyborcza zwróciła na mnie wreszcie uwagę, i żeby dzięki temu skoczyła mi poczytność i poczytalność bloga.

A teraz do rzeczy:
Wymieniona już w tym wybitnym tekście koszerna, oburzyła się kilkakrotnie w tym tygodniu na seksizm i dyskryminację. Najpierw jakiś przygłupi radny z PełO obraził dziennikarkę mówiąc jej, że jako lesbijka nigdy nie wygra wyborów, na co wybiórcza stwierdziła, że ją dyskryminował. Tylko gdzie tu dyskryminacja? Jeśli ja napiszę, że dziennikarze prasy polskiej ze wzgledu na swoją nierzetelność nigdy nie będą prawdziwymi dziennikarzami, to przecież nie dyskryminuje wymienionych dziennikarzy. Co najwyżej mogę obrazic co poniektórych.
Drugi przypadek straszliwego seksizmu opisała koszerna przy okazji reklamówki armii austriackiej. Seksizm oczywiście wymierzony w kobiety, nie w mężczyzn, których ukazano w tej reklamówce jako prymitywów. Dla dodania smaczku, rzetelny dziennikarz stwierdził, że dziewczyny na reklamówce są ‘kuso ubrane’. W sumie znając osiągi austriackiej armii na frontach wojen światowych i nie tylko, trudno mi stwierdzić gdzie tu seksizm… Nie zdziwiłbym się, gdyby żołnierze z reklamówki uciekali przed kobietami, kontynuująć tradycję zapoczątkowaną jeszcze przez dziadunia Radetzky’ego.

Wszytko byłoby jednak w porządku, niech się tam rzucają o seksizm, co mnie to? Problem polega na tym, że Gazetka sama stosuje seksistowskie praktyki, sugerując że kobiety powinny siedzieć przy garach. Tak tak! Chciałem sobie przeczytać tekst o potrawach w winie – jakby nie było jednym ze Świętych Trunków – żeby być może znaleźć w nim jakis pomysł na obiad, i co? Przekierowało mnie do działu ‘kobieta’!!! Seksizm! Straszny seksizm, bo przecież każdy wie, że mężczyźni sa lepszymi kucharzami. A kobiety lepszymi traktorzystkami!

Do tego doszedłem po latach przemyśleń i tą wiedzę przekażę moim dzieciom i wnukom. A na razie proponuję jakąś płciowo-neutralną muzyczkę.