Odszkodowania dla terrorystów czyli o Zasadach ciąg dalszy

Dawno dawno temu, kiedy ten blog cieszył się względną popularnością a autor tych słów podpisywał autografy na gołych piersiach panienek i nagich pośladkach panów, Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej rządził Czarny człowiek w Białym Domu, Czworak Obama. Jegomość ten był człowiekiem wielkiego formatu, za zostanie pierwszym czarnoskórym prezydentem w Białym Domu dostał pokojową nagrodę Nobla. I piszę to bez żadnej goryczy. Nie pretenduję do tej nagrody, urodziłem się biały jak prześcieradło Ku Klux Klanu, nie mam ambicji politycznej (ani żadnej innej) a na współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa (co ponoć też jest jedną z przesłanek do nagrody) byłem niestety za młody. Kapowanie pani w szkole w latach 80-tych, nawet nie kwalifikuje mnie do obniżki emerytury. Taki ze mnie noblista jak z mysiej pi**y neseser.

O Czworaku Obamie napisano już wiele dobrych rzeczy w postępowych merdiach ale o jednym się milczy. Za każdym razem jak czytam peany na cześć najlepszego prezydenta USA po Bushu Juniorze a przed Donaldem Trumpem, nie mogę doszukać się pochwały za spełnienie obietnicy zamknięcia Guantanamo. W bazie bez wyroku przetrzymywanych jest już tylko 41 brodaczy podejrzanych o terroryzm i w zasadzie należy tylko wyrazić ubolewanie, że przez amerykańską bazę na Kubie nie przewinął żaden z członków rodziny Castro.

Dlaczego wspominam o prezydencie z bajki i bazie, pamięć o której może kiedyś uda się podpiąć pod polski obóz koncentracyjny (wystarczy tylko by się okazało że służbę pełnił tak jakiś Kowalsky czy Kaczynsky)? Otóż w Dziennym Telegrafie ukazał się tekst o tym jak pan Tosiek Blair, były premier Zjednoczonego Krulestwa (internetu), skrytykował Torysów za wypłaty odszkodowań dla byłych pensjonariuszy “Gitmo”, z których co najmniej jeden dokonał później zamachu w Iraku a co najmniej drugi zaprzyjaźnił się z Jaśkiem Dżihadu, znanym z dokonywania publicznych egzekucji na zakładnikach. Jak donosi Telegraf, grupa obywateli brytyjskich, wypuszczona z Guantanamo z braku dowodów, na żądanie rządu Wlk. Brytanii wystosowanym w 2004 roku (kiedy płemiełem był pan Tosiek Blair), pozwała Wlk. Brytanię do sądu domagając się odszkodowania. Byli pensjonariusze Gitmo twierdzili bowiem że brytyjscy agenci MI5 i MI6 współpracowali z Amerykanami w ich zatrzymaniu i byli świadomi ich bezprawnego przetrzymywania w tym karaibskim kurorcie. Szczegóły procesu, o ile w ogóle do niego doszło, nie są znane ale jedno jest pewne, w 2011 roku, MI5 i MI6 poszły na ugodę i wypłaciły odszkodowania. Wypłacono około £20 milionów funtów, za co jeden z beneficjentów kopsnął się do Syrii, wstąpił do π  (PI – Państwa Islamskiego) i zorganizował zamach w okolicach Mosulu.

Oczywiście pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to taka, że pan Blair jest ostatnią osobą która powinna się na ten temat wypowiadać. Jego udział w tak zwanej wojnie z terroryzmem, której skutkiem ubocznym było powstanie π jest niezaprzeczalny. Gdyby nie służalczość pana Blaira wobec pana Busha, kto wie, być może obywatele brytyjscy śniadej karnacji nie mieliby podstawy prawnej by zaskarżyć Wlk. Brytanię do sądu. Co więcej, może i Wlk. Brytania mogłaby ubić jakiś geszeft, np. mówiąc panu Czworakowi Obamie, który wbrew temu co się o Nim pisze w największej Gazecie opiniotwórczej nad Wisłą był prezydentem słabym i niezdecydowanym – słuchaj stary, porwaliście naszych obywateli, bez naszej wiedzy, musicie nam to jakoś zrekompensować.

No ale nie moją rolą jest by dbać o interes tyranii. Stwórca powołał, mnie (w demokratycznych wyborach, rzecz jasna) by dyskutować o zasadach. Nie trzeba być tytanem intelektu by zrozumieć jak tanią i podłą zagrywkę zastosował Tosiek Blair i ilu ludzi dało się na nią złapać. Na Wyspach już wybuchł skandal i mówi się, że pieniądze z MI5 i MI6 sfinansowały terroryzm. Owszem, pewnie i sfinansowały, w końcu wyjazd do Styrii i samochód pułapka kosztują, ale zadajmy sobie pytanie czy te pieniądze należało wypłacić? W 2001 roku, Amerykanie aresztują grupę ludzi podejrzanych o terroryzm, przewożą ich do Guantanamo, gdzie stosują tzw. wzmocnione techniki przesłuchań. Przez trzy lata kuracji żaden z podejrzanych o terroryzm się nie przyznaje. W końcu o swoich obywateli, upomina się rząd zaprzyjaźnionego państwa mówiąc ‘hola hola panie Busz, przetrzymujecie bezprawnie naszych obywateli. Oddacie ich albo’, ‘albo co?’ odpowiada pan Busz, ‘albo napiszemy panu list, w którym wyrazimy jak bardzo jesteśmy na pana źli’… Eee… zaraz, nie ten film… W każdym razie Wlk. Brytania, której zawiadowcą był wtedy pan Blair, upomniała się o swoich obywateli. Przypomnijmy, że w świetle prawa, tym śniadym panom nie postawiono żadnych zarzutów, nie było żadnej rozprawy w sądzie i nie zapadł żaden wyrok. Kiedy więc wrócili oni do kraju, wynajęli prawników by walczyć o odszkodowanie. I znowu, nie trzeba być tytanem intelektu, by przewidzieć że tak właśnie się stanie. Jakby mnie ktoś zabrał z ulicy, wywiózł na odludzie, na którym by mnie podtapiał, poniżał, a po nocach, by pozbawić mnie należnego wypoczynku puszczał tego typu muzyczki, to nie dość że bym się zradykalizował to jeszcze bym go pozwał i puścił w skarpetkach. W omawianej sytuacji Tosiek Blair postawił swoich następców na przegranej pozycji – najpierw współpracował z panem Buszem w wyłapaniu swoich obywateli i wysłaniu ich do sanatorium w Guantanamo, potem po kilku latach uznał, że to wszystko było nielegalne i zażądał ich zwrotu do Macierzy. Państwo może mieć różnych zawiadowców, Laburzystów, komunistów, Torysów ale ma jedną osobowość prawną – w świetle prawa państwo zrobiło swoim obywatelom ziazi, przyznało się do tego po kilku latach i zażądało ich wypuszczenia. Państwo musiało więc zadośćuczynić poszkodowanym. I tyle. Gdyby w momencie aresztowania, Brytyjczycy Orientu byli winni to należało zebrać dowody, i oddać sprawę do sądu. Taka jest kolej rzeczy. Łatwo jest oceniać po fakcie, ale to, że ktoś w 2017 roku wysadził się w Mosulu nie znaczy, że w 2001 roku był winny. Przez 16 lat może się w życiu człowieka wiele wydarzyć a szajba może odbić w każdej chwili. Nadrzędną zasadą naszej cywilizacji jest, że człowiek winny jest tylko tych czynów, które popełni a nie tych, które mógłby popełnić. I nie zmienię zdania w sprawie jej słuszności nawet jakby w poniedziałek w drodze do pracy jakiś “ubogacacz” miałby mnie wysadzić. Odejście od tej zasady, stworzenie policji myśli, wsadzanie ludzi za to co mogliby zrobić, może bowiem wyrządzić ludzkości o wiele większe zagrożenie niż paru oszołomów od czasu do czasu wysadzających pociągi czy targowiska. Historia nauczyła nas, że po zarazach, państwa są na drugim miejscu pod względem zagrożeń dla życia ludzi. Należy więc walczyć o to by państwa nie mogły się rozbuchać i rozbisurmanić, a to oznacza wymagania od nich by trzymały się zasad. Tych uniwersalnych ma się rozumieć, nie zasad marksizmu-leninizmu.

Na koniec, tradycyjnie muzyczka dla relaksu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s