Tuzin z Bazin czyli o delegalizacji tuzina jaj i innych dziwach tworzonych przez miłościwie nam panującą oświeconą UE

Ufff! Zapisałem się na boks! Ostatnio odwiedziłem kraj przodków ogarnięty plagą kampanii wybiórczej. Na szczęście wyjechałem zanim Teleschizja spuściła debatę Komory z Kaczorem, bo chyba by mnie potagrało od nadmiaru bełkotu.
Ale i tak musiałem znaleźć jakieś ujście dla negatywnych emocji powodowanych ostatnimi wydarzeniami ze świata. Tak więc walę w worek, za grzechy, aż trener nie może chodzić.

Na przykład wczoraj, dzienny teleraf doniósł, że już wkrótce UE zakaże nam handlu jajami na tuziny, kopy, półtuziny, półdupki i półgębki.

Oto okazuje się, że Par-Lament Ełropejski odrzucił poprawkę do jakieś ichniej regulacji, umożliwiającą poszczególnym krajom decydowanie jakie produkty mogą być sprzedawane na sztuki.
Obecnie kraje mogą tworzyć takowe listy towarów, ale nowe przepisy dotyczące etykietowania żywności odbierają im ten przywilej.
Sfeminizowana UE walaczy nie tylko z jajami. Na cwelownik wzięła sobie większość produktów sprzedawanych na sztuki. Już za niedługo może się okazać, że nie kupisz se, szanony czytelniku np. tuzina kajzerek, tylko będziesz musiał poprosić o, powiedzmy 824 gramy. Każda sztuka będzie musiała być osobno zważona (jakbyć chciał kupić jednego, musisz wiedzieć ile waży). Najaśniejszy pan, Franciszek Józef, jeśli pochowali go na stojąco, to właśnie się przewrócił w grobie.
Nie trzeba chyba wspominać, że będzie się to wiązało z dodatkowymi kosztami co spowoduje wzrost cen i dochody z podatku dla najjasniejszej i oświeconej UE.

Przy okazji dowiedziałem się, że obecnie nie jest dużo lepiej – to nie sprzedawca decyduje co se będzie sprzedawać na kopy, łokcie czy dekagramy, ale robi to za niego państwo. Ten apsurt stanie się jeszcze bardziej apsurdalny bo za regulacje wzięli się durnokraci z Brukseli i Sztrasbuga, a jak wiemy, ich tęgie głowy potrafią zakwalifikować marchewkę do owoców a ślimaka do ryb lądowych.

W wolnym świecie to ode mnie zależy jaki mam kaprys. Jak chcę sprzedawać ogórki na miarę mojej kuśki, to mój problem. Oczywistym jest, że będę miał problemy, z żeńską klieentelą, która nie rozumie że patrzy z pewnej odległości, w związku z czym zawsze wykłóca się o centymetry. Każdy jednak ma prawo być szalony za swoje własne pieniądze i państwu (czy UE) nic do moich stosunków z klientkami. Najwyżej zbankrutuję! Wszelkie tworzenie jednolitych miar przynosi korzyści urzędasom, którzy regulują (ergo – są potrzebni) a potem, na podstawie jednolitych miar, łatwiej im obliczyć ile można z nas wydoić. I dlatego uważam, że Kartag… że deregulacja jest najlepszym przyjacielem człowieka.

Und jetzt schlafen gehen!

Am Ende – ein Kult-Song.

Advertisements

2 thoughts on “Tuzin z Bazin czyli o delegalizacji tuzina jaj i innych dziwach tworzonych przez miłościwie nam panującą oświeconą UE

  1. Oni są szaleni. Jedyna szansa, że EU się niedługo przewróci razem z Franciszkiem Józefem.ps. niedawno zacząłem czytać “Absurdy Unii Europejskiej”. Rzuciłem w kąt nie przeczytawszy połowy – bo mnie krew zalała.

    Like

    1. Przewróci się, przewróci. Jak tylko skończą moją czytankę na dobranoc – How to Stage Military Coup. From Planning to Execution. Potem Legia Cudzoziemska, żeby nabrać praktyki i przewracamy!

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s