Przestańcie się mazgaić! Chłopaki nie płaczą!

Tym przesłaniem do ludu szlochającego miast i wsi Korei Północnej rozpoczynam dzisiejszy wpis. Koniec roku okazuje się pechowy dla celebrytów. Ponury żniwiarz zebrał nie lada żniwo siejąc w piachu sól tej ziemi. Wacław Chaweł, Szyszkownik Kadafi, Fioletta Willas, Hanka Mostkowiak no i oczywiście największy z największych:

 


Dżeneral Jaruzesky!!!

Szok! Ciekawe czy w Wybiórczej żałoba jak po Tusku.

Ja, podobnie jak Idi Amin, śmierci się nie boję. Znam jej dokładną datę, 15 kwietnia 2012, kiedy to zamierzam zejść z pompą na ulicach wiecznego miasta. Tak, szanowny żałobniku, przyszło to do mnie po pijaku, kiedy to dałem słowo, że wystartuję w paryskim maratonie. A słowo Anarcha, nawet dane po pijaku, jest pewne jak w pruskim banku spermy.

Dlatego ostatnio nie pisałem. Kwiecień tuż tuż a trzeba się nacieszyć życiem przed przejściem w stan wyższej świadomości. I mam nadzieję, że tym razem zreinkarnuję się jako ktoś ważny i budzący respekt, jak Feliks Dzierżyński, na przykład, albo przynajmniej Mikołaj CiałCześku, Słońce Skarpet. I mam nadzieję, że nie będę tak naiwny jak w poprzednim życiu, kiedy to wkręcili mnie do wstąpienia do SS, mówiąc, że to skrót od Szarych Szeregów… Co prawda mundury mieliśmy fajniejsze, ale działalność już nie taka koszerna jakby się wydawało.

No a teraz do rzeczy. David (oj wej!) Kamerun nie jest moim ulubieńcem. Jak każdy polityk, patrzy tylko jak wyciągnąć ode mnie kasę i sypie na prawo i lewo głupimi pomysłami typu gwarantowania przez budżet (czyli między innymi mnie) pożyczek na mieszkanie dla biedoty (jakby od pożyczania tym, których na to nie stać nie zaczął się kryzys!). Muszę jednak przyznać, że jest on najlepszym płemiełem od czasów Słońca Szkocji vel. Półślepego Kretyna, Gordona Browna. Ostatnio nawet sprawił mi spóźniony prezent prezent mikołajkowy psując dobry humor Europederastów ze strefy Ojro. Ach co to była za przyjemność patrzeć na te skonsternowane mordy Smarkoziego i Merkel. Wrażenia porównywalne z oglądaniem Jelcyna tańczącego po pijaku (no ale widok pijanego grubasa zza Uralu zawsze jest śmieszny, a widok ą, ę, Europejczyków, drapiących się z konsternacją po jajkach to już widok niecodzienny). Oczywiście postępowe merdia zaraz zaczęły przebąkiwać o izolacji Wielkiej Brytwanii, o Europie dwóch prędkości i tym podobne frazesy, ale City zareagowało pozytywnie. Bo to niby w obronie City, Dekameron zawetował to co zawetował (a tak naprawdę zawetował w obronie własnej kieszeni, bo tak znienawidzone przez wszystkich usługi finansowe zapłaciły w 2010, kryzysowym bądź co bądź roku, 53.4 miliardy funtów w podatkach). Nie ma zresztą powodu dla którego mielibyśmy pomagać żebrakom z Ojrolandu. Brytole, w przeciwieństwie do Czirokezów znad Wisły, nigdy nie pchali się do uczestnictwa w tym projekcie politycznym. Dlaczego tedy mamy (tak tak, ja też tu płacę podatki) wyciągać Ojro z dołka? Poza tym, ci ą, ę Ojrolandczycy już nie raz przechwalali się, że ich kolektywny poziom zadłużenia jest niższy od brytyjskiego, japońskiego czy obamskiego. Niech więc nie żebrają tylko niech zakaszą rękawy i biorą się do roboty. 

  


Na koniec coś z naszego podwórka bo wczoraj zawitałem pod Wawel. Hotel Sracovia przy Błoniach dziewiczych, który raz do roku zapełniał się pejsiastymi pielgrzymami do grobu cadyka czy innego koszernego papieża, stał się kolejnym po hotelu Forum miejscem na mega-reklamę. Kiedy budynek odsprzedano nowemu inwestorowi, koledzy architekta z urzędu miasta wpisali go na listę zabytków, żeby nie można było go wyburzyć. I tak hotel będzie sobie stał i niszczał, jak szkieletor czy Forum. Inwestor będzie zarabiał na powierzchni reklamowej a Gazeta w Srakowie będzie biadolić, że reklamy, pstrokato i kicz i że należy zakazać. O gustach się nie dyskutuje i może się komuś podobać forma klocka i może nawet chcieć chronić akurat ten, ale niech nie robi tego kosztem cudzych pieniędzy. Bo inwestor nie jest od tego, żeby realizować politykę miasta, czy to w kwestiach socjalnych czy architektonicznych, tylko po to, żeby zarobić pieniądze. I takie myki, jak sprzedaż budynku, który teoretycznie można wyburzyć a następnie zakaz jakichkolwiek przeróbek bez zgody konserwatora zabytków może skończyć się sprawą w Sztrasburgerze i milionowym odszkodowaniem. Miasto i tak już bankrutuje, a perspektywy na uzbieranie pieniążków od cienko już przędących centusiów są marne, bo priorytetem będzie pomoc strefie Ojro (Wnuk Wehrmachtowca tak wylizał botki panom Merkel i Sarkozy że błyszczą się teraz pięknie w blasku Słońca Peru).

I tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj i tradycyjnie żegnam się muzyczką, którą dedykuję niedawno zmarłemu generałowi.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s