Zabronianie broni tu i tam

1 sierpnia 1966 roku o godzinie 11:38 Karol Whitman, student Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, były wojownik wujka sama, wdrapał się na wieżę swojej alma mater i otworzył ogień do niczego niespodziewającej się gawiedzi. W ciągu niecałych dwóch godzin ten były snajper ukatrupił 16 osób i ranił 32. W akcji przeciwko szalonemu Karolowi wzięli udział policjanci i ochotnicy z cywila. O godzinie 13:24 trzech policjantów Ramiro Martinez, Houston McCoy i Jerry Day, oraz ochotnik Allen Crum dotarli na szczyt wieży gdzie dwoma strzałami z szotgana, sześcioma z rewolweru i jeszcze jednym z szotgana (dla pewności) odprawili pana Whitmana na łono Abrahama. Przeanalizowawszy wydarzenia policja stwierdziła, że gdyby nie obecność uzbrojenych cywilów, którzy jak tylko skapowali się, że ktoś wali do nich z wieży, odpowiedzieli ogniem, ofiar byloby znacznie więcej. Dlatego w Teksasie do dziś można nosić broń a ludzie są szczęśliwi i bezpieczni, czego nie można powiedzieć i Meksykanach zza miedzy, którzy prawo o broni palnej wzorowali chyba na Wielkiej Brytanii (jedno z najbardziej najbardziej restrykcyjnych w Europie, może tylko poza Polską) dzieki czemu w Ciudad Juarez czy w Tijuanie jucha leje się gęsto a flaki latają we wszystkich kierunkach.

Dostępu do broni nie stracili Teksańczycy nawet po zabójstwie słynnego międzynarodowego terrorysty, niejakiego JFK, bożyszcza lewicowego półświatka po obu stronach atlantyku.

U nas dostep do broni skutecznie ograniczyli nam zaborcy, ale nasi pra-dziadowie i pra-babki, jakoś znajdowali ją w wystarczających ilościach, żeby organizować powstania (oprócz krakowskiego, które było farsą), walkę leśną czy pogromy Polaków wyznania mojżeszowego, za co miłościwie nam panujący Bronisław ‘Wikipedia’ Komorowski, po raz kolejny pokajał się przed naszymi starszymi braćmi z Izraela. Jak mawiali starożytni, jak chcesz uderzyć psa kij zawsze się znajdzie – jak chcesz ustrzelić polityka, zawsze znajdzie się jakieś biuro poselskie PiS. Zanim zapadłem w sen zimowo-wiosenno-letni, niejaki Ryszard C., zwany przez niektórych Ryszardem Lwie Serce, zastosował się do tej starożytnej maksymy, dając tym samym naszym politycznym pijawkom możliwość zbicia sobie kapitału na śmierci asystenta jednego z rezydentów ul. Wiejskiej. Nie wiem, czy Ryszard C. zdążył się już powiesić w swojej celi, ale jakoś dziwnie się złożyło, że przeprowadził on swoją akcję kiedy pojawiły się nieśmiałe przebąkiwania, że dostęp do broni powinien być ułatwiony. A tu taki zonk! Politycy, w szczególności pan Napierdalalski, po załatwieniu sobie ochrony BORowików, stwierdzili, że w zasadzie niemożliwy dziś dostęp do legalnej broni powinien być jeszcze bardziej ograniczony. Tak jakby pan Ryszard Lwie Serce, zdobył ją legalnie.

Różnica między i tak już bardzo zniewolonymi Stanami a naszą Republiką Bananową bez bananów (ale za to z dużą ilością buraków) jest taka, że tam jednostkowe wyczyny szaleńców z reguły nie rzutują na ogólnej polityce państwa. Wypadki chodzą po ludziach a szaleńcy są wśród nas. Nie ma jednak sensu karać za to normalnej większości, nawet jeśli na to zasłużyła wybierając sobie taką Obamę na prezydenta. Ba! Jak cywil ustrzeli bandytę, zazwyczaj dostaje pochwałę od generalnego gubernatora, czy kto tam rządzi tymi Stanami. Nad Wisą, jeśli nie jest politykiem lub osobą z elyty, trafia do celi, gdzie siedzi do czasu aż prokurator nie ustali czy nie przekroczył granic obrony koniecznej (wszak niekoniecznie musiał się bronić) i sprawa nie trafi do kasacji. Jak jakiś kretyn przypieprzy po pijaku w drzewo, zakazują picia alkoholu na stokach i nakazują jazdę w kaskach. Jak ktoś trafi do szpitala po dopierdalaczach, nasz kał-dillo wysyła swoich siepaczy, żeby zlikwidować leganie działające sklepy, nieprzestrzegając przy tym swojego własnego prawa. Jak ktoś po złości poczęstuje kogoś ołowiem z własnej, nielegalnie posiadanej broni, jest to pretekst żeby zaostrzyć dostęp do broni legalnej. Każdy pretekst dobry, żeby dokręcić Czirokezom znad Wisły śrubę. Taka to, liberalna ponoć, Polska Anno Domini 2011. I dlatego z tego bloga wieje nudą. Ileż można narzekać. Jeszcze zejdę ze zgryzoty a nie o to przecież chodzi w życiu. Z wiadomości bardziej pozytywnych – w tym roku obrodziło weselami rodziny i przyjaciół. Com sobie potańcował tom sobie potańcował! Dla rodziny i znajomych w prezencie, skompilowałem krótki kawałek pokazujący jak się bawiliśmy, miłego oglądania.

  

Advertisements

6 thoughts on “Zabronianie broni tu i tam

  1. Heh, w końcu się waćpan pojawił.Ostatnio byłem na strzelnicy w Chorzowie. Ja trzymałem Glocka, moja lepsza połówka trenowała “glauberyta”, po lewej chłopcy się bawili kałaszem a po prawej inna ekipa katowała strzelby gładkolufowe…I pomimo, że pilnował nas tylko jeden instruktor, na dodatek nieuzbrojony, to jakoś dziwnie nikt nikogo nie zastrzelił. A mówią, że dać Polakowi broń do ręki to od razu nieszczęście będzie….

    Like

    1. Nie wierzę, i stawiam banany przeciwko orzechom, że sam Pan nie wierzysz w to co piszesz! Wszak najbardziej opiniotwórcza gazeta w Polsce codziennie bombarduje mję wiadomościami jakie to społeczeństwo jest skonfliktowane! Rowarzyści gwałcą pieszych, kierowcy mordują motocyklistów, palacze zabijają nienarodzone dzieci przyszłych matek chlejących na umór w knajpie, a wczoraj na głównej stronie wywalili wiodomość jak to matki bez dzieci gorszą matki z dziećmi, przebierając sie w szatni na basenie! To jest statystycznie niemożliwe, że na strzelnicy w Chorzowie nie znalazł się choć jeden pieszy, rowerzysta, kierowca i palacz. Nie dam głowy za przebierające się matki z dziećmi (lub bez dzieci), które zagwarantowałby rozlew krwi, ale dam głowę ze to, że nawet bez nich atmosfera była taka, że można by jajka w powietrzu zawiesić…Płemieł powinien zakazać bo jeszcze dojdzie do tragedii 😉

      Like

    1. Pozytywy? Cytując klasyka: ‘Wszyscy chcą tylko świństw. Ludzie rżną się piłami łańcuchowymi, spedaleni senatorowie dźgają opiekunki do dzieci, straż obywatelska dusi kurczęta, krytycy teatralni mordują kozły – mutanty. Oto na czym stoimy’. Po co komu jakieś pozytywy.

      Like

  2. Ciesze sie, ze Anarch znow na pokladzie, a nie zginal w gdzies w tej Kolumbii. W wolnej chwili prosze o jakis wpis o tamtym kRaju.

    Like

    1. Postaram się coś spłodzić specjalnie na życzenie… A tak między Panem, wójtem a plebanem, mało brakowało a bym stamtąd nie wrócił. Ale o tym w kolejnych odcinkach.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s