Zmaza nocna towarzysza Lenina

My tu gadu gadu o czerwonym Czarnym z Hameryki a tu tymczasem homoseksualnie od tyłu zaszły nas Europejsy. Może właśnie o to chodziło w tej całej debacie o tak zwanych związkach partnerskich? Nie o to, w jakiej pozycji i w jakich okolicznościach prawnych pan może wyruchać pana, czy pani panią, ale o to, jak kolektyw wesołych mutantów pod szyldem państwa (czy w tym przypadku megapaństwa) może wyruchać obywatela? Tego, że jesteś, Szanowny Czytelniku, ruchany przez państwo nie trzeba Ci chyba tłumaczyć, jeśli tego nie wiesz to powinienneś zostać ubezwłasnowolniony a twój majątek powinien ulec przepadkowi na rzecz pewnego bloga wolnościowego zaczynającego się na ‘F’, wyznaczonego w drodze sprawiedliwego losowania. Z państwem i urzędnikami jest tak, że jak im się da siusiaka to odgryzą razem z jajami. Ale kindybał, choćby i z jajami, nie zaspokoi apetytu pańswa. Polityk, urzędnik, komisarz, tylko patrzą, co by tu jeszcze odgryźć i w jakiej to nowej pozycji nas wyruchać bez wazeliny.

I tak oto po miesiącach ciężkich debat w kuluarach Europar-lamentu, w dniu dzisiejszym, Eurosowiety ustaliły, że w bankach premie nie będą mogły przekraczać jednokrotności pensji. Jedynym krajem, który sprzeciwiał się temu choremu pomysłowi była Wlk. Brytania. Pozostałe, w tym kraj ‘liberała z Gdańska’, który przed awansem na stanowisko Du(p)cze Rzeczyniepojętej wypowiadał się jaki to z niego wolnorynkowy libertarianin poparły regulacje płac w sektorze bankowym. Żeby regulacja zarobków za bardzo nie stanęła Brytyjczykom befsztykiem w gardle, Sowiety zgodziły się łaskawie, że przy zgodzie udziałowców, premie w bankach będą mogły być zwiększone do dwukrotności pensji.

Dla człowieka, który się trochę na tym zna, decyzja Eurosajuza jest ewidentnym zagraniem pod publiczkę. Mało kto (także piszący te słowa) obecnie lubi bankierów. Szczególnie tych, którzy są za duzi by upaść.

Ale po pierwsze primo, struktury wynagrodzeń to rzecz bardzo skomplikowana. Rozmumiem, że dla polityków i urzędasów wynagrodzenie uzależnione od wyników to koncepcja niepojętna, a premia kojarzy im się poprostu z dodatkowym wynagrodzeniem należnym co kwartał. Ale w wielkich prywatnych firmach wynagrodzenie często skomponowane jest tak, żeby nakierować wysiłek pracowników na wyniki, które zarząd uważa za strategiczne. Np. w dziale kard czy prawnym premia może wynosić 10% czy 50% pensji gdyż pracownik tego działu nie ma bezpośredniego wpływu na zarobki firmy a fima nie ma jakichś palących potrzeb kadrowych czy prawnych. W zamian za to pensja (czyli płaca zagwarantowana niezależnie od wyników) będzie wyższa. W bankowości inwestycyjnej natomiast, pensje są niskie ale za to brokerzy mają udział w wypracowanych zyskach (czyli premie mogą być zerowe lub multimilionowe).

Jeśli UE odgórnie ustala poziom premii, ktoś, kto ma wpływ na milionowe zaroki a nie będzie mógł zarobić za to stawek rynkowych, przeniesie się do Azji czy do USA (ci ludzie są bardzo mobilni a w Azji i Stanach płace są o wiele wyższe (a podatki niższe) niż w UE). Banki, żeby ich utrzymać, będą musiały zrekomensować utratę możliwości wielomilionowych premii. Jak to zrobią? Idę o zakład, że zwiększą gwarantowane pensje.

Według komisarzy, regulacja płac ma zmniejszyć motywację do podejmowania ryzykownych decyzji. W rezultacie jednak będzie mieć odwrotny skutek. No bo gdybyś miał, Szanowny Niewolniku, do wyboru zarobić 1,500 na rękę i, w zależności od wyniku, 100,000 premii, lub 50,000 na rękę i 50,000 premii to w którym wariancie będzie ci łatwiej podjąć ryzykowną decyzję? W tym, w kórym błędna decyzja gwarantuje ci 1500 na rękę, czy w tym, którym niezależnie od wyników dostajesz 50,000?

Ponadto, większość firm ma obecnie trzyletni okres, w którym, gdyby wyniki okazały się osiągnięte w nieuczciwy sposób lub nieprawidłowo obliczone (tzw. ‘clawback’ i ‘malus’), firma ma prawo odebrać zapłacone uprzednio premie. W momecie gdy zastąpi się je płacą gwarantowaną, firmy nie będą miały żadnych możliwości odzyskać tych pieniędzy. ‘Czy Ci stoi czy Ci leży…’

Ignorancja Eurourzędasów nie kończy się na regulacji wysokości premii. Ostatnio nasi milusińscy wpadli na pomysł, który na razie jest w fazie konsultacji, że bankierzy powinni otrzymywać wynagrodzenie nie w udziałach tylko w obligacjach. Argument jest taki, że pracownicy banku, mając udział w długu tegoż banku będą mądrzej zarządzać kapitałem. Pieknie brzmi, prawda? Ale jest jedno ‘ale’. Zapłata w papierach dłużnych GWARANTUJE wypłatę pieniędzy nieznależnie od sytuacji firmy. Podczas gdy udziały uzależnione są od kaprysów rynku i ich wartość może spaść do zera, papiery dłużne są zazwyczaj oprocentowane z zagwarantowanymi okresowymi wypłatami procenta zysku. Ponadto, w momecie bankructwa, są one spłacane przed udziałowcami. Tak więc, w zależności od sytuacji banku, wartość wynagrodzenia w akcjach może spaść do zera, natomiast wartość wynagrodzenia w papierach dłużnych zawsze będzie zagwarantowana. Co byś wolał Szanowny Czytelniku? Załóżmy, że kupiłbyś akcje BHP – czy chciałbyś, żeby jego prezes, który w twoim imieniu zarządza bankiem, dostawał zapłatę w udziałach, przez co jego geszeft byłby związany z twoim geszeftem, czy żeby dostawał zapłatę w obligacjach, dzięki czemu gdy bank upadnie, on dostałby równowartość obligacji a Ty odszedłbyś z kwitkiem?

Tak nas właśnie uszczęśliwiają Euroignoranci!

Na koniec – Kto ponosi ryzyko prowadzenia biznesu? Przedsiębiorca czy urzędnik? Regulacja struktury wynagrodzeń w prywatnych przedsiębiorstwach jest niedopuszczalnym nadużyciem władzy. Oczywiście ‘niedopuszczalnym’ w przenośni, bo przecież już dawno Europejczycy zrezygnowali z wolności i samodzielności, godząc się na państwo niańkę. Już nie jest to prywatna sprawa między szefem i pracownikiem na jakie wynagrodzenie się umówią. Teraz jest to problem społeczny, bo przecież jak firma upadnie, oboje wylądują na garnuszku państwa. Czujesz to? Szanowny Bimbrowniku? Nie zbiera Ci się na wymiona?

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że banki to tylko pierwszy krok w walce o ‘lepsze’ jutro. Bankierzy byli łatwym celem bo od paru lat propaganda wmawiała nam, że to oni są odpowiedzialni za kryzys (bo oczywiście Irlandia, Grecja, Portugalia, Hiszpania, Francja, Włochy to biedne ofiary, jak narkomani uzależnieni od gotówki, a bankierzy – dilerzy czerpali niemoralne zyski z tego uzależnienia). Ale zasada została załamana, granica przekroczona. Przyjmuję zakłady, kto pójdzie na drugi ogień. Na mojej liście obecnie są:

1. Budowlanka – to niemoralne, żeby deweloperzy zarabiali krocie podczas gdy biedni ludzie zadłużali się na całe życie, żeby mieć swoje cztery kąty. Poza tym budowlanka jest przecież współodpowiedzialna za kryzys.

2. Żywność – popatrzcie na wyniki finansowe supermarketów, popatrzcie na rezydencje na wsiach – to niemoralne, żeby ludzie bogacili się na sprzedaży pożywienia kiedy co drugie dziecko chodzi głodne.

3. Odzież – ile kosztują markowe produkty a ile zarabiają produkujący je Hidusi, Chińczycy i Polacy? To niemoralne, żeby projektant zarabiał w pięc minut tyle co robotnik w rok.

4. Sport – ile produkuje piłkarz kopiąc piłkę czy biegacz biegając 100 metrów? Czy to w porządku, że zarabiają tyle pieniędzy?

5. Nasze zarobki – to niemoralne, że zarabiamy wielokrotność minimalnego wynagrodzenia w takiej Bułgarii czy Rumunii, nie wspominając o Afryce, gdzie żyje się za mniej niż dolara dziennie. Należy obniżyć płace (ceny i tak będą regulowane) a zaoszczędzone środki przeznaczyć na inwestycje strukturalne w Afryce (w ramach konkurencji z Chinami o wpływy na tym kontynencie).

6. Szkolnictwo – o, za tym agituje moja koleżanka z pracy – Szwedka. Należy zlikwidować szkoły prywatne bo przyczyniają się one do zwiększania nierówności i uprzywilejowania pewnych grup względem innych.

Zapewniam Cię, Szanowny Szabrowniku, że dryfując po sieci i świecie znalazłem rzesze ludzi, popierających każdy z tych postulatów. Użyteczni idioci zawsze się znajdą a skoro kolejny bastion wolności upadł tak łatwo, – padną kolejne. I tak historia zatoczy koło i powtórzy się jako farsa. Spełni się tym samym zmaza nocna towarzysza Lenina – w Europie zapanuje komunizm.

I tym optymistycznym akcentem, życzę miłych snów. Na koniec, tradycyjnie, muzyczka.

Advertisements

2 thoughts on “Zmaza nocna towarzysza Lenina

  1. Toć już sam Wielki Elektryk Lech W (nie mylić ze zmarłym prezydentem) obwieścił swego czasu iż sprzątaczka więcej zarabiać niż dyrektor powinna bo i więcej potu daje.

    A jeśli państwo już ma regulować budowlankę, to ja proponuję by podniosło pięciokrotnie pensję minimalną dla absolwentów. Wszak młodzi ludzie potrzebują mieszkań, a za pensje inżynierka bez uprawnień ich nie kupią. (inna sprawa, że dzięki temu szczyle nie dostaną roboty i nie będą mi konkurencji robić)

    Like

  2. Noooo panie Bazyli! A kto panu powiedział, że młodzi (i starzy) muszą mieć mieszkania? Czy to moralne gdy tylu bezdomnych śpi po dworcach, klatkach schodowych i kanałach? W Amazonii Indianie miaszkają w malokach i jakoś się to sprawdza. I nas tez należałoby pobudować baraki. Nie dość, że ludzie by się integrowali to zwiększyłoby się bezpieczeństwo. W otoczeniu innych trudniej knuć a państwo mogłoby w każdym baraku zakwaterować policjanta, żeby czuwał nad bezpieczeństwem.

    Mieszkania się jaśnie panu zachciewa! Co za drobnomieszczańska postawa! Nie wstyd panu?

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s