Chłop pańszczyźniany

Uch! Gorąco gorąco było, ale udało się obronić Krzyż. Co prawda faszyści z policji poturbowali trochę brata Mordechaja, ale towarzyszom z kachału rabczańskiego w porę udało się go odbić. Na razie siepacze Komarowskiego chwilowo odpuścili. My w każdym razie nie ustąpimy, choćby mieli nas niemiłosiernie wytargać za pejsy.

Cały ten Krzyż Pański z Krzyżem Prezydenckim (KP z KP) niemal całkowicie odwrócił moją uwagę od bloga. Mało tego, szwendałem się ostatnio po bLondynie licząc, że coś mi się trefi, no i się trefiło! Złożyłem wypowiedzenie mojemu obecnemu wyzyskiwaczowi, przechodząc pod opiekuńcze skrzydła nowego.
Oto są powody mojej blogowej bezpłodności. I nawet przysłowiowa viagra nie pomaga, bo ostatnio coś przedawkowywuję z wrażenia.

Dzisiaj jednak nie mogę sobie odpuścić, bo w pracy szefu podarował mi finanszail tajmsa z poleceniem przeczytania jakiegoś nudnego artykułu o spólkach (fr)akcyjnych. Takie tam typowe pierdu pierdu, z którego nic nie wynikało, ale pod tym artykułem znajdował się inny, ciekawszy, o Amerykanach rezygnujących z obywatelstwa jUdeSA zwanymi dla witzu Land of defri (czyt. Land of the Free).
Jak donosi Pani Ellen Kelleher, przed ambasadą jUdeSA w bLondynie, oprócz kolejki naiwnych górali, pragnących wyemigrować za Ocean ustawia się też inny ogonek, o którym urzędnicy ambasady nie chcą za bardzo rozmawiać. Jest to kolejka obywateli U$A, chcących pozbyć się obywatelstwa krainy szczęśliwości i schować się w opiekuńczych pieleszach Elrzbjety Drógiej. Głównym powodem rezygnacji z przynależności do Obamy jest prawo podatkowe krainy wolności, które nakazuje rozliczać się z tamtejszym fiskusem nawet jeśli żyje się za granicą. ‘Wolność’! Amerykańscy chłop i baba przywiązani są do ziemi jak przysłowiowi chłopi pańszczyźniani. Nie zawsze jednak jankesi kierują się motywami finansowymi – nie wszystko złoto co się święci. Jak powiada pan prawnik, Richard Cassell, jedna z jego klientek zrezygnowała z obywatelstwa, bo wciąż była wściekła na komisję MacCarthiego. I super, każdy ma prawo być świrem.

Natchnięty artykułem z FT postanowiłem sprawdzić co by się stało, gdybym tak ja chciał zrezygnować z obywatelstwa, żeby mnie najlepszy na świecie płemieł nie straszył podatkiem (choć to mało prawdopodobne, bo liberałowie gospodarczy obniżają podatki a socjaliści je podwyższają), komisją hazardową lub np. przekazywaniem moich danych bankowych Amerykanom.

Oto wyniki moich dociekań, a wnioski wyciągnij sobie, szanowny Pustelniku, sam.

Aby zrezygnować z obywatelstwa U$A należy:

Po pierwsze primo: Stawić się osobiście przed obliczem konsula lub urzędnika dyplomatycznego.
Po drugie primo: Należy to zrobić poza granicami U$A.
Po trzecie primo: Podpisać dokument o rezygnacji z obywatelstwa.

Aby zrzec się obywatelstwa Najjaśniejszej należy:

Po pierwsze primo: złożyć następujące dokumenty:
– własnoręcznie wypełniony w języku polskim wniosek o wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego;
– oświadczenie o zrzeczeniu się obywatelstwa polskiego;
– dokument potwierdzający tożsamość i obywatelstwo wnioskodawcy;
– dokument stwierdzający posiadanie obywatelstwa innego państwa lub przyrzeczenie jego nadania, wydany przez właściwy organ państwa, którego jest obywatelem lub o którego obywatelstwo występuje,
– oświadczenie wnioskodawcy, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie sądowe;
– odpis aktu urodzenia;
– odpis aktu małżeństwa lub inny dokument określający stan cywilny;
– własnoręcznie sporządzony w języku polskim życiorys;

– aktualną fotografię formatu paszportowego;
‘Wskazane wyżej akty stanu cywilnego sporządzone za granicą muszą być umiejscowione w polskich księgach stanu cywilnego.

Po drugie primo: wnieść następujące opłaty konsularne:
– przyjęcie i opracowanie wniosku o wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego – $366;
– doręczenie postanowienia Prezydenta o wyrażeniu zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego – $74;
– poświadczenie zgodności fotokopii z okazanym oryginałem lub uwierzytelnionym odpisem tego dokumentu – $29;
– sporządzenie i poświadczenie zgodności odpisu, wypisu, wyciągu lub fotokopii z okazanym oryginałem lub uwierzytelnionym odpisem tego dokumentu – $45;
– potwierdzenie zgodności tłumaczenia z oryginałem – $29 za każdą rozpoczętą stronę;


Na koniec, perełka, po całym krzyżu pańszczyźnianym z powyższą procedurą:
‘Stosownie do treści art. 34 ust.2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim utrata obywatelstwa polskiego może nastąpić jedynie na wniosek obywatela po uzyskaniu zgody Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.’

A gwarancji że najlepszy prezydent Polski od czasów tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego zgodzi się z naszym wnioskiem o jego zgodę nie ma. On nas może kochać tak długo, aż my go wreszcie pokochamy. Jak chłopi dobrego i troskliwego pana.

Amen!

A dla ciekawskich, tutaj rodak opisuje swoje peryferie z konsulatem właśnie przy składaniu papierów (których konsulat mu nie przyjął).

Na koniec trochę klasyki żeby przypomnieć sobie stare dobre czasy.


Advertisements

4 thoughts on “Chłop pańszczyźniany

  1. Obywatelu, nie obrażaj pańszczyźnianych chłopów.Pańszczyźniany chłop operujący na 108 ha (czyli tzw 6 łanach) musiał odrobić u pana 1 roboczodniówkę w tygodniu za każdy łan. De facto, jak wysłał trzech parobków, to we wtorek na koniec dniówki pańszczyznę miał z głowy.A ja? Ja na mojego pana (czyli państwo)zasuwam do czerwca.Więc kto jest tutaj bardziej robiony w konia?

    Like

  2. Hej, no nie składaj tak łatwo Bronka… broni, się znaczy! Nie ma się, co od razu odwracać plecami do ojczyzny, choć współplemieńców można mieć właśnie w najbliższych okolicach pleców, to oni tylko czekają, żeby zasadzić komukolwiek kopa w oba pośladki. Z czystej przekory, nie ma, co hołocie sprawy ułatwiać.

    Like

    1. No ja na razie nie mam zamiaru pozbawiać ojczyznę syna marnotrawnego, ale chodzi o zasadę. Prosta czynność a skomplikowana do granic absurdu. To działa też w druga stronę – znajoma para polsko-kolumbijska pofatygowała się do konsulatu RP w pewnym mieście, żeby zarejestrować nowonarodzonego potomka, odesłali ją z kwitkiem, bo dokumenty nie przetłumaczone w Polsce itd itp. Załatwienei sprawy zajęło im może ze dwa tygodnie (może więcej, nie pamiętam), i pociągnęło za sobą koszta i stratę czasu. W konsulacie kolumbijskim załatwili tą samą sprawę w dwie godziny… w sobotę.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s