Lewa Człowieka czyli jak przemycać ideologię

Dawno mnie tu nie było, ale miałem po temu dobre powody. Otóż kontrakt w Legii Cudzoziemskiej podpisuje się na kilka lat i zajęło mi trochę czasu by rozważyć wszystkie za i przeciw. Niestety w międzyczasie pozapominałem niemal wszystko czego się kiedyś nauczyłem po francusku. Z terminologii militarnej pozostały mi tylko propagandowe wierszyki typu “Jeder Schuss ein Russ, jeder Stoß ein Franzos” ale i to nie po francusku. Tak więc musiałem odrzucić karierę legionisty, już raczej nigdy nie zostanę centurionem… No i jestem nazad!

Od mojego ostatniego postu zaszło w świecie wiele zmian, w tym wiele dobrych. W zasadzie nie ma o czym pisać, choć trzeba też przyznać że trochę w tym mojej winy bo pozbyłem się telewizora a z prasy czytam tylko moją ulubioną Koszer Cejtung. Ale i tutaj jakoś nie mogę ostatnio znaleźć podniety. Owszem, w miarę postępu socjalizmu, dyskurs w strefie publicznej zaostrza się, ale to jest raczej spór o szczegóły a nie o zasady. Tzn. nikt nie kwestionuje w nim kompetencji i roli państwa, spór dotyczy szczegółow.Dla mnie to trochę jak spór w akwarium, którego mieszkańcy kłócą się czy wokół zameczku należy pływać zgodnie z ruchem wskazówek zegara czy, jak chce tego środowisko Gazety Koszernej, po żydowsku. Nikt nawet nie zadaje sobie pytania czy woda, a tym bardziej w akwarium jest naturalnym środowiskiem dla człowieka (Anarch nawet mycia się unika jak ognia – od wody robią się parchy).

W piątek jednak postanowiłem powrócić do świata blogosfery. Na moje stare zadupie. Nie ukrywam, że brakuje mi poklasku i pochlebstw jakimi darzyli mnie moi Szanowni Czytelnicy. Pamiętam te niezapomniane chwile, kiedy czytałem komentarze typu “Anarch, całe życie błądziłem ale Ty otwareś mi oczy” lub “Anarch, nie wiem co mam myśleć o tej sprawie, pomóż” czy też “Masz faszystowskie poglądy, za karę włamałem ci się do komputera i jak nie przestaniesz pisać, opublikuję screeny z twoich flirtów na forach dla gejów”. Piękne czasy…

Do rzeczy! Otóż w piątek gruchnęła wiadomość, że pięć międzynarodowych organizacji pozarządowych obsztorcowało Polskę w Brukseli. Wszystko pięknie, dobrze wiesz, Szanowny Szyderniku, że zawsze uważałem, że Polska nie jest państwem praworządnym. Nie była nim za komuny, nie jest nim po jej upadku. Nic nowego sub sole, możnaby powiedzieć. Ale jedna rzecz przykuła moją uwagę. Otóż w liście denuncjującym Polskę do Mumii Europejskiej, organizacje chroniace prawa człowieka napisały między innymi:

“Zintensyfikowały się próby ograniczenia praw człowieka, w tym wolności słowa, wolności mediów, wolności zgromadzeń, prawa do prywatności oraz praw seksualnych i reprodukcyjnych, w szczególności prawa do aborcji.”

Będąc wolnościowcem ortodoksyjnym, uważam prawa człowieka za wartość nadrzędną i nienaruszalną. Są to prawa, które nie powinny być skalane żadną ideologią. Prawa człowieka są to prawa uniwersalne, takie, których można być pewnym w każdej kulturze, na każdej szerokości geograficznej. Mogę na przykład być pewny, że za morderstwo spotka mnie kara (oczywiście jeśli mnie złapią) w każdym miejscu na ziemi, niezależnie czy zrobię to w Krakowie, Warszawie, czy nawet w Bieszczadach. Ba! Nawet w gdybym to zrobił w pierwotnych plemionach Amazonii, jestem pewien, że ukaraliby mnie w swój okrutny sposób. Prawo do życia jest więc prawem uniwersalnym, nawet plemię nazistów, które swego czasu okupowało Bogu ducha winnych Niemców, było tego świadome – inaczej nie staraliby się ukryć swoich strasznych zbrodni.

Co uderzyło mnie w liście światłych organizacji to próba przemycenia pewnych praw, które prawami człowieka nie są, jako prawa człowieka. Na przykład wolność merdiów, którą oczywiście popieram, nie jest prawem człowieka. Nikt nie rodzi się z prawem do oglądania TVN-u, a paszport Polsatu można sobie wyrobić dopiero po uzyskaniu pełnoletności. Nawet gdyby zajść temat od tyłu, jak Judejczykowie, wolności merdiów nie można podpiąć pod prawa człowieka. No chyba, że chodziło o takich mediów co wywołują duchy. Jeśli jednak autorom listu chodziło o merdia typu Gazeta Koszerna czy kanał Disco Polo (moje ulubione), to uprzejmie informuję że one nie są ludźmi – jedno jest zrobione z papieru a drugie jest sygnałem w eterze. Nie można więc mówić o prawach człowieka w przypadku czegoś co człowiekiem nie jest. Można czcić kota Prezesa, ale praw człowieka nie można mu nadać.

Wolność merdiów to jednak tylko taki aperitif przed daniem głownym, które w kacie dań figuruje pod pozycją “w szczególności prawa do aborcji”. Jak można uznać prawo do aborcji jako prawo uniwersalne, które każdy człowiek nabywa wraz z urodzeniem, jeśli nawet w obrębie tego samego obszaru kulturowego zachodzą ostre spory a społeczeństwo jest podzielone forty-forty? Ba, czasem nawet taki spór występuje w obrębie jednej osoby i na przestrzeni życia może dojść do zmiany podejścia w tej sprawie.

Nie mam zamiaru otwierać tutaj dyskusji na temat usuwania ciąży, uważam, że można usunąć rzetelne argumenty zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Jak mawiał klasyk, w życiu pewne są tylko śmierć, podatki, oraz to, że dyskusje o aborcji nigdy nie ustaną i będą wykorzystywane jako zasłona dymna dla podnoszenia podatków. To nie jest więc dyskusja o aborcji ale o zasadach. Jeśli zaczniemy przemycać własne ideologię pod etykietką praw człowieka to po jakimś czasie te prawa po prostu się zdezawuują. Coś co jest uznawane za nadrzędne i niepodlegające dyskusji, zacznie być kwestionowane przez coraz większą liczbę ludzi. W zależności od tego, jaki trend będzie obowiązywał, będzie się dodawało nowe prawa jako prawa człowieka. Może dojść do takiej sytuacji jak np. w przypadku tzw. liberałów. Co w pierwotnym znaczeniu oznaczało wolnościowców, dziś w wielu kręgach kulturowych oznacza lewicę, czyli środowisko, które zamiast oddawać nam coraz więcej obszarów wolności, reguluje reguluje i… reguluje. Zresztą dla równowagi należy dodać, że słowo “republikanin” też zmieniło swoje znaczenie. Nie możemy pozwolić by to samo stało się z prawami człowieka. A tak się stanie, jeśli pozwolmy na podpinanie pod nie ideologii. Nie ma tu żadnego znaczenia, Szanowny Czytelniku, czy się z tą ideologią zgadzamy czy nie. Chodzi o zasadę – jeśli pozwolimy na jej złamanie by przemycić naszą ideologię, musimy się liczyć z tym, że jutro ktoś przemyci swój punkt widzenia, któremu się fundamentalnie sprzeciwiamy. W rezultacie prawa człowieka stracą swoje pierwotne, szlachetne, znaczenie, a staną się po prostu kolejna ideologią, która politycy wszelkiej maści będą sobie wycierać gęby. Wtedy prawdziwe prawa człowieka będzie trzeba nazwać jakoś inaczej i definiować od początku. Tak więc to co polskie i koszerne merdia nazwały ‘ostrym atakiem na Polskę’ (w zależości od stopnia zażyłości z Prezesem, albo temu atakowi przyklaskując, albo sie oburzając) ja uważam za jeszcze ostrzejszy atak na nasze nienaruszalne prawa. Atak tym bardziej niebezpieczny, że nikt, niezależnie od stopnia zażyłości z Prezesem, nawet go nie zauważył. A przynajmniej nikt znaczący, tylko taki mały, skromny, niewinny Anarszek.

No to tyle na dzisiaj. Na koniec tradycyjnie muzyczka dla relaksu.

Advertisements

One thought on “Lewa Człowieka czyli jak przemycać ideologię

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s